Sejm odwołał członków państwowej komisji ds. badania wpływów rosyjskich

2023-11-30 00:00:26(ost. akt: 2023-11-30 00:03:28)

Autor zdjęcia: PAP/Marcin Obara

Sejm odwołał w środę członków państwowej komisji ds. badania wpływów rosyjskich na polskie państwo. "Ta komisja miała za zadanie udowodnić propagandową tezę z kampanii PiS; to atrapa" - mówili politycy opozycji. "Chodzi o to, żeby żaden następny rząd nie chciał bratać się z Ruskimi" - mówił poseł PiS.
W środę posłowie uchwałą odwołali ośmiu członków Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022. Zgodnie z ustawą powołującą komisję, jej członków powołuje i odwołuje Sejm.

Przed głosowaniem w Sejmie odbyła się debata, w której reprezentanci poszczególnych klubów przedstawiali opinie nt. funkcjonowania komisji i jej członków. Poseł PiS Piotr Kaleta mówił, że komisja miała za zadanie rozliczyć "kluczową sprawę" - "tak, żeby każdy kolejny rząd, każda kolejna opcja polityczna, która będzie rządzić, nie miała takiej chęci, żeby z Ruskimi się bratać". Ocenił, że powołanie i praca tej komisji jest "polską racją stanu".

Tomasz Szymański z KO mówił, że należy sprawdzić "rosyjskie powiązania" poszczególnych polityków PiS, m.in. w związku z importem rosyjskich surowców energetycznych. Ocenił, że przygotowany przez polityków PiS projekt ustawy powołującej komisji był zredagowany tak, by być wycelowanym w konkretne osoby, w tym zwłaszcza Donalda Tuska. "Ta komisja nic nie wyjaśnił, to jest atrapa, którą wykorzystywaliście, żeby załatwiać swoje polityczne interesy" - powiedział.

Komisję krytykował również Paweł Zalewski z Polski 2050 i Krzysztof Paszyk z PSL. "Ta komisja, którą stworzyliście, miała udowodnić propagandową tezę z kampanii wyborczej, temu miało to służyć, żadnemu zbadaniu czegokolwiek" - mówił Zalewski, dodając, że tego typu działania dzielą Polaków. "Takie komisje, owszem, powstawały, ale w bolszewickiej Rosji, bo tylko tam było miejsce na komisje, które łączyły kompetencje prokuratury, policji i jednocześnie sądu" - wtórował mu Paszyk. Również Wiesław Szczepański z Lewicy opowiedział się przeciw działaniu komisji.

Z kolei Przemysław Wipler ocenił, że ustawa o komisja jest wadliwa - "przewiduje powstanie quasi-sądowego organu administracji uzbrojonego w kompetencje śledcze równe sądom, prokuraturze i służbom specjalnym; jednocześnie pozbawia podmioty będące obiektem działania komisji podstawowych uprawnień procesowych" - mówił, powołując się na opinie prawne. "Tego rodzaju instytucje powinny być likwidowane" - ocenił.

Szef koła Kukiz'15 Paweł Kukiz powiedział, że "z całą pewnością z odwołania członków komisji będzie zadowolony kandydat, a właściwie członek komisji popierany przez Kukiz'15, ponieważ spotkał się z tak potwornym hejtem i groźbami skierowanymi w stronę jego rodziny". "Natomiast ja obawiam się, że dzisiaj w Sejmie zwycięży Rosja" - oświadczył.

Na koniec dyskusji głos w Sejmie zabrali dwaj ministrowie nowego rządu Mateusza Morawieckiego - Paweł Szefernaker, szef MSWiA i Jacek Ozdoba, minister w KPRM. "Z cząstkowego raportu (komisji - PAP) dziś ogłoszonego wynika, że było ponad 100 spotkań FSB i SKW w ciągu 4 lat. Ponad 100 spotkań - oni się spotykali bardzo często. Tak działało państwo za rządów" - mówił, wskazując na ustalenia przedstawione przez Komisję.

Ozdoba zwrócił się natomiast do Donalda Tuska: "Parę lat temu stanął pan tutaj i powiedział, że chcemy dialogu z Rosją taką, jaka ona jest. Następnie wydarzył się okropne rzeczy; trzeba nie mieć wstydu, by udawać, że nie realizowaliście polityki resetu z Rosją; pan boi się jak ognia zdjęcia z Władimirem Putinem (...) Historia zapamięta pana jako człowieka, który chciał podpisać umowę gazową do 2037" - mówił.

Pod koniec obrad pod sejmową mównicą doszło do sprzeczki między posłem Dariuszem Mateckim z Suwerennej Polski (klub PiS) a Jakubem Rudnickim z KO. Obaj posłowie wyszli z ław; Matecki na tablecie pokazywał Izbie historyczne zdjęcia Donalda Tuska z Władimirem Putinem. (PAP)

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5