Liceum mundurowe ZDZ w Giżycku podzielone. Przez konflikt rodziców z dyrekcją. O co chodzi?

2022-07-04 20:30:00(ost. akt: 2022-07-04 20:57:23)

Autor zdjęcia: pixabay.com

Wojsko w pierwszej kolejności kojarzy się z dyscypliną. Nie inaczej jest w szkołach średnich o profilu wojskowym. Dlatego te szkoły różnią się trochę od tych „cywilnych”. Jedni rodzice to akceptują, inni nie. Na tym tle pojawiają się konflikty. Tak jest teraz w liceum z klasami mundurowymi w Giżycku.
Rozpoczęły się wakacje. Nie każdy jednak zaczął je ze spokojem. — To się w głowie nie mieści. Dyrektorka szkoły nękała uczniów, w tym moje dzieci. Wzbudzała w nich poczucie zagrożenia, poniżała, dręczyła i naruszała ich prywatność. Stosowała wobec nich przemoc oraz groźby. Po to, żeby wykonały określone zadanie. Na przykład kazała chodzić bez butów, w samych skarpetach. Zamykała toalety albo nakazywała sprzątnie chodników wokół szkoły i to przez kilkanaście dni z rzędu. Czy tak powinna wyglądać nauka w szkole? — pyta matka dwójki uczniów, którzy uczą się w szkole ZDZ w Giżycku.

— Piastując takiego stanowisko, trzeba odpowiednio się zachowywać. Według mnie dyrektorka przesadza. I ze słownictwem, i z zachowaniem. Chce być na luzie, może chce być fajna… Ale wszystko poszło nie w tę stronę — dodaje inna matka ucznia, który uczy się w tej szkole. — Dyrektorka stosuje wulgaryzmy w stosunku do uczniów. Takie słowa padały nawet na wywiadówkach. Zastrzeżenia mam też do nauczycielki języka polskiego, która wyzywała mojego syna. Zapewne za przyzwoleniem dyrektorki. Najgorsze jednak było, gdy dyrektorka zamknęła męskie toalety. Jedna z ubikacji została zapchana, więc trzeba było wprowadzić taką konsekwencję dla wszystkich. Chłopcy nie mogli załatwiać swoich potrzeb, chodzili pod drzewko. Nie można popadać w skrajności w skrajność. W tej sprawie nawet interweniował sanepid, ale na czas kontroli toalety zostały otwarte.

— W każdej szkole znajdą się rodzice, którym coś nie odpowiada. I tak jest u nas. Ja do dyrektorki nie mam żadnych zastrzeżeń. Uważam, że ta grupa rodziców po prostu przesadza — podkreśla jeszcze inna mama, z którą rozmawiamy. — Szkoła, do której chodzą nasze dzieci, ma profil wojskowy, więc ma też swoją specyfikę. Nie można bez przerwy głaskać uczniów po głowie, ale wyciągać konsekwencje z ich nieodpowiedniego zachowania. Nie dziwię się, że uczniowie musieli chodzić boso, skoro weszli do szkoły w zabłoconych wojskowych butach. Kto miał sprzątać ten bałagan? Sprzątaczka? Dyrektorka podjęła decyzję, że mają zdjąć buty i po sobie posprzątać. Też tak zrobiłabym w domu. Zawsze medal ma dwie strony. Ja dyrektorkę bardzo sobie chwalę.

To ja jestem ofiarą napaści


Próbujemy porozmawiać też z uczniami szkoły, ale każdy, kogo pytamy, odmawia odpowiedzi. A co o tych zarzutach sądzie dyrektorka szkoły?

— Znam sytuację i śmiało mogę stwierdzić, że to ja jestem ofiarą napaści — odpowiada Beata Żmijewska, dyrektor szkół Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Białymstoku z siedzibą w Giżycku. — Chodzenie boso, sprzątanie szkoły — w moim mniemaniu oraz większości rodziców — nie były karą, a elementem wychowawczym. Praca ma uszlachetniać. Ten, kto twierdzi, że wykonywanie pracy w miejscach, w których się złamało powszechnie panujące zasady dobrego wychowania jest karą, jest w błędzie. Szkoła ma uczyć i wychowywać, a dobro ucznia oraz dobra opinia o szkole są dla mnie najważniejsze. Co do toalet… W szkole została zamknięta jedna męska toaleta. Szkoła ma trzy kondygnacje i na każdej z nich są toalety: żeńska, dla niepełnosprawnych i męska. Toaleta na parterze została zamknięta ze względu na uszkodzenia, których dokonali uczniowie — zapchany pisuar, wyłamane drzwi. Czekaliśmy na firmę, która miała dokonać usunięcia zniszczeń. W tym czasie pozostałe toalety były czynne. Jeszcze raz podkreślam, że metody stosowane w szkole nie są karami. Czy dziecko, które zmywa naczynia w domu robi to za karę, czy ma się czegoś nauczyć? Czy w wojsku wykonanie rozkazu, polecenia służbowego, które się komuś nie podoba, będzie karą, czy wykonywaniem obowiązków służbowych? — pyta retorycznie dyrektorka.

