Olsztyn znany i zapomniany: Pozwolili mu wrócić dopiero po śmierci

2022-07-21 11:45:16(ost. akt: 2022-07-21 18:12:30)
O tym, że olsztyński ratusz stoi w miejscu dawnego cmentarza to wiedza w stolicy warmińsko-mazurskiego dość powszechna. Coraz mniej wśród żywych jest tych, którzy pamiętają, że tam gdzie teraz mamy park wokół cerkwi prawosławnej, tam gdzie stoi nowa poliklinika, też był kiedyś cmentarz.
Tego cmentarza już nie ma. Został zlikwidowany na początku lat 70tych ubiegłego wieku. Przypomina o tym niewielka tablica i duży pomnik Bogumiła Linki (1865-1920), działa mazurskiego, który zmarł po pobiciu przez niemiecką bojówkę. Na tym cmentarzu go pochowano. A jego grób został usunięty jak wszystkie inne.
Fragment tego dawnego cmentarza ewangelickiego jednak ocalał, choć tylko symbolicznie.
Na przełomie lat 40/50 XX na jego części utworzono Cmentarz Ofiar Terroru Hitlerowskiego. Pochowano tutaj w zbiorowych mogiłach szczątki kilku tysięcy ofiar ekshumowanych z różnych miejsc kaźni. Spoczywają tam jednak nie tylko zamordowani przez niemieckich nazistów Polacy, ale też Niemcy, ofiary rosyjskich żołnierzy ze stycznia 1945 roku (zabici w Kortowie oraz cywile zamordowani na olsztyńskim dworcu). O tym, tablica powstała w czasach PRL, oczywiście nie informuje.




Kim był Jan Baczewski?

Cmentarz znajduje się przy ulicy Jana Baczewskiego, wybitnego Warmiaka, bodaj najbardziej znanego przedwojennego polityka wśród polskich Warmiaków. W tym przypadku mówienie o ulicy, to lekka przesada, bo to raczej chodnik łączący Wojska Polskiego z Rataja. Nie ma tam też żadnej tabliczki informującej o nazwie ulicy.
Pochodzący z podolsztyńskich Gryźlin Jan Baczewski był jednym z głównych organizatorów polskiej aktywności na Warmii o czasie plebiscytu 1920 roku. W 1922 roku współzakładał Związek Polaków w Niemczech. W latach 1922–1928 był posłem. Uchwalone przez pruski sejm prawo umożliwiające zakładanie niepaństwowych szkół z polskim językiem wykładowym popularnie zwano „Lex Baczewski”. dzięki niemy w Niemczech powstało 69 polskich szkół. Od 1929 roku mieszkał w Berlinie.
W 1939 roku trafił do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Wyciągnął go stamtąd najstarszy syn, który został wcielony do Wehrmachtu (przeżył wojnę). W niemieckim wojsku służyli też dwaj jego bracia. Jeden z nich zginął w 1945 roku w okolicach Berlina, drugi w 1943 roku dostał się do angielskiej niewoli. A stamtąd, do polskiej brygady spadochronowej generała Stanisława Sosabowskiego.

Po wojnie Baczewski zamieszkał z rodziną w Dębnie koło Szczecina (jego żona zamieszkała tam jeszcze w czasie wojny). Został burmistrzem miasta i wydzierżawił majątek ziemski. W 1947 roku został posłem z listy Stronnictwa Ludowego. Zachował jednak niezależność polityczną i podpadł nowej władzy, choć jej wrogiem nie był w żadnej postaci. Znalazł się pod nadzorem UB. Kiedy odmówił przystąpienia do spółdzielni rolniczej zabrano mu wydzierżawioną wcześniej przez niego ziemię.

Baczewski należał do tych Warmiaków, którzy mieli mocno ugruntowaną polską świadomość narodową i głębokie przekonanie wyniesione z czasów działalności Związku Polaków w Niemczech, że "Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!”.

— Mimo to dla wielu osadników i stróżów władzy ludowej Jan Baczewski był Niemcem. O tych zadawnionych pretensjach po latach z goryczą w głosie mówiła Maria Biernatowska, szwagierka Jana. – Pochodzimy spod Torunia, z okolic Nowego Miasta. Nasz ojciec był wielkim działaczem, a siostra Łucja pracowała w Związku Polaków w Olsztynie. Tam poznała Jana i tam się pobrali. Na niego tutaj stale mówili „Niemiec”. Na mnie też. Nawet później, gdy pracowałam na kolei, mówiono np. „służbę ma ta Niemka z Dębna”. Nie rozumiem, że ludzie nie mogą zaakceptować naszej polskości. Chodziłam do niemieckiej szkoły, bo tylko taka u nas była. Co ja mam robić, że umiem po niemiecku? Nasi rodzice od maleńkości wychowywali nas na Polaków — pisze Krystyna Kamińska w artykule Jan Baczewski (1890–1958) wśród swoich i obcych (Nadwarciański Rocznik Historyczno-Archiwalny nr 18/2011).
Reklama

Nie ustosunkował się do budownictwa socjalistycznego


Na fali przemian w 1956 roku upomniała się o niego grupa Warmiaków i Mazurów.
— Dziś Jan Baczewski znajduje się prawie bez środków do życia, z daleka od Warmii i Mazur, dokąd nie może, choć chce wrócić. Niezrozumiała polityka stara się przeciwstawić wszelkim próbom osiedlenia się Baczewskiego na Warmii, stworzenia mu warunków do dalszej pracy społecznej — pisali.

Za sprawą innego Warmiaka na niewiele to się zdało.

— Na posiedzeniu egzekutywy KW PZPR w Olsztynie (14 IX 1956 r.) jeden z miejscowych Warmiaków miał powiedzieć: „Dlaczego po wojnie Baczewski nie ustosunkował się do budownictwa socjalistycznego w naszym kraju i nie znalazł się w naszych szeregach? A pozostał tam, gdzie było mu wygodnie”. Baczewski nie był komunistą i nie chciał być konformistą. Z tego powodu nie mógł na stałe powrócić do Olsztyna — mówi dr Jan Chłosta.

Jan Baczewski powrotu do Olsztyna doczekał się dopiero po śmierci. Zmarł w Gdańsku w 1958 roku. Wtedy jego zwłoki sprowadzono do Olsztyna. Został pochowany uroczyście, na olsztyńskim cmentarzu komunalnym .
Kilka lat temu lat temu Gabriela Baczewska-Pazda, wnuczka Jana Baczewskiego upomniała się się o nazwanie ulicy w Olsztynie jego nazwiskiem.

W liście do Gazety Olsztyńskiej napisała:

"Ten, który przez lata walczył o słowo polskie na ziemiach Zachodnich i Północnych, został w Olsztynie zapomniany. W Olsztynie zaledwie niewielka niezamieszkana ścieżka została nazwana jego imieniem. Nie ma tam nawet tabliczki informującej o nazwie ścieżki".

Igor Hrywna

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Oczy szeroko otwarte #3103402 22 lip 2022 07:35

    Igorze Hrywno, napisz teraz artykuł o cmentarzach polskich na Wołyniu. A zwłaszcza o tych, które nigdy nie powstały gdyż kości ofiar ukraińskiej rzezi nadal leżą w studniach i w okolicznych rowach. O tym napisz.

    Ocena komentarza: warty uwagi (46) odpowiedz na ten komentarz