GKS zremisował z Bronią. Ambicja i zadziorność dały efekty [zdjęcia]

2021-04-03 15:33:51 (ost. akt: 2021-04-03 17:40:22)

Autor zdjęcia: Mateusz Partyga

Pierwszy ligowy punkt w tym roku zdobyła III-ligowa drużyna z gminy Iława. GKS Wikielec na swoim terenie zremisował 2:2 z Bronią Radom, choć przegrywał już 0:2.
GKS Wikielec – Broń Radom 2:2 (0:1)
0:1 – Śliwiński (43), 0:2 – Kiercz (50), 1:2, 2:2 – Jankowski (61, 68)

GKS (wyjściowa 11): Wieczerzak - Sz. Jajkowski, Kacperek, Cistowski, Korzeniewski, Jankowski, Szypulski, M. Jajkowski, Rosoliński, Wójcik, Bartkowski,

BROŃ (wyjściowa 11): Kosiorek - Kiercz, Machajek, Diaz, Wrześniewski, Śliwiński, Goliasz, Pociecha, Jagiełło, Hernandez, Kielak,

Grupa 1 trzeciej ligi właśnie rozpoczęła drugą część sezonu – stawka 22 drużyn została podzielona na tzw. grupę mistrzowską (osiem najlepszych drużyn) i spadkową (pozostałe czternaście). Walczący o utrzymanie w lidze GKS znalazł się w drugiej z nich.

Drużyna z Wikielca po wznowieniu rozgrywek spisywała się słabo – w trzech pierwszych meczach ligowych w tym roku przegrała wszystko, także tydzień temu w Radomiu w spotkaniu z Bronią. Terminarz drugiej części sezonu tak się ułożył, że II rundę rozpoczynał rewanż tego spotkania; dziś (sobota 3 kwietnia) do Wikielca z rewizytą przyjechał zespół z Radomia.

Początek spotkania to kilka niezłych okazji dla zespołu trenera Wojciecha Tarnowskiego, groźnie uderzał m.in. Patryk Rosoliński, Piotr Kacperek i najbardziej aktywny na boisku Filip Wójcik. Gieksie brakowało jednak tego samego, co w ostatnich spotkaniach, czyli pewności siebie, zadziorności i odrobiny szczęścia (to wszystko przyszło w drugiej połowie). Poza tym obrona była momentami niepewna (brakowało Huberta Otręby, który miał pauzę za kartki) i raz by się to skończyło golem, jednak gościom zabrakło pomysłu na wykorzystanie tego błędu. Groźnie na bramkę Marcina Wieczerzaka uderzał m.in. Damian Machajek, jednak to nie on, a Przemysław Śliwiński w 43 minucie zdobył gola na 0:1 i w pojedynku dwóch drużyn walczących o ligowy byt znowu prowadziła Broń, podobnie jak w poprzedniej kolejce.

Chwilę później tylko błędnej decyzji sędziego drużyna z Wikielca zawdzięczała fakt, że ciągle mogła grać w pełnym składzie. Na ewidentną czerwoną kartkę zasłużył bowiem środkowy obrońca Kamil Cistowski, który najpierw popełnił błąd przy przyjęciu piłki, a następnie faulował rywala pędzącego na spotkanie z bramkarzem i bramką. Sędzia główny, po konsultacji ze swoim asystentem, uznał jednak, że był to faul tylko na żółtą kartkę, Nawet w ekipie GKS-u byli zaskoczeni taką decyzją.

Na początku drugiej połowy (50 minuta) na 0:2 podwyższył Krzysztof Kiercz – po tym zdarzeniu w obozie gospodarzy pojawiła się spora nerwowość, a kibicom przypomniały się obrazki z ostatnich trzech przegranych spotkań. Na szczęście przyszedł szybki reset umysłu i w końcu GKS zaczął grać z werwą, zadziornością, a i pojawiła się skuteczność. Do tego pomogły zmiany, na boisku pojawił się m.in. Tomasz Wacławski, Łukasz Suchocki i Remigiusz Sobociński.

Najpierw Michał Jankowski wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Rosolińskim. Po chwili ten sam Jankowski wykorzystał strzałem z głowy kapitalne dośrodkowanie Adriana Korzeniewskiego. Boczny obrońca przeprowadził wcześniej bardzo udaną, indywidualną akcję i dopiero po tym dograł do skutecznego skrzydłowego.

GKS potrafił dziś doprowadzić do remisu mimo słabej pierwszej połowy i dwubramkowej straty. W kolejnej serii drużyna trenera Tarnowskiego jedzie na mecz z Concordią Elbląg (sobota 10 kwietnia, godz. 15.00).

AKTUALIZACJA
Wynik tego meczu może zostać zweryfikowany jako walkower na korzyść GKS-u Wikielec. Czytaj TUTAJ.

zico
m.partyga@gazetaolsztynska.pl


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5