Hołd dla Powstańców to także pamięć o zbrodniach Niemiec. Polska ma obowiązek skutecznie żądać reparacji. Jakie jest przesłanie Bohaterów?

2023-08-02 08:08:41(ost. akt: 2023-08-02 09:18:06)

Autor zdjęcia: Fratria

W 79. rocznicę bohaterskiego zrywu, składając hołd Powstańcom Warszawskim, patrząc na miasto odbudowane z ruin, w które obrócili je Niemcy, nie można poprzestać na rzewnym westchnieniu. Podjęcie wszelkich działań na rzecz uzyskania od Niemiec zadośćuczynienia za popełnione zbrodnie, jest naszą powinnością wobec tych, którzy polegli w Powstaniu i podczas II wojny światowej. Prawo międzynarodowe jest przecież po naszej stronie. Ludobójstwo i zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu. Ale konieczna jest także refleksja nad społeczną odpowiedzialnością za zadanie, z jakim zostawili nas polscy Bohaterowie.
Warszawa została zmieciona z powierzchni ziemi, Polska zniszczona i rozkradziona, Polacy wymordowani. Straty, które zostały nam zadane przez Niemców mają swoje dramatyczne konsekwencje odczuwane do dziś.

Miasto ruin


Gdy tuż po wojnie szacowano straty wojenne, Biuro Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów uznało, że straty rzeczowe Warszawy wynoszą blisko 35 procent zniszczeń całego kraju. Przez pięć lat Warszawa poddawana była licznym atakom, szturmom i walkom. Bohaterska ludność stolicy musiała mierzyć się nie tylko z ciągłym terrorem niemieckiego okupanta, ale także z bezwzględnością, jaką Niemcy wykazywali wobec działań powstańczych. Już w pierwszym akcie wojny, podczas obrony stolicy w 1939 r., zrujnowano ok. 10 procent zabudowy miasta. Powstanie w getcie i jego likwidacja pochłonęła całą dzielnicę żydowską, stanowiącą ok. 15 proc. zniszczeń. Podczas Powstania Warszawskiego, czyli największej bitwy miejskiej podczas II wojny światowej, Niemcy zniszczyli ok 25 proc. miasta. Upust swojej nienawiści do Polaków dali także po kapitulacji Warszawy, postanowieniem zrównania z ziemią stolicy naszego kraju. Rabowali, wysadzali, bombardowali Warszawę, niszcząc ponad 85 proc. zabudowy mieszkalnej. Żadne inne miasto w Europie nie zostało tak zrujnowane podczas II wojny światowej, jak Warszawa.

Rachunek za niemieckie zbrodnie


1 września 2022 roku oficjalnie zaprezentowano raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej. Ogólna kwota tych strat to ponad 6 bilionów 220 miliardów zł. I choć minął od tamtej pory ponad rok, Niemcy nie zamierzają płacić reparacji Polsce.** Nie po to przez dziesięciolecia budowały wizerunek narodu oczyszczonego z win i rozliczonego z przeszłością, nie po to płaciły krocie Izraelowi, by teraz na nowo wrócić pod sąd historycznej sprawiedliwości, żeby po ośmiu dekadach „wracać do tych spaw”. Może, gdyby liczyły się z Polską, rozmowa byłaby inna. Ten poziom pogardy irytuje tym bardziej, że kilka tygodni temu padły kolejne zobowiązania Niemiec wobec Izraela w kontekście odszkodowań za Holocaust. Warto też przypomnieć, że zaledwie dekadę temu, Niemcy zakończyły spłatę reparacji Francji i Wielkiej Brytanii za I wojnę światową. Ostatnia rata w wysokości 70 mln euro została przekazana w 2010 roku, czyli 92 lata po zakończeniu wojny. Sprawę zadośćuczynienia za winy wyrządzone Polsce jak na razie zbywają, licząc zapewne na zmianę władzy i formalne zakończenie oczekiwań reparacyjnych.

