Uczniowie uczą się siebie na nowo – mówi dyrektor szkoły

2021-01-22 13:00:00 (ost. akt: 2021-01-22 13:24:57)
Mirosław Kowalczyk, dyrektor lubawskiej "podstawówki"

Mirosław Kowalczyk, dyrektor lubawskiej "podstawówki"

Autor zdjęcia: Edyta Kocyła-Pawłowska

Tak, jak mogliśmy, spełniliśmy wymagania – mówią dyrektorzy lubawskich (miejskiej i gminnych) szkół. Uczniowie klas 1-3 wrócili w poniedziałek (18 stycznia) do nauki stacjonarnej.
O tym, jak do zajęć została przygotowana Szkoła Podstawowa im. Mikołaja Kopernika w Lubawie, opowiedział jej dyrektor, Mirosław Kowalczyk.
Poniżej – fragmenty. Więcej dziś w papierowym wydaniu Głosu Lubawskiego.

(...)
Jakie są procedury wejścia do budynku?
– Drzwi są zamknięte, tak jak to było wcześniej. Przy wejściu następuje dezynfekcja rąk. Dopiero po zajęciu miejsc w ławce mogą zdjąć maseczki. Na terenie szkoły nie ma w ogóle osób trzecich. Tablicę interaktywną każdy obsługuje, czy też pisze po niej, dłonią, która jest dezynfekowana przed podejściem do tablicy. Do pisania po tablicy suchościeralnej każdy ma osobny mazak. Takie rozwiązanie przyjęliśmy. Maseczka jest zakładana przy podejściu do nauczyciela. To nie są żadne nowości, bo i w tamtym roku szkoła musiała być dostosowana do nowych warunków. Szafki pojedyncze mamy dla każdego ucznia. Dzieci zostawiają wszystkie swoje rzeczy w szafkach, nie muszą ich dźwigać do domu. Biorą tylko to, co potrzebne.

Rozmawiamy pierwszego dnia po powrocie...
– I jest naprawdę trudno. Z mojej obserwacji wynika, że dzieci zajmują się integracją, uczą się siebie na nowo. A z drugiej strony - jest ciszej, niż bywało wcześniej. Jesteśmy mile zaskoczeni, bo dzieci są wyciszone. Wynika to też chyba z ich ilości na korytarzach.

Są wytęsknione i siebie, i nauczycieli?
– Tak, wyraźnie to widać. W normalnym trybie mamy tych dzieci na jednym korytarzu więcej. Siedem pomieszczeń lekcyjnych, czyli siedem razy dwadzieścia pięć osób – w czasie jednej przerwy tyle dzieci znajduje się w jednym miejscu. Tak było w trybie przed pandemią. A teraz – na przykład przerw śródlekcyjnych też nie mogą mieć wspólnie. Nauczyciele się dogadują między sobą i sami sobie wyznaczają czas, kiedy wychodzi jedna, a kiedy inna grupa. Najczęściej wychodzą dwie grupy razem, by jedna z pań mogła na przykład wyjść do toalety. Druga wówczas pilnuje pozostałych dzieci. Przyjęliśmy zasadę, że pani nie może opuścić dziecka od 7:50 (jeśli zajęcia są na 8:00) aż do końca zajęć lekcyjnych, do wypuszczenia dzieci ze szkoły.
O wszystkim wcześniej zostali poinformowani rodzice.
(...)


Więcej w dzisiejszym (22 stycznia) wydaniu Głosu Lubawskiego.


Edyta Kocyła-Pawłowska
lubawa@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. bolszewik #3046874 | 178.213.*.* 23 sty 2021 09:19

    Szok ponad 140 tys dochód roczny brutto.

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Uczeń #3046557 | 31.60.*.* 22 sty 2021 17:07

    Tesknimy za normalnoscią również w zarządzaniu szkołą. a u dyra w portfelu się zgadza to najważniejsze, wystarczy oświadczenie przejrzeć, w liceach i renomowanych szkołach tyle nie majo

    odpowiedz na ten komentarz

  3. Lolo #3046403 | 5.184.*.* 22 sty 2021 13:50

    Temu Panu już dziękujemy. I tak połkna Go, za jego cichym przyzwoleniem oraz jego zwiezchnika służbowego z Magistratu Sąsiad z Fijewa . Więc udawanie że wszystko jest ok nie ma tu najmniejszego sensu.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5