Myślenie według wartości

2023-11-23 20:49:41(ost. akt: 2023-11-23 21:07:07)
Istnieje pewien kanon wartości, do którego przyznają się niemal wszyscy

Istnieje pewien kanon wartości, do którego przyznają się niemal wszyscy

Autor zdjęcia: sxc.hu

W ciągu ostatnich kilku dni miałam okazję rozmawiać na temat wartości. Raz z pewnym profesorem, który starał się udowodnić mi, że wartości to współcześnie rzeczywistość zupełnie niezrozumiała, że ludzie nie wiedzą, co to jest wartość, bo ona tak samo się zdezawuowała, jak na przykład cnota. Innym razem studenci w trakcie dyskusji stwierdzili, że wartości, owszem, istnieją, ale mają charakter czysto subiektywny i względny, co oczywiście mnie zupełnie nie zaskoczyło, gdyż ten relatywizm znamy już od czasów sofistów. Jak zatem jest z tymi wartościami?
„…zrozumienie wartości i siła potrzebna do ich urzeczywistniania są tym, czego w życiu najbardziej dla ducha powinniśmy pragnąć”.
Józef Maria Bocheński

Niezależnie od epoki, w której ludzie rodzą się i żyją, od przeobrażeń politycznych, zawsze istnieje fundamentalna potrzeba ugruntowanego porządku społecznego, który jest zrozumiały i który daje społeczeństwom i poszczególnym osobom poczucie bezpiecznego, przewidywalnego życia. Moim zdaniem nie ulega wątpliwości, że fundamentem tego porządku jest określony zbiór wartości i norm. Bez nich bowiem nie ma ani sprawiedliwego prawa, ani dobrze funkcjonującego państwa, ani relacji międzyosobowych, które scalają ludzi nie tylko na poziomie lokalnym, ale także globalnym. Wartości i normy, o czym często zapominamy, są także podłożem wszystkich działań i wyborów ludzkich. Lubię studentom na wykładach przypominać, że nie ma przesady w konstatacji, iż nie istnieje taka sfera życia człowieka, która nie byłaby „dotknięta” przez aksjologię i etykę. Chociaż oczywiście niektórzy sprzeciwiają się tej tezie, jak na przykład Max Weber, jeden z ojców socjologii, który już na początku ubiegłego wieku postulował neutralność wartości wobec nauki, co w praktyce jest przecież niemożliwe, gdyż sama prawda, obiektywizm, rzetelność naukowa, jak i racjonalność są kategoriami aksjologicznymi. Nie jest to jednak nadal takie oczywiste dla wszystkich.

Wartości zniknęły?

Wartości, tak jak i normy etyczne, bywają odrzucane, deprecjonowane i relatywizowane. Wobec wartości wciąż istnieje albo opór, albo pluralizm stanowisk, z których wiele kwestionuje uniwersalność ich istnienia i rozumienia. Dlatego na płaszczyźnie czysto teoretycznych rozważań da się wyróżnić wiele różnych podejść do wartości. Dla jednych więc wartości będą podstawowymi kategoriami opisującymi rzeczywistość, które istnieją niezależnie od podmiotu poznającego (obiektywizm aksjologiczny), dla innych będą wyrazem indywidualnej świadomości człowieka (subiektywizm aksjologiczny). Jedni będą uważać, że wartości poznaje się w sposób niebudzący żadnych wątpliwości (absolutyzm aksjologiczny), inni zaś będą sądzić, że poznawanie wartości jest względne i tak naprawdę sprowadza się do ich kreacji (relatywizm aksjologiczny) lub jest niepewne, zaledwie prawdopodobne (probabilizm) czy też zależne od upodobań, uczuć, emocji poznającego (emotywizm).
W postmodernizmie, zwanym przez polskiego filozofa i socjologa Zygmunta Baumana „płynnym życiem” czy „płynną nowoczesnością”, której znakiem rozpoznawczym jest „twórcza destrukcja”, dominuje niewątpliwie tendencja subiektywizmu i relatywizmu aksjologicznego wraz z jego pochodnymi. Bauman widzi w wartościach byty powoływane do istnienia przez „akty ocenne, przez świadomość wartościującą” każdego człowieka. Tym samym, gdy w postmodernistycznej rzeczywistości liczy się tylko dynamizm, ruch, prędkość, zmienność, a nie trwanie i stabilność, dekonstruuje się wartości klasyczne i trwałe, które budują życie zarówno jednostkowe, jak i społeczne, po to, aby je albo zakwestionować lub aby rzekomo ujawnić w nich utajone sensy. Czy rzeczywiście wbrew dominującym tendencjom postmodernistycznego nurtu można z całą pewnością stwierdzić, że w wymiarze społecznym czy indywidualnym wartości zniknęły z przestrzeni życia? Czy ludzie przestali się do nich odwoływać, a jeżeli już, to czy one mają faktycznie charakter czysto subiektywny? Czy nie ma żadnej zgody co do znaczenia i roli wartości tak w życiu pojedynczego człowieka, jak i w życiu społecznym?