Przypomnijmy więc, że Polska do dziś odczuwa skutki zbrodniczej napaści i okupacji hitlerowskiej. Niemcy wymordowali ponad 5,2 mln Polaków, czyli ok. 15 proc. ówczesnej ludności Polski. Ze skutkami demograficznymi nie uporaliśmy się do dziś. Ale nie chodzi wyłącznie o liczbę ludności. Chodzi o jej potencjał demograficzny, gospodarczy i kulturotwórczy – o wymordowanie elity polskiego narodu: naukowców, artystów, lekarzy, nauczycieli. To także wymordowanie dzieci i młodzieży, wychowanej w narodowym duchu przez przedwojenne elity. Jak wycenić takie straty? Jak wycenić spalenie rękopisów poetów i pisarzy? Jak wycenić wymordowanie artystów, którzy nie mogli wykształcić swoich następców? Jak wycenić likwidację szkolnictwa? Dodajmy do tego zniszczenie polskich miast, infrastruktury państwowej, wielowiekowych zabytków, zrabowanie dzieł sztuki, splądrowanie zbiorów muzealnych, kolekcji prywatnych czy zasobów bankowych? To straty niewyobrażalne! Rachunek wystawiony Niemcom za wojnę na kwotę ponad 6 bilionów 220 mld zł nie jest z pewnością kwotą pełną. Zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę zablokowanie Polski w rozwoju gospodarczym na całe lata. Bo i z tej strony należy spojrzeć na dzisiejszą pozycję Niemiec.

„Stawka naszego honoru”


Powtarzane co roku bałamutne pytanie, o zasadność Powstania Warszawskiego, jest efektem małodusznej refleksji współczesności. Ci, którzy walczyli z okupantem od września 1939 roku, nie mieli wątpliwości, że obowiązkiem jest walka na śmierć i życie. Często właśnie NA ŚMIERĆ, ale ZA ŻYCIE i wolność kolejnych pokoleń. Czy w swojej małoduszności, przyzwyczajeniu do wygody, wszechwolności mylonej często ze swawolą i brakiem odpowiedzialności, jesteśmy dziś jeszcze zdolni do refleksji nad przelaną krwią polskich Bohaterów?

„To dzisiaj jest wielkie zadanie nas wszystkich. Oczywiście w pierwszej kolejności tych, którzy w swoich rękach dzierżą w tej chwili odpowiedzialność za Rzeczpospolitą, za naszą Polskę. Ale to odpowiedzialność nasza wspólna za tę Rzeczpospolitą

— mówił wczoraj prezydent Andrzej Duda przed Pomnikiem Powstania Warszawskiego.

Wywalczona wolność (na którą po wojnie trzeba było jednak czekać kilka kolejnych dekad) jest dziś oczywistością. Dla współczesnego, roszczeniowego pokolenia przestrzenią, z której młodzi ludzie chcą jedynie biernie korzystać. Bohaterstwem staje się dziś dla części polskiego społeczeństwa plucie na mundur polskich funkcjonariuszy pilnujących bezpieczeństwa Polski, rzucanie wulgaryzmami na protestach, atakowanie Kościoła, manifestowanie własnej rozwiązłości i duma z zabijania dzieci nienarodzonych. Wszystko to dzieje się na tych samych ulicach, na których Bohaterowie Powstania Warszawskiego ginęli za wolną, niepodległą, dumną Polskę. Zamiast więc po raz kolejny pytać, czy warto było ruszyć do Powstania na pewną śmierć, lepiej poczytać Baczyńskiego czy Gajcego, posłuchać świadków tamtych wydarzeń, spróbować zrozumieć co mówi dzisiejszej, wolnej Polsce Stanisław Marczak-Oborski w wierszu „Do Powstańca”: „Choćby zawiodła wszelka pomoc, choć przyjdą dni głodu i moru, ostatniej stawki nie przegramy – stawki naszego honoru”. Oby „stawka honoru” stała się dla wszystkich wartością tak istotną, jak dla wymordowanych przez Niemców polskich elit.

Pamiętaj: nie wolno ci zwątpić

w wolność, co przyjdzie, choćbyś padł.

Pamiętaj, że na ciebie patrzy

ogromny i zdumiony świat.

I wiedz, że krokiem w nędznym bucie

jak pomnik dziś w historię wrastasz.

I wiedz, że w sercu twoim bije

uparte serce tego miasta.

Choćby zawiodła wszelka pomoc,

choć przyjdą dni głodu i moru,

ostatniej stawki nie przegramy

– stawki naszego honoru.

Stanisław Marczak-Oborski ps. Dziennikarz, „Do Powstańca”


Tekst ukazał się na portalu wpolityce.pl