Co dalej z piątką dla zwierząt?

2021-10-17 08:00:00 (ost. akt: 2021-10-14 12:24:15)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Musimy krzyczeć głośno w ich imieniu, ponieważ one same nie mają głosu — mówi Monika Hyńko z braniewskiego inspektoratu OTOZ Animals, która wzięła ostatnio udział w wielkim marszu dla zwierząt. Jakich zmian domagają się jego uczestnicy?
Październik jest miesiącem dobroci dla zwierząt, ale okazuje się, że w naszym kraju wcale nie wiedzie się im dobrze. — Niech świadczy o tym choćby to, że psy nadal trzymane są na łańcuchach, a te bardzo rzadko mają wymaganą długość 3 metrów. Rzadko dzieje się tak w miastach, ale wystarczy pojechać na wieś, gdzie, w co drugim, a czasami nawet w prawie każdym gospodarstwie, psy trzymane są na łańcuchach — przyznaje Monika Hyńko z OTOZ Animals w Braniewie.

I wyjaśnia: — Jest coś takiego jak ustawa o ochronie zwierząt, zgodnie z którą działa nasza organizacja, ale każda kolejna interwencja udowadnia nam, że ta ustawa jest niedopracowana i brakuje w niej wielu ważnych elementów, które powinny zostać wzięte pod uwagę.

4 października podczas Światowego Dnia Zwierząt w Warszawie odbyła się duża demonstracja zorganizowana przez organizacje prozwierzęce, w tym m.in. OTOZ Animals. W stolicy nie mogło zabraknąć delegacji z Braniewa.



Monika Hyńko (z prawej): Musimy krzyczeć głośno w imieniu zwierząt, ponieważ one same nie mają głosu
Fot. archiwum prywatne
Monika Hyńko (z prawej): Musimy krzyczeć głośno w imieniu zwierząt, ponieważ one same nie mają głosu


— Marsz związany był z obiecaną przez rząd piątką dla zwierząt — niestety, mimo że mijają już trzy lata, nie doszło do wprowadzenia zmian w ustawie o ochronie zwierząt — a są one konieczne. W Polsce zwierzęta nadal traktowane są jak przedmioty, a przecież sama ustawa mówi, że one czują i cierpią — tak samo jak ludzie — zaznacza pani Monika.

Demonstracji przyświecało kilka celów. Jednym z nich było wprowadzenie zakazu trzymania psów na łańcuchach.


— Można przecież ogrodzić teren lub jego fragment i puścić psa wolno. Powinien mieć on kojec i budę. Dziś nadal ludzie trzymają psy na zewnątrz w nieodpowiednich warunkach i niezależnie od pogody — psy są narażone albo na mrozy, albo na działanie promieni słonecznych, które powodują m.in. poparzenia i udary cieplne — tłumaczy nasza rozmówczyni.

Demonstracja odbyła się 4 października w Warszawie
Fot. archiwum prywatne
Demonstracja odbyła się 4 października w Warszawie


— Nie wiem, czy czytelnicy zdają sobie sprawę z tego, czym tak naprawdę jest ubój rytualny, ale nam zależy na tym, by został w Polsce zlikwidowany. To nie jest pozbawianie zwierzęcia życia w sposób natychmiastowy. Oczywiście nie możemy żadnego sposobu odbierania życia nazywać humanitarnym, ale jeśli już musimy to robić, róbmy to tak, by zaoszczędzić zwierzętom cierpienia. Ubój rytualny polega na wprowadzeniu zwierzęcia do metalowej klatki — mowa m.in. o krowach, owcach czy koniach — obraca się tę klatkę tak, by zwierzę wisiało głową do dołu. Następnie przecina się mu gardło w taki sposób, by nie przeciąć mu rdzenia kręgowego, co spowodowałoby natychmiastową śmierć. Chodzi o to, by zwierzę się wykrwawiało — nie mogąc wydać żadnego odgłosu przerażenia, bo ma przecież przecięte struny głosowe — taka śmierć może trwać nawet kilkanaście minut — zwierzę dusi się własną krwią, a wszystko odbywa się zwykle na oczach innych zwierząt czekających na swoją kolej — opowiada Monika Hyńko.

Kolejnym postulatem uczestników marszu jest zakazanie cyrkom wykorzystywania zwierząt.


— Dysponujemy dowodami na to, w jak niehumanitarny i okrutny sposób tresuje się te dzikie zwierzęta, które nie są przyzwyczajone do życia w niewoli i poddawania się woli człowieka. Niedźwiedziom wyrywa się pazury, by nie mogły się bronić, zwierzęta razi się prądem, bije i głodzi — ta tresura polega na zastraszaniu. Zależy nam też na zwierzętach futerkowych — już nikt nie nosi naturalnych futer, odchodzą od nich największe domy mody, ich noszeniu sprzeciwiają się kolejne ikony. To nie jest już potrzeba człowieka — mamy piękne sztuczne futra i tyle możliwości, że nie musimy używać zwierzęcych futer, by się ogrzać. Zabijanie tych zwierząt, trzymanie ich w za ciasnych klatkach — przerażonych, z połamanymi łapami i leżących we własnych odchodach — to działania podejmowane w celu zaspokojenia kaprysów nielicznych osób, które chcą nosić naturalne futra. Pamiętajmy — nie jest to ani eleganckie, ani humanitarne — przekazuje pani Monika.

Fot. archiwum prywatne


Ostatnią sprawą, która zdaniem organizacji powinna zostać rozwiązana, to kwestia pseudohodowli. Jak informuje nasza rozmówczyni, tylko we wrześniu i październiku tego roku OTOZ "Animals" interweniowało w kilku takich miejscach.


— Odbieraliśmy zwierzęta z ranami i guzami, trzymane w fatalnych warunkach — część z nich już nie żyła, odnajdywano poukrywane zwłoki psów czy kotów. Tam nie leczy się matek, które mają rodzić kolejne szczeniaki i kocięta — chodzi tylko o rozród i pieniądze, a leczenie wiąże się przecież z wydatkami. Zwierzęta z pseudohodowli nie są traktowane w należyty sposób. Kiedy decydujemy się na zakup rasowego psa lub kota, upewnijmy się, że hodowla jest zarejestrowana, listy dostępne są w internecie. Niezarejestrowane hodowle zgłaszajmy na policję lub do organizacji takich, jak nasza — radzi Monika Hyńko.

Fot. archiwum prywatne


Nasza rozmówczyni przyznaje, że w wielkim marszu dla zwierząt wzięło udział bardzo dużo osób, jest też coś, co ją zaskoczyło.

— Zwykle podczas takich wydarzeń widuję sporo młodych ludzi. Tym razem, ku mojemu zdziwieniu, dołączyło do nas wielu seniorów po 70-80 roku życia. To tylko wskazuje, że przekrój społeczeństwa, któremu zależy na tych zmianach, jest ogromny — podsumowuje pani Monika.

Kamila Kornacka

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Paul Mark #3078106 18 paź 2021 14:28

    Wszy łonowe tasiemce owsiki i karaluchy kleszcze komary i muchy oraz szczury i myszy też ciepią.Dajmy im żyć!!!

    odpowiedz na ten komentarz

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5