COVID-19 jest dziś jak grypa. Szczepionka wygrywa z epidemią?

2022-08-04 18:14:46(ost. akt: 2022-08-04 15:45:01)
Zbliżamy się do końca pandemii?

Zbliżamy się do końca pandemii?

Autor zdjęcia: pixabay.com

Oficjalna liczba zakażeń w Polsce rośnie. A ile osób testuje się w domowym zaciszu? Monitoring zakażeń jest więc tylko umowny. Mamy więc „falę widmo”. Czy to czas, aby wróciły obostrzenia?
Szósta fala COVID-19 staje się faktem. Statystyki rosną, a liczba wykonanych ostatnio testów na obecność koronawirusa zamyka się w granicach 10-13,3 tys. Testowane są osoby najbardziej zagrożone i objawowe. Na badanie kierowane są najczęściej przez lekarza POZ. W rzeczywistości możemy mieć jednak 100-150 tys. zakażeń, bo Polacy wolą omijać przychodnie i testują się na własną rękę.

— Wszędzie wokół COVID-19. Miejscowość nad Bałtykiem. Pani farmaceutka z miejscowej apteki twierdzi, że nigdy od początku pandemii nie sprzedała tylu testów — zauważa w mediach społecznościowych immunolog dr Paweł Grzesiowski. — Nieoficjalnie: około 1/3 wyników dodatnich. Mamy więc szybko narastającą „falę widmo”, bo według oficjalnych statystyk: spokój.
Tylko w lipcu kupiliśmy 670 tys. testów w aptekach.

— Dziennie (tylko) w aptekach sprzedaje się ponad 40 tys. testów do wykonania samemu. Wyniki te nigdy nie trafią do systemu EWP. A pamiętajmy, że są one też dostępne poza aptekami — dodaje na Twitterze Marcin Repelewicz z Naczelnej Rady Aptekarskiej.

To, że nie chodzimy do lekarza, gdy podejrzewamy covid, może wynikać z tego, że przechodzimy go łagodnie. Dominują obawy ze strony górnych dróg oddechowych, takie jak bóle gardła, katar z zajęciem zatok, pojawia się chrypka. Wirus nie atakuje już płuc, jak w pierwszych falach. Nie znaczy to jednak, że trudne przypadki COVID-19 obecnie się nie zdarzają. Są, jednak w znacznie mniejszym odsetku niż wcześniej.

Marek, Patrycja, Szymon i Ala Michlewicz
Fot. Zbigniew Woźniak
Marek, Patrycja, Szymon i Ala Michlewicz
— Na covid zachorowałam niedawno, pierwszy raz. Przez dwa lata udało mi się uniknąć zakażenia, a teraz złapałam wirusa. To coś innego niż zwykłe przeziębienie. Miałam dreszcze, gorączkę i poty. Było mi zimno, ciepło… ciągle na przemian. Brakowało mi też siły. Nie poszłam do lekarza, zrobiłam test kupiony w aptece. Nie byłam więc ujęta w statystykach. Izolowałam się sama — opowiada Patrycja Michlewicz, która przyjechała z Gdyni na wakacje w Ostródzie. — Dziś, po przechorowaniu, uważam, że w miejscach publicznych powinny obowiązywać obostrzenia.

— Chciałabym, abyśmy w sklepach nosili maseczki. Tak samo w kościołach i autobusach. Tam, gdzie jest najwięcej ludzi — wylicza Marek Michlewicz, mąż pani Patrycji. — Oczywiście nie popadajmy w paranoję. Minister zdrowia mówi, ze covid należy traktować jak zwykłą grypę. Tym bardziej że mieszkam z żoną w jednym mieszkaniu. Ani ja, ani dzieci nie zakaziliśmy się.

Karolina Nowak i Szymon Szczesnewicz
Fot. Zbigniew Woźniak
Karolina Nowak i Szymon Szczesnewicz
— Jak sytuacja się rozwinie? Ile będzie zakażeń? Od tego uzależniałbym wprowadzenie obostrzeń — podkreśla Szymon Szczesnewicz, który niedawno zamieszkał w Olsztynie. — Zero-jedynkowo nie można do tego podchodzić. Na razie jest ok.

— Jeśli byłoby dużo zakażeń, ograniczyłabym liczbę osób w autobusie czy pociągu — podkreśla Karolina Nowak, przyjaciółka pana Szymona. — Na pewno nie zamykałabym znowu lasów.

Dlaczego coraz więcej?


— Dziesięć dni temu mieliśmy straszliwy nawał pacjentów. Myśleliśmy, że znowu się zaczęło. W tej chwili jednak się uspokoiło. Zabezpieczamy jednak tylko własny powiat. Nie jesteśmy już oddziałem covidowym na cały region. Każdy szpital ma zabezpieczać „covidy” we własnym zakresie. Podczas jednego dyżuru odbieramy kilka telefonów z prośbą o przyjęcie na przykład z Olsztyna i różnych okolicznych miejscowości — mówi Piotr Kocbach, ordynator oddziału zakaźnego szpitala w Ostródzie. — Widać jednak zmiany u osób chorujących. Pacjentów ze zmianami w płucach jest ok. 15-20 proc. Kiedyś było odwrotnie. W tej chwili bierzemy dodatnich pacjentów, którzy mają choroby niewymagające hospitalizacji na oddziale zakaźnym, ale mają przewlekłe zaostrzenie chorób na przykład serca, płuc czy nerek. W większości to osoby szczepione. Tylko niespełna 15 proc. pacjentów leży z powodu covidu. To bardzo niewielki odsetek.

I dodaje: — Na razie wstrzymałbym się z obostrzeniami. Oczywiście jestem za maseczkami w skupiskach ludzi. Im gęściej, tym niebezpieczniej. Można jednak powiedzieć, że jest lepiej niż było kiedyś. Mamy szóstą falę, ale możemy na razie spać spokojnie.

Nie ma obostrzeń, będzie szczepionka


Od 22 lipca na czwartą dawkę szczepionki (tzw. drugą dawkę przypominającą) mogą zapisywać się osoby, które ukończyły 60. rok życia oraz te, które mają obniżoną odporność pod warunkiem, że ukończyły 12. rok życia. Już wcześniej tzw. drugą dawką przypominającą mogły szczepić się osoby mające 80 lat i więcej. Teraz wszystko wskazuje na to, że czwarta dawka dla wszystkich będzie dostępna z początkiem września — zapowiedział minister zdrowia Adam Niedzielski.

Zakażen koronawirusem przybywa. Czy chcesz, aby wróciły obostrzenia?
pokaż wyniki »

Pojawić się ma również nowa donosowa szczepionka, która ma skutecznie walczyć z pandemią. Jak zaznaczają naukowcy z Catholic University of America, dostępne obecnie szczepienia mają wysoką skuteczność, ale nie powodują powstania odporności w błonach śluzowych, z którymi wirus styka się w pierwszej kolejności. Badacze opracowali więc opartą na bakteriofagach szczepionkę, która taką reakcję wywołuje, a przy tym ma inne zalety — podaje się ją do nosa. Testowano ją na razie na myszach, ale wszystkie odpowiedzi mysich organizmów były silniejsze niż po podaniu typowego, wstrzykiwanego preparatu. Myszy stawały się całkowicie odporne na infekcję. Preparat zawiera przy tym antygeny uodparniające przeciw różnym wariantom wirusa i można go przechowywać nawet w pokojowej temperaturze.

ADA ROMANOWSKA