Trzy sezony Thurnbichlera
2025-03-28 14:57:25(ost. akt: 2025-03-28 11:59:32)
Thomas Thurnbichler nie będzie dłużej trenerem polskich skoczków narciarskich - poinformował przy okazji finałowych zawodów Pucharu Świata prezes związku Adam Małysz. 35-letni Austriak odpowiadał za ich wyniki w trzech sezonach, ale tylko w pierwszym mógł się pochwalić sukcesami.
Planica kibicom skoków kojarzy się nie tylko z długimi lotami narciarskimi i piknikiem uświetniającym koniec długiego sezonu, ale i miejscem, gdzie ogłaszane są ważne decyzje na temart przyszłości. W przypadku biało-czerwonych - ostatnio w cyklu trzyletnim.
To tam w 2019 roku Austriak Stefan Horngacher ogłosił, że nie będzie dłużej szkolił polskich skoczków, w 2022 roku z kadrą pożegnał się Czech Michal Dolezal, a teraz prezes PZN Adam Małysz zakomunikował rozstanie z Thurnbichlerem, któremu - ze względu na ważny kontrakt - zaproponowano pracę z juniorami.
Właśnie "Orzeł z Wisły" postawił na młodego Austriaka trzy lata temu, gdy wyczerpała się formuła współpracy z Dolezalem. Dał Thurnbichlerowi szansę zaistnieć na dobre jako trenerowi i popracować z grupą doświadczonych i utytułowanych zawodników, choć celem miało być też przygotowanie zmiany pokoleniowej w reprezentacji.
Thurnbichler był wówczas asystentem głównego trenera austriackiej kadry Andreasa Widhoelzla, która wtedy triumfowała w Pucharze Narodów, a w igrzyskach w Pekinie zdobyła złoty medal drużynowo. Wcześniej przez dwa lata prowadził austriackich juniorów, a jego podopieczni w mistrzostwach świata zdobyli trzy złote i dwa srebrne medale.
"To jest już nowa generacja trenerów. Do takich ludzi należy przyszłość. On ma świetną osobowość, bardzo dobrze pracuje mentalnie, umie z zawodnikami nawiązać kontakt, zna języki, ma świetne pomysły szkoleniowe, jest dynamiczny. Do tego jest bardzo dobrym organizatorem" - powiedział PAP krótko po nominacji o nowym szkoleniowcu Apoloniusz Tajner, były trener i szef narciarskiej federacji.Austriak wejście miał znakomite. Dawid Kubacki wygrał Letnią Grand Prix, a sezon zimowy - choć w warunkach hybrydowych: lodowe tory najazdowe i lądowanie na igelicie - rozpoczął od dwóch zwycięstw w Wiśle. Później były podia jego i Piotra Żyły w Engelbergu oraz udany występ w tradycyjnym Turnieju Czterech Skoczni, w którym Kubacki zajął drugie miejsce, Żyła był czwarty, a Kamil Stoch - piąty. Zwieńczeniem sezonu były medale mistrzostw świata w Planicy - brązowy Kubackiego na dużym obiekcie i złoty Żyły na skoczni normalnej.
O udany finisz pierwszego sezonu pracy Thurnbichlera zatroszczył się Kubacki, który wygrał zawody PŚ w Lillehammer. Data 16 marca 2023 stała się symboliczna, bo oznaczała 99. polskie indywidualne zwycięstwo w tym cyklu i... jak na razie ostatnie.
Jak się okazało, później było tylko gorzej. Sezony 2023/24 i obecny, który zakończy się w niedzielę, przyniosły biało-czerwonym łącznie ledwie trzy miejsca na podium. Przed rokiem w Lahti i Planicy, czyli - co symptomatyczne - pod koniec rywalizacji, trzeci był Aleksander Zniszczoł, a w tym przed tygodniem w szczęśliwej dla Polaków fińskiej miejscowości w najlepszej trójce "zadebiutował" Paweł Wąsek. To jedyny zawodnik, o którym można powiedzieć, że pod wodzą Austriaka zrobił widoczny postęp, poprawił wyniki i wskoczył do szerokiej światowej czołówki.
Rysą na pracy Thurnbichlera w Polsce była też zaakceptowana przez władze związku decyzja Stocha, by do sezonu 2024/25 przygotowywać się pod wodzą Dolezala, poza główną kadrą. Było to swoiste wotum nieufności trzykrotnego mistrza olimpijskiego wobec Austriaka, choć ten manewr nie przyniósł spodziewanych przez zawodnika efektów.
Jego dorobek w Polsce to dwa medale mistrzostw globu, sześć wygranych i w sumie 22 miejsca na podium tego cyklu indywidualnie, a także jedno zwycięstwo i łącznie trzy konkursy drużynowe w czołowej trójce.
Kariera zawodnicza Thurnbichlera trwała krótko, a sukcesy odnosił tylko jako junior. W 2007 roku zdobył brązowy medal MŚJ. W dorobku miał także dwa złote i jeden srebrny wywalczone w konkursach drużynowych MŚJ. W Pucharze Świata wystartował tylko raz - 6 stycznia 2008 roku w Bischofshofen był 45. Dwa razy wygrał zawody Pucharu Kontynentalnego. W ostatniej oficjalnej imprezie międzynarodowej wystąpił mając zaledwie 22 lata.
Był trzecim Austriakiem na stanowisku trenera polskiej kadry, po Horngacherze i Heinzu Kuttinie, który w 2004 roku przejął biało-czerwonych w wieku 33 lat i na stanowisku, bez większych sukcesów, przetrwał dwa lata.
Po dziewięciu latach pracy i wielu sukcesach pod wodzą zagranicznych szkoleniowców, PZN postawił na będącego od lat blisko kadry Macieja Maciusiaka. Poprzednim Polakiem, który odpowiadał za wyniki biało-czerwonych był Łukasz Kruczek, piastujący tę funkcję w latach 2008-2016.(PAP)
pp/ cegl/
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez