Trener Tarnowski: Nadzieja wróciła, walczymy dalej o utrzymanie [wywiad]

2021-04-06 12:07:04 (ost. akt: 2021-04-06 13:00:59)
Trener GKS-u Wikielec Wojciech Tarnowski w trakcie meczu z Bronią Radom

Trener GKS-u Wikielec Wojciech Tarnowski w trakcie meczu z Bronią Radom

Autor zdjęcia: Mateusz Partyga

W sobotę (3 kwietnia) GKS Wikielec zdobył pierwszy w tym roku ligowy punkt, a mogą być nawet trzy, bo Broń Radom może zostać ukarana walkowerem za zbyt dużą liczbę tur ze zmianami.
W Wielką Sobotę III-ligowy GKS zremisował na swoim terenie z Bronią Radom 2:2. Więcej o tym spotkaniu przeczytasz w artykule: GKS zremisował z Bronią. Ambicja i zadziorność dały efekty [zdjęcia], natomiast o ewentualnym walkowerze tutaj: Błąd w liczeniu. Będzie walkower dla GKS-u za mecz z Bronią?

Dziś, tj. we wtorek 6 kwietnia, kontaktowaliśmy się z pracownikami wydziału gier Łódzkiego Związku Piłki Nożnej (nadzoruje rozgrywki gr. 1 III ligi) ws. decyzji odnośnie wyniku meczu drużyn z Wikielca i Radomia. Oficjalnej decyzji jeszcze nie ma, zapadnie ona w najbliższych dniach. Na ten i inne tematy rozmawiamy z trenerem "Gieksy", Wojciechem Tarnowskim.

Druga połowa meczu z Bronią, w której zdobyliście dwie bramki i doprowadziliście do remisu, chyba wlała dużo nadziei w Wasze serca.
— Nie tylko druga, bo także w trakcie pierwszej części spotkania było już sporo symptomów poprawy naszej gry w porównaniu z poprzednimi spotkaniami. Mieliśmy kilka ciekawych okazji i tylko żal gola straconego w końcówce pierwszej połowy. Żal też straty drugiej bramki, na początku drugiej połowy, bo przecież akurat ze stałych fragmentów gry rzadko kiedy dawaliśmy się zaskoczyć. Ale faktycznie — druga połowa, w której potrafiliśmy stworzyć dużo ciekawych sytuacji podbramkowych i w efekcie doprowadzić do remisu, wlała dużo nadziei w nasze serca i umysły. Jeden punkt naszej sytuacji mocno nie poprawił, ale od czegoś trzeba zacząć.

Jeden, który może zamienić się w trzy punkty.
— Tak też pewnie będzie. Uważam, że odpowiedni wydział ŁZPN-u zweryfikuje wynik naszego meczu z Bronią jako walkower na naszą korzyść. Przepisy mówią jasno, że każdy zespół może dokonać w trakcie meczu pięciu zmian zawodników, jednak może to zrobić nie w pięciu, a tylko w trzech turach. Oczywiście nie wliczając w to przerwy pomiędzy połowami. Broń przeprowadziła cztery zmiany w aż czterech transzach, do wszystkich doszło w trakcie trwania pojedynku, gdy piłka była w grze. Jest więc bardzo prawdopodobne, że ekipa z Radomia zostanie ukarana walkowerem, a na nasze konto trafią trzy punkty, a nie jeden.

Zatem w drugim meczu z Bronią było OK. Wcześniej tak się nie dało grać? Bo w trzech pierwszych spotkaniach ligowych tego roku nie ugraliście ani jednego punktu.
— W trakcie zimowego okresu przygotowawczego i sparingów przedligowych z moich zawodników emanowała pewność siebie, a dowody tego mieliśmy na boisku. Graliśmy dobrze i skutecznie. Coś się jednak popsuło w Legionowie, w pierwszym tegorocznym meczu ligowym naszego zespołu. Zaczęliśmy zatem bardzo źle, od słabego i przegranego pojedynku z Legionovią. Potem był jeszcze gorszy mecz z Ursusem — na sztucznym boisku iławskiego stadionu zagraliśmy tragicznie, w mojej ocenie był to chyba najgorszy mecz GKS-u pod moją wodzą. Wynik 0:4 był i tak łagodnym wymiarem kary, mówię o tym otwarcie. Ale już w pierwszym pojedynku z Bronią, w Radomiu, przegrać nie powinniśmy. Uważam, że z tego wyjazdu powinniśmy przywieźć jakąś zdobycz, tak się jednak ostatecznie nie stało. Jesteśmy już po rewanżowym pojedynku z Bronią i jak widać, rozmawiamy w trochę innych nastrojach.

Czyli problem nie leżał w fizyczności piłkarzy po ciężkim zimowym okresie przygotowań tylko w ich psychice, mentalności?
— Dokładnie tak. Analizowaliśmy to ostatnio i wychodzi na to, że w każdym tegorocznym meczu ligowym nie odstawaliśmy fizycznie od rywali. Praktycznie za każdym razem wytrzymywaliśmy trudy spotkań do ich ostatniego gwizdka. Problemem nie były zatem mięśnie, tylko głowa, która gdzieś tam nie za bardzo chciała podawać ciału motywację i siły. Na szczęście chyba właśnie nastąpiło przełamanie. Nadzieja wróciła, walczymy dalej o utrzymanie.

O to utrzymanie może być jednak ciężko. Jeśli z drugiej ligi do trzeciej poleci Olimpia Elbląg, to z waszej grupy do niższej klasy spadnie aż osiem drużyn.
— Obecnie zajmujemy czternaste miejsce, które na pewno nie daje pewności utrzymania. Musimy zatem szukać kolejnych punktów, tak aby jak najszybciej wypracować kilkupunktową przewagę nad stawką drużyn zagrożonych spadkiem. Ważne jest, że z drużynami będącymi obecnie wyżej w tabeli od nas grać będziemy w większości na swoim terenie. Przed nami dwa wyjazdowe mecze: z Concordią Elbląg i z Ursusem Warszawa. Potem liga przyspieszy, bo cztery dni po wyprawie do Warszawy gramy u siebie z Olimpią Zambrów, a potem — w kolejny weekend — zagramy na wyjeździe z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Kwiecień będzie dla nas bardzo pracowity i chcemy w tym czasie zdobyć jak najwięcej punktów.

zico
m.partyga@gazetaolsztynska.pl

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5