Elbląg: Celinki ponownie będą biły rekord Polski. Przed nimi wielki maraton szycia

2022-09-25 10:00:00(ost. akt: 2023-07-03 23:38:17)
Podczas maratonu szycia w 2016 roku

Podczas maratonu szycia w 2016 roku

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Liczymy na to, że ktoś nagle na ulicy usłyszy o przedsięwzięciu, przyjdzie i pomoże. Nawet zwykłe przygotowanie kawy dla pań szyjących będzie już udziałem w akcji — tłumaczy dyrektorka SSP 3 w Elblągu, która jest organizatorem maratonu szycia. Wszystko w szczytnym celu.
Sportowa Szkoła Podstawowa nr 3 im. Polskich Olimpijczyków przygotowuje się do maratonu szycia, który odbędzie się 7 października. Według planów maszyny do szycia mają chodzić bez ustanku przez około 30 godzin. A wszystko to po to, by pobić rekord Polski w najdłuższym szyciu bez przerwy, ale wydarzenie ma również charytatywny charakter.

Podczas maratonu będą szyte poduszki w kształcie serca, które zostaną później przekazane do polskich i ukraińskich szpitali onkologicznych na rzecz kobiet po mastektomii.

Poduszki będą miały za zadanie odbarczać kobiety po usunięciu piersi — zapobiegać zbieraniu się chłonki i ulżyć im w sytuacji bólowej.

— W tej chwili zapisują się krawcowe z całej Polski, które zostały zaproszone do maratonu. Panie będą szyły na zmianę z naszymi lokalnymi wolontariuszkami — zasięg będzie zatem ogólnopolski — mówi Hanna Szuszkiewicz, dyrektorka SSP nr 3 w Elblągu.

I przekazuje: — Planujemy włączyć maszyny o godzinie 17.00 i zakończyć akcję o godzinie 23.00 następnego dnia. Przez cały ten czas w użyciu musi być chociaż jedna maszyna. Przygotujemy stanowiska, które będą rozlokowane w stołówce SSP nr 3, będzie też możliwość przespania się na materacu na sali gimnastycznej i skorzystania z zaplecza. Osoby, biorące udział w akcji, będą szyły w wyznaczonym czasie, który wcześniej zadeklarują. W tej chwili poszukujemy niezależnych obserwatorów, którzy potwierdzą bicie rekordu oraz to, że wszystko przebiega zgodnie z procedurami. Towarzyszyć nam będą też osoby z biura rekordów. Materiał niezbędny do uszycia poduszek pozyskujemy od darczyńców z całej Polski. Wciąż prosimy o kolejne materiały — musi to być nowa bawełna, aby nie podrażniała ran. Jeśli ktoś ma możliwość podzielnia się, to bardzo chętnie do tego zapraszamy. Cały czas budujemy zaplecze pod ten rekord.

— Chcemy włączać się w akcje charytatywne, bo działalność na rzecz innych to obok sportu rzecz, która bardzo leży nam na sercu. Mamy w LO nr 4 klasy integracyjne, które należą do naszych struktur. Chcemy dzielić się aktywnością naszych uczniów z integracją. Przygotowujemy plan pracy w kontekście wolontariatu i będziemy włączali się w kolejne akcje charytatywne — wyjaśnia Hanna Szuszkiewicz.

Jak przyznaje dyrektorka SSP nr 3, szkoła jest organizatorem wydarzenia, ale mózgiem operacyjnym tego przedsięwzięcia jest pani Celina Jankowska, doskonale już znana ze swojej działalności charytatywnej.

Dziennik Elbląski po raz pierwszy napisał o pani Celinie i grupie „Celinki” (od imienia pani Celiny Jankowskiej — przyp. red.) 30 marca 2004 roku w artykule „Przytulanki bez recepty”. Akcja polegała na szyciu przez kobiety z całej Polski i świata poduszek metodą patchworkową, zostały one przekazane dla dzieci chorych i niepełnosprawnych.

To była jedna z pierwszych akcji „Celinek”, ale jak już wiemy, niejedyna. Od tej pory spod ich igieł wyszła już niezliczona ilość poduszek, które trafiły do domów dziecka, hospicjów i szpitali, przynosząc uśmiech dzieciom i dorosłym.

Pani Celina Jankowska już w 2016 roku była współorganizatorką pierwszego elbląskiego maratonu szycia, który był jednocześnie biciem rekordu Polski — wówczas udało się szyć przez 24 godziny bez przerwy, wykonując poduszki dla dzieci onkologicznych. Powstało wówczas ponad 500 sztuk poduszek.

— Próba bicia tego rekordu jest kontynuacją tamtej działalności charytatywnej. Chcemy podczas akcji nadać drugie życie tym poduszkom. Będzie to zatem już drugie przedsięwzięcie związane z biciem rekordu Polski, podczas którego będziemy chciały pobić swój własny rekord. Pierwsi wpadliśmy na pomysł nieustannego szycia, nikt do tej pory nie pobił naszego rekordu — tłumaczy Hanna Szuszkiewicz, która brała udział także w tamtym wydarzeniu.

Skąd pomysł na bicie rekordu?
— Pierwszy maraton spowodowany był chęcią jak najszybszego uszycia poduszek i przekazania ich potrzebującym. Na takim wspólnym spotkaniu można uszyć znacznie więcej niż w pojedynkę. A szyjąc kilkadziesiąt godzin bez przerwy, można uzyskać naprawdę dużą ilość poduszek. Orientacyjnie 500 sztuk poduszek, które były wynikiem pierwszego maratonu, musiałybyśmy szyć przez około rok — odpowiada Celina Jankowska.

Grupa „Celinki”, którą zrzesza pani Celina to grupa nieformalna, która nie ma stałych członków.

— Skrzykujemy się w mediach społecznościowych. W akcje włączają się nie tylko osoby, które potrafią szyć. Potrzebne są osoby np. do prasowania. Każdy, kto ma chęć, ochotę i chce pomóc, może zostać Celinką — wyjaśnia założycielka „Celinek”, która przyucza też osoby chętne do wzięcia udziału w organizowanych akcjach.

Celinką może zostać każdy


— Do „Celinek” zgłaszają się zazwyczaj same kobiety, ale w zaciszu domowym pracuję razem z mężem, który z własnych chęci nauczył się szyć na maszynie. Gdyby nie jego wsparcie, byłoby o wiele trudniej. Mąż nie ujawnia się jednak ze swoją działalnością, więc podejrzewam, że inni panowie robią podobnie. Podczas maratonu w 2016 roku uczestnikami byli także mężczyźni, którzy przyszli ze swoimi partnerkami i również pomagali. Celinką można zostać bez względu na płeć — oznajmia pani Celina.

— Zapraszamy wszystkich chętnych do włączenia się w naszą akcję. Można przyjść nawet na 10 minut, usiąść do maszyny i dołożyć swoją cegiełkę. Jeśli znajdą się chętne osoby nieposiadające umiejętności szycia — również mogą dołączyć. Przydadzą się do wypełniania poduszek, prucia, prasowania — każdy znajdzie dla siebie możliwość udziału w tym wydarzeniu — zaprasza Hanna Szuszkiewicz.
Ewelina Gulińska