Nie zamiatam spraw pod dywan


I dodaje: — Nie wyzywam uczniów, ale zwracam im uwagę i reaguję na złe zachowania. Nie umiem też ustosunkować się do słów, że „dyrektor za dużo sobie pozwala”. Może tak twierdzić ktoś, kto nie jest odpowiedzialny za ludzi: uczniów, nauczycieli, pracowników oraz mienie szkoły. Są sytuacje, kiedy muszę stanąć w obronie nauczycieli, ale są też takie, gdzie bronię i chronię uczniów. Nie dzielę się tymi historiami z innymi, bo obowiązuje mnie tajemnica zawodowa, bo wielu uczniów zgłasza się do mnie z prośbą o pomoc. Mamy w szkole dzieci, które są pełnymi sierotami, których doświadczają różnego rodzaju traumy. Do mnie, jako dyrektora szkoły, trafiają przypadki ekstremalne, z którymi nauczyciele i wychowawcy sobie nie radzą. Dlatego moje działania bywają nietypowe, ale nigdy nie są skierowane przeciwko uczniowi. Oczywiście są też takie osoby, które mnie nie lubią. Mówię wtedy, że jeszcze się taki nie urodził, kto by wszystkim dogodził. Dlaczego tak się dzieje? Staram się być osobą konsekwentną, nie zamiatam spraw pod dywan, wyjaśniam do końca i wyciągam konsekwencje, a to nie wszystkim się podoba.

Żadne z zastrzeżeń wobec dyrektorki nie potwierdziło się


O komentarz prosimy przełożonego Beaty Żmijewskiej. — Szkoła w Giżycku ma niesamowite tradycje, jest placówką o profilu wojskowym. Ma też swój charakter. Niestety jeden z rodziców postawił sobie za cel usunięcie dyrektorki ze stanowiska. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Niestety ma wpływ na innych rodziców. Mieliśmy wiele kontroli i żadne z zastrzeżeń się nie potwierdziło — mówi Zdzisław Wilczko, prezes Zakład Doskonalenia Zawodowego w Białymstoku. — Dyrektorka jest bardzo lubiana przez uczniów. Ja również jestem zadowolony z jej pracy. Szkoła prowadzona jest na wysokim poziomie. Dostała się do pilotażowego programu Ministerstwa Obrony Narodowej „Certyfikowane Wojskowe Klasy Mundurowe”. Absolwenci studiują na wojskowych uczelniach mundurowych w Polsce, pracują też jako żołnierze zawodowi w jednostkach wojskowych.

Policja: bezpieczeństwo i dobro uczniów nie było zagrożone


Sprawa przez jedną z matek została zgłoszona m.in. na policję i do kuratorium oświaty. — W toku prowadzonego postępowania sprawdzającego i na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego nie stwierdzono, aby bezpieczeństwo lub dobra osobiste uczniów były zagrożone przez zachowanie i decyzje dyrekcji placówki — informuje st. asp. Iwona Chruścińska z Komendy Powiatowej Policji w Giżycku. — Jak ustalono, do takich wniosków doszli też wcześniej przedstawiciele innych instytucji, upoważnionych do przeprowadzenia kontroli w tym zakresie. Postępowanie zostało zakończone postanowieniem o odmowie wszczęcia postępowania, o czym została powiadomiona osoba zgłaszająca, otrzymując również uzasadnienie tej decyzji.  

Kuratorium: wydano zalecenia


— Sprawą zajmowała się Delegatura Kuratorium Oświaty w Ełku. W Liceum Ogólnokształcącym Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Białymstoku z siedzibą w Giżycku przeprowadzono kontrolę doraźną w zakresie podlegającym nadzorowi pedagogicznemu kuratora oświaty. W ramach kontroli dokonano oceny stanu przestrzegania przepisów prawa dotyczących zapewnienia uczniom bezpiecznych warunków nauki, wychowania i opieki podczas pobytu w szkole, przestrzegania praw dziecka i ucznia oraz nadzoru dyrektora nad działaniami wychowawczymi realizowanymi przez nauczycieli — wyjaśnia Dariusz Jurczykowski, dyrektor ełckiej Delegatury Kuratorium Oświaty w Olsztynie. — Na podstawie przeprowadzonych czynności kontrolnych wydano dyrektorowi stosowne zalecenia. Jednocześnie zawiadamiam, że organ nadzoru pedagogicznego na bieżąco monitoruje działania podejmowane przez dyrektora w kontrolowanym zakresie.

ADA ROMANOWSKA


Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ola #3102723 9 lip 2022 06:57

    Skończyłam ta szkole i powiem, ze większość tