Mieli spaść, a awansowali

2024-06-05 12:00:00(ost. akt: 2024-06-04 22:33:44)

Autor zdjęcia: archiwum

PIŁKA NOŻNA\\\ Stal Stalowa Wola weszła na poziom II ligi rok temu i teraz jako beniaminek w przebojowym stylu wywalczyła, po barażach, awans na zaplecze ekstraklasy. Przed sezonem zespół z Podkarpacia częściej wymieniany był jako kandydat do... spadku.
„To jest niesamowite uczucie i nie do opisania, drugi rok z rzędu awans. Szybko nie dotrze do mnie to, co zrobiliśmy. Jeszcze pamiętam jak po trzech-czterech meczach niewielu w nas wierzyło, że będziemy mieli szansę się w tej lidze utrzymać. Piszemy piękną historię” - mówił po meczu w Kaliszu pomocnik Stali, Łukasz Soszyński. Beniaminek ze Stalowej Woli po czterech meczach od awansu do drugiej ligi zdobył tylko jedną bramkę i jeden punkt. Wówczas nikt nie przypuszczał, że na finiszu rozgrywek zespół będzie fetował awans.

„Znaliśmy swoją wartość. Start ligi nie był najlepszy, ale my wiedzieliśmy cały czas, że w tej drużynie jest potencjał. Ja w tych chłopaków wierzyłem cały czas i widziałem od środka jak to wygląda. Nigdy nie zwątpiłem i nawet po tej straconej bramce w Kaliszu też nie zwątpiliśmy. Myślę, że to gdzieś po prostu nam to oddało, bo po prostu tak miało być. To był finał finałów. Jest powiedzenie, finałów się nie gra, finały się wygrywa i to jest dla nas najważniejsze” - stwierdził Soszyński.

Radości nie ukrywał również szkoleniowiec zespołu ze Stalowej Woli, Ireneusz Pietrzykowski. „Generalnie rzecz biorąc, nie mam czasu na to, żeby przegrywać. Bo wiadomo, że dzisiaj jest trend na młodych trenerów, którzy bardzo dobrze rozpychają się i próbują gdzieś tam iść w górę. To podnosi jakość polskiej piłki. Nie ma dwóch zdań. Ale w takiej sytuacji i mi zostało pewnie jeszcze parę lat na takim poziomie, więc ja nie mam czasu na to, żeby się to nie udawało” - mówił trener Stali. Pietrzykowski przyznał, że sezon był bardzo trudny, a droga do 1. ligi wyboista.

„Zaczynaliśmy w strefie spadkowej po czterech spotkaniach. Teraz świętujemy awans do pierwszej ligi, więc to taki hollywoodzki happy-end. Na pewno to wielka sprawa, to radość, to wszystko, w jaki sposób to się skończyło, to po prostu coś wspaniałego”.

W Stalowej Woli podczas fety z awansu, która rozpoczęła się o symbolicznej dla klubu godzinie - 19:38 (data powstania Stali) wraz z piłkarzami, trenerami i kibicami sukces świętował prezydent miasta, Lucjusz Nadbereżny.

„Czekaliśmy na ten moment, walczyliśmy o niego, pomimo tego, że od wielu lat niektórzy pytali: Po co rozbudowa stadionu? Po co ratowanie Piłkarskiej Spółki Akcyjnej? Po co finansowanie sportu zawodowego w Stalowej Woli?". Właśnie dla takich momentów, dla 1 ligi w Stalowej Woli. Teraz możemy powiedzieć, że było warto. Tego sukcesu nie byłoby bez tych, którzy na dobre i na złe, w każdym momencie byli ze Stalą - wspaniałych kibiców. Dziękuję za to, że oprócz świetnego dopingu potraficie organizować liczne akcje społeczne na rzecz naszego miasta. Miasto Stalowa Wola w dalszym ciągu, konsekwentnie będzie wspierać klub, bo jesteśmy dumni, że mamy Stal Stalowa Wola, że mamy +stalowy+ charakter. Dziękuję wszystkim tym, którzy jako radni i sponsorzy zawsze mieli odwagę i wierzyli w to, że Stalowa Wola zasługuje na piłkę na wysokim poziomie" - mówił prezydent miasta.

Największym sukcesem Stali Stalowa Wola jest 12. miejsce w I lidze (obecnie ekstraklasa) w sezonie 1993/1994 oraz gra w ćwierćfinale finału Pucharu Polski w edycji 1991/1992. (PAP)