Mieszkańcy Warmii i Mazur rzadziej biorą ślub, za to częściej się rozwodzą

2023-11-05 10:32:55(ost. akt: 2023-11-03 14:37:38)

Autor zdjęcia: pixabay

Zaledwie nieco ponad 5,3 tys. małżeństw zawarto na Warmii i Mazurach w zeszłym roku. Wzrasta też liczba rozwodów.
Mieszkańcy Warmii i Mazur decydują się na ślub znacznie rzadziej niż mieszkańcy innych regionów Polski. W 2022 roku zawarli 5 360 małżeństw, co odpowiada 3,9 małżeństwom na 1000 mieszkańców województwa. To wartość niższa niż średnia krajowa, która w tym przypadku wynosi 4,1 małżeństw na 1000 Polaków.

Jeśli chodzi o województwo warmińsko-mazurskie, to najwięcej małżeństw zawierają mieszkańcy Miłomłyna, Miłakowa i Barczewa. W pierwszej dziesiątce miast w wojewódzkim rankingu są także Ryn, Lubawa, Pisz, Giżycko, Węgorzewo, Tolkmicko i Olsztyn.

Niepokoić mogą jednak dane dotyczące rozwodów. W 2022 roku było ich bowiem znacznie więcej, niż wynosi średnia krajowa. Zgodnie z aktualnymi danymi w małżeństwie żyje 51,4 procent mieszkańców warmińsko-mazurskiego, 29,2 procent jest stanu wolnego, 8,9 procent jest po rozwodzie, a 8,4 procent to wdowcy lub wdowy.

Na Warmii i Mazurach w tej statystyce przodują Olecko, Olsztyn, Elbląg, Iława, Lubawa, Kisielice, Susz, Zalewo, Ełk oraz Bartoszyce.

Warto też przypomnieć dane zaprezentowane przez Urząd Statystyczny w Olsztynie, dotyczące przeprowadzonego w 2021 roku Narodowego Spisu Powszechnego, w których porównano te sprzed 10 lat. Te również nie napawają optymizmem. Wynika z nich, że mieszkańcy Warmii i Mazur coraz mniej chętnie zawierają związek małżeński. W tym przypadku zanotowano spadek o 59 tys. osób. W 2021 roku województwo warmińsko-mazurskie było trzecim, obok śląskiego i łódzkiego, regionem o największym ubytku osób żonatych i zamężnych. Mniej było również kawalerów i panien (o 10,3 tys.), a także wdowców i wdów (o 10,9 tys.).

Jednocześnie wzrosła liczba osób rozwiedzionych – aż o 35,8 tys. osób. Najwięcej osób rozwiedzionych zamieszkiwało podczas spisu Elbląg (12 procent) i Olsztyn (11,2 procent), najmniej – powiat nowomiejski (5,4 procent) i działdowski (6,3 procent). Z danych wynika, że na rozwód częściej decydują się mieszkańcy miast niż wsi.

— Większa liczba rozwodów to efekt pandemii koronawirusa, a dokładnie lockdownów, gdzie wielu z nas pracowało w domu. Ludzie, rodziny były przez długi czas skupione w mieszkaniach, często niewielkich, bez na przykład ogródka, a więc na małej przestrzeni życiowej. Tam pracowali, tam przebywały dzieci, które uczyły się w domach. To musiało generować pewne napięcia, których wiele małżeństw nie zdołało pokonać. Do tego dochodzi zwiększona w czasie pandemii sprzedaż i konsumpcja alkoholu… Przedstawione dane dotyczące miast i wsi doskonale to obrazują, a w miastach więcej osób mieszka w małych mieszkaniach, jesteśmy wbrew pozorom bardziej anonimowi, mamy mniejsze wsparcie społeczeństwa, sąsiadów czy bliskich niż na wsi. Na rozwody składa się wiele przyczyn, które podczas pandemii zostały nagle skumulowane — mówił nam profesor Marek Sokołowski, socjolog z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Z danych GUS wynika także, że większy udział osób rozwiedzionych niż na Warmii i Mazurach odnotowano jedynie w województwie dolnośląskim, zachodniopomorskim i lubuskim – a więc ziemiach, które niegdyś nazywano „Ziemiami Odzyskanymi”.

— To również jest znamienne; na tych terenach mieszkają osoby napływowe i ich potomkowie, a to wiąże się z mniejszym zakorzenieniem w regionie, który oczywiście odgrywa pewną rolę — dodaje profesor.

Niestety, jak dodaje, obecna trudna sytuacja ekonomiczna, drożyzna, inflacja, problemy finansowe rodzin mogą powodować zjawisko podejmowania decyzji o rozwodach.
— Dobrze, że nie mamy jeszcze szalejącego bezrobocia, które jeszcze bardziej spowodowałoby nasilenie zjawiska — stwierdza profesor Sokołowski.

Co jednak ważne, według naukowca z UWM większa ilość rozwodów nie powinna przenieść się negatywnie na stopień dzietności społeczeństwa.

— To są sfery, które w obecnych czasach nie są już ze sobą połączone. Nie jest już niczym niezwykłym, że matka czy ojciec samotnie wychowuje dziecko. Dzieci niekoniecznie pojawiają się w związkach małżeńskich — podsumowuje profesor.

RAZ