Inne rozumienie, tych samych słów

Otóż, pomimo proklamowania schyłku wartości czy nawet ich „śmierci”, należy odwołać się do praktyki życia codziennego, która pokazuje, że bez względu na te doniesienia wartości są nadal obecne, zarówno w opisach stanu kultury, jak i w codziennych zachowaniach ludzi, w ich myśleniu, religii, sztuce, polityce i nauce. Co więcej, istnieje pewien kanon wartości, do którego przyznają się niemal wszyscy. Bo kto nie ceni godności człowieka, sprawiedliwości, wierności, miłości, nadziei, roztropności, czystości, porządku, szacunku, pracowitości, itd.? Dlaczego zatem współczesny człowiek ma poczucie, że w kwestii wartości tak trudno mu się jest porozumieć z innym do tego stopnia, że ma poczucie życia w świecie pozbawionym wartości? Otóż, moim zdaniem, odpowiedź brzmi: ponieważ ludzie tym wartościom przypisują różne znaczenia. Każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, że człowiekowi przysługuje godność osobowa – tylko że ta godność będzie różnie rozumiana. Dla jednego wyrazem godności będzie dożycie człowieka do sędziwego wieku mimo częstokroć bólu i cierpienia, a potem naturalna śmierć, dla kogoś innego wyrazem poszanowania godności będzie prawo do eutanazji, gdy ktoś stary, zmęczony życiem lub chory zechce zadać sobie śmierć. Dla kogoś wyrazem poszanowania jednostkowego życia będzie brak zgody na aborcję, ponieważ życie dziecka nienarodzonego będzie dla niego równowartościowe z życiem człowieka urodzonego, dla innych przejawem szacunku do życia będzie terminacja ciąży, która może zagrozić życiu kobiety w aspekcie jej dobrostanu, wygody czy zdrowia. Bo przecież to życie kobiety jest najważniejsze, a nie jej nienarodzonego dziecka. Prawdopodobnie też każdy człowiek ceni sobie wierność i nie chce być zdradzany, aczkolwiek niektórzy wierność będą pojmować jednostronnie, zdradzając, gdy nadarzy się ku temu dobra okazja.
A zatem istnieje na poziomie ogólnym pewna zgoda co do wartości, bez których trudno byłoby sobie wyobrazić życie ludzkie, jednak podkładana treść pod różnego rodzaju wartości zdaje się być rozumiana odmiennie przez poszczególne osoby. Stąd ludzie mają częste poczucie, że wyznają kompletnie odmienne systemy wartości.

Wskazówka ks. Józefa Tischnera

Twierdzi się, że postmodernizm cechuje wolność, pluralizm i tolerancja. Te cechy, chcę zauważyć, nie są bynajmniej tylko opisem czasów, w których żyjemy, lecz są one właśnie konkretnymi wartościami, które po głębszej refleksji każdy akceptuje. Bo któż nie chce żyć w wolności, w poszanowaniu swej odrębności, z możliwością popełniania błędów czy bycia niedoskonałym? Problem jednak tkwi w tym samym. Pod tymi znakami rozpoznawczymi naszych czasów kryją się treści rozumiane niejednoznacznie. Wolność może być rozumiana jako „wolność od” albo „do”, wolność wyboru dobra lub wolność wyboru zła, pluralizm może być postrzegany jako zamach na jedność (np. narodową), a tolerancja jako konieczność akceptacji każdej odmienności i różnicy. A zatem wydaje się, że nie należy mówić o schyłku wartości czy świecie bez wartości, lecz raczej uświadomić sobie różnorodność desygnatów, które opisywane są poszczególnymi nazwami wartości.
Ta konstatacja jednak nie wystarczy, aby przyjąć, że mamy współcześnie do czynienia z autentycznym aksjologicznym ładem, i to z kilku powodów. Po pierwsze pluralizm wielorakich treści, które chowają się za poszczególnymi wartościami, co do których ważności ludzie na ogół są zgodni, prowadzi do odrzucenia niezmiennych, powszechnych pryncypiów moralno-religijnych, poznawczych, a nawet artystyczno-estetycznych. Mimo tego, że ludzie zgadzają się co do rangi wartości życia ludzkiego, to jednak kategorię życia rozumieją inaczej, a to oznacza, że choćby fundamentalna norma moralna „nie zabijaj” będzie inaczej rozumiana na przykład przez zwolennika i przeciwnika aborcji, przez abolicjonistę i retencjonistę, przez pacyfistę i zwolennika wojny. A skoro tak, to czyż można mówić – jak powiadają postmoderniści – że norma ta jest uniwersalna? A jednak jest. Gdyż to nie norma jest względna, lecz jej ludzka czy systemowa interpretacja. Po drugie ów pluralizm prowadzi do ambiwalentności. Jej implikacją jest chaos, brak przewidywalności, transparencji, stabilności, oczywistości, racjonalności, także tej emocjonalnej, a więc tych cech, które mogą i de facto skutecznie niszczą nie tylko życie jednostkowe, ale także społeczne. Ów brak ładu aksjologicznego przejawia się także w załamaniu się ciągłości kulturowej, która wynika ze zmiany w sposobie myślenia – załamania wiary w technologiczny, naukowy, artystyczny postęp, który miał uszczęśliwić społeczeństwa, w zerwaniu z wielkimi metanarracjami poprzednich epok, w odrzuceniu metafizyki. Ludzie więc mówią tylko pozornie tym samym językiem aksjologicznym, czyli językiem wartości, i żyją w pozornym ładzie.
Jednak nie ma to znaczenia, co warto podkreślić, dla samego świata wartości, który jest obiektywnie istniejący, racjonalny i realny. Wartości bowiem nie zależą od subiektywnego widzimisię człowieka. On może je jedynie odkryć i przeżyć, a nie je kreować według własnego uznania. Wartości najlepiej dostrzega się w wymiarze personalistycznym, który, radykalnie broniąc osoby ludzkiej przed zakusami wszystkich indywidualizmów i kolektywizmów, podkreśla, że człowiek jest najważniejszym dobrem stworzonym w świecie, a sens wartości tak naprawdę sprowadza się do służby człowiekowi, aby myślał on, jak pisał ks. Józef Tischner, „według wartości”. A zatem aksjologia wkomponowana w etykę jest rękojmią ładu nie tylko publicznego, ale i osobistego.

Zdzisława Kobylińska

Źródło: Gazeta Olsztyńska

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5