Dzieci są są ostrożne wobec białego turysty, ale odważne

2022-07-05 08:31:50(ost. akt: 2022-07-05 08:48:54)

Autor zdjęcia: Andrzej Malinowski

Od tygodnia Andrzej Malinowski podróż po Tanzanii. To 119 kraj, który odwiedza podróżnik z Judzik. Wczoraj wybrał się na przechadzkę poboczem drogi od Selem do Wakali, przy której są sklepiki, restauracje i zakłady rzemieślnicze.
Tanzania 3 lipca 2022 r.
Nie tylko Tanzania, ale cała Afryka potrzebuje dróg. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest w porządku. Jednak przybywa różnych środków transportu, w tym samochodów. Rozmieszczenie ludności nie jest równomierne, a dojechać wszędzie trzeba. Dróg asfaltowych jest niewiele, najwięcej piaszczystych i polnych słabej jakości. Afryka buduje sieć autostrad już od 50 lat! Potrzebna jest rozbudowa i modernizacja istniejącej już infrastruktury drogowej. Największe atuty Afryki, czyli wielkość i różnorodność krajobrazu są zarazem największymi rozwojowymi przeszkodami. To paradoks.

Dzisiaj specjalnie przeszedłem poboczem drogi od Selem do Wakali, ponad 3 km w jedną stronę. Na mój widok przejeżdżający obok kierowcy zatrzymywali się i pytali czy podwieźć, inni coś tam wykrzykiwali, a jeszcze inni trąbili. W Tanzanii chodzenie poboczami głównych dróg jest bardzo popularne. Jest przy nich wszystko: sklepiki, restauracje, szkoły, zakłady rzemieślnicze – niewielkie manufaktury. Wytwarzane w przydrożnych zakładach produkty i różnorodne dobra, w tym meble mogą szybciej znaleźć nabywców. Takich małych zakładów widziałem kilka w niewielkiej od siebie odległości.

Nie ma tutaj typowych autobusów jak w Polsce, ich rolę pełnią busy i samochody dostawcze. A pasażerów zawsze jest dużo. Nie ma też typowych przystanków. Wszyscy wiedzą skąd co odjeżdża i dokąd przyjeżdża. Taki autobus można zatrzymać wszędzie, a tym bardziej idąc poboczem drogi. Sporo jest znaków drogowych – Przejście dla pieszych, ale typowej namalowanej zebry na asfalcie nie widziałem. Takie znaki funkcjonują tylko same dla siebie.

„Jambo”, „Jambo”!


Po drodze kilka razy złapał mnie deszcz. Tutejsze opady i ulewy są o tej porze roku krótkotrwałe, to deszcze zenitalne. Żeby się przed nimi schronić, znajdowałem jakieś drzewo albo po prostu podchodziłem pod dach domu.
Oczywiście zaczepiały mnie dzieci, śmiało podchodziły i pozdrawiały: „Jambo” (cześć, dzień dobry, jak się masz). Dzieci na całym świecie są takie same. Wspólnie biegają, chodzą, bawią się (np. w chowanego – dzisiaj widziałem taką zabawę), krzyczą, śmieją się, są wesołe. Tutejsze są ostrożne wobec białego turysty, ale odważne.Tylko niektóre z nich są wulgarne. Podchodzą i rzadko które dziecko o coś prosi, a jeżeli dostanie np. cukierki (ja nigdy nie daję, żeby nie przyzwyczajać ich do żebractwa i żeby nie nabawiły się próchnicy, bo korzystanie z opieki lekarskiej jest bardzo utrudnione), to dzieli się z innymi. Tanzańska młodzież (szczególnie chłopcy) posiada telefony komórkowe, smartfony i inne urządzenia telekomunikacyjne. To już światowy standard i trend.

Okrutny przesąd


Dzisiaj widziałem albinosa, kilkunastoletniego chłopca, który na mój widok szybko uciekł. W Tanzanii populację albinosów szacuje się na około 150 tys. osób. Jeden albinos rodzi się na 1429 dzieci – jest to największy wskaźnik w Afryce. Osoby dotknięte albinizmem (bielactwem, uwarunkowanym genetycznie, brak lub niedobór pigmentu – melaniny w organizmie) są najczęściej prześladowane. Istnieje przekonanie, że niektóre części ciała albinosów posiadają magiczną moc. Taki przesąd jest rozpowszechniany przez uzdrowicieli i szamanów, którzy używają części ciała albinosów (ręce, nogi, włosy, skóra, oczy, genitalia i krew) do przyrządzania różnych mikstur, eliksirów i amuletów, twierdząc, że przy użyciu magicznych mocy przyniosą powodzenie ich nabywcom. Albinosi są zatem bardzo często mordowani, okaleczani, poluje się na nich, a ich groby są profanowane. Niektórzy twierdzą, że są oni przeklęci. Albinosi znajdują schronienie w dużych miastach, uważając, że tam jest dla nich bezpieczniej. Dawniej starsze kobiety-albinoski z czerwonymi oczami uważane były za czarownice. Rybacy na Jeziorze Wiktorii wplatają w sieci włosy albinosów, żeby złowić więcej ryb. Władze Tanzanii, policja i różne organizacje walczą z tym, starają się chronić i ochraniać albinosów. Ale nie zawsze się to udaje. Pierwszy w historii Tanzanii wyrok za zabójstwo albinosa zapadł w 2009 r. Okaleczono wtedy i zamordowano 14-letniego chłopca. Trzech sprawców zostało skazanych na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano. Cdn.
Andrzej Malinowski

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5