Marzą o świetlicy z pracownią zielarską

2020-09-19 12:00:00 (ost. akt: 2020-09-19 10:26:34)

Autor zdjęcia: Marta Zysk

LUDZIE || Do niedawna mówiło się, że ich miejscowość to „wioska zapomniana”. Jednak to, co w ciągu zaledwie kilku miesięcy zadziało się w Nitkach za sprawą "Niteczek", czyli pań i... panów z Koła Gospodyń Wiejskich, skutecznie obala ten mit.
Nitki, to najmniejsze z sołectw w gminie Biała Piska. Wieś liczy 20 domów i mieszka w niej na stałe 60 osób. Jak się okazuje, 1/3 mieszkańców to członkinie i członkowie powstałego kilka miesięcy temu Koła Gospodyń Wiejskich o sympatycznej nazwie „Niteczki”.

— Koło nasze liczy 20 osób - 12 pań i 8 panów, których pomoc jest nieoceniona zwłaszcza w typowo męskich pracach — wyjaśnia Diana Kuprianow, sołtys wsi. Od roku we wsi dzieją się same dobre rzeczy.

— Zaczęło się od tego, że w czynie społecznym i w ramach rozwoju dobrych tradycji wioski mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce. W efekcie zamiast zarośniętego ugoru mamy wyrównany teren, zasianą trawę, boisko, uporządkowany plac zabaw i miejsce do spotkań i integracji mieszkańców — dodaje pani Diana.
Pani sołtys jest dumna z mieszkańców, którzy wspólnie realizują wiele pomysłów. O jednym z tych pomysłów opowiada mój reportaż.

Jest sobota, słoneczne i ciepłe wrześniowe przedpołudnie. Jadę na umówione spotkanie do Nitek. Na pytanie „Jak mam do Was dojechać?”, Diana Kuprianow, sołtys Nitek, odpowiada mi przez telefon:

— Jak już dojedzie pani do Drygał, proszę do mnie zadzwonić, to pokieruję. Będziemy czekać w altanie na placu zabaw. Obyło się jednak bez telefonu. Na widok kilku mężczyzn, obok sklepu w Drygałach, zatrzymałam się grzecznie pytając o drogę.

— Ja jestem z Nitek, właśnie wracam do domu, niech pani jedzie za mną, poprowadzę — odparł jeden z nich. Zaciekawiony rzucił z uśmiechem: — A pani to pewnie z gazety? Potwierdziłam i ruszyłam za moim rozmówcą. Urokliwą, szutrową drogą przez las. Kilka kilometrów i jest!

Zielona tablica z napisem „Nitki”, kilkanaście domów przy drodze, wokół łąki. Cisza i spokój. Z oddali widoczny duży plac pod lasem, kolorowe huśtawki, zjeżdżalnia, piaskownica, miejsce na ognisko, grill... Obok okazała, pomalowana na biało, drewniana altana.

— Zapraszamy, do altany. Właśnie wczoraj stanęła na placu — uśmiechem wita mnie pani sołtys. Wewnątrz altany długi stół, wokół niego panie zajęte pracą. Świeżo zerwane liście malin leśnych rozłożone na stole i wprawne ręce kilku pań.

W efekcie porcje przygotowane do zamrożenia - to początek procesu produkcji jednego z trzech rodzajów wytwarzanych przez „Niteczki” herbat ziołowych. To produkt lokalny, który Koło Gospodyń Wiejskich „Niteczki” i mieszkańcy Nitek realizują w ramach projektu „Zielnik wiejski w Nitkach”.

Panie właśnie przygotowują się do Targów Ekologicznych w Ełku, które odbędą się następnego dnia i na których sołectwo Nitki zaprezentuje swoje wyroby. Suszenie i konfekcjonowanie wyrobów zielarskich odbywa się w altanie, choć za chwilę obok powstanie specjalna szklarnia. Produkcja herbat to jeden z elementów projektu pn. „Zielnik wiejski w Nitkach”. Skąd wziął się ten pomysł?

— Wszystko przez koronawirusa i naszą sołtys — śmieją się sprawczynie całego zamieszania. — Mieszkamy w wyjątkowym miejscu. Tyle tu łąk i lasów pełnych roślin czystych, bez chemii i nie pryskanych, jednym zdaniem samo zdrowie, dlaczego więc tego nie wykorzystać? — wtrąca pani Diana.

— A pomysł urodził się rzeczywiście na wiosnę, jak trzeba było nagle przez epidemię koronawirusa zostać w domu — wyjaśnia pani sołtys, która wraz z mężem prowadzi firmę w Ełku, a sołtysowanie i cała reszta zajęć we wsi to jej społeczna praca. — Napisaliśmy projekt „Zielnik wiejski w Nitkach” i dostaliśmy dofinansowanie, a konkurencja była bardzo duża — dodaje.

W ciągu trzech miesięcy wspólnymi siłami zbudowali „Mini zielnik wiejski”, który na Dożynkach Gminnych w Białej Piskiej sołectwo zaprezentowało jako wieniec. To jednocześnie coś w rodzaju ścieżki edukacyjnej, znajdują się w nim wszystkie zioła dostępne na polach i łąkach w Nitkach. Wszystkie są opisane począwszy od nazwy aż po właściwości lecznicze tak, by można było zgłębiać o nich wiedzę.

„Niteczki” skompletowały również pokaźnych rozmiarów bibliotekę zielarską. Praca przy produkcji herbat ziołowych sprawia im wiele radości, a zainteresowanie odbiorców, którzy składają zamówienia dodaje im coraz większego zapału i chęci do dalszego działania.

Herbatki, oprócz tego, że są bardzo zdrowe to smakują wybornie! Wiem, bo próbowałam i wszystkim polecam.

Sołectwo i koło "Niteczki" mają w najbliższych planach organizowanie warsztatów zielarskich, by prowadzić zajęcia z edukacji ekologicznej i prozdrowotnej. Do tego jednak brakuje im miejsca. W Nitkach nie ma świetlicy wiejskiej.

— Marzy nam się świetlica z pracownią zielarską, taką z prawdziwego zdarzenia — zgodnym chórem mówią panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Nitkach. Droga od marzeń do ich realizacji w tym przypadku może okazać się całkiem krótka, mieszkańcy Nitek udowodnili to już dotychczasowym działaniem i zaangażowaniem. Bo jak mówi znane powiedzenie — dla chcącego nic trudnego!
Elżbieta Żywczyk



Zadanie pod nazwą „Zielnik wiejski w Nitkach” zostało zrealizowane w ramach przyznanej pomocy finansowej przez Samorząd Województwa Warmińsko-Mazurskiego w konkursie „Małe Granty Sołeckie Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego”.


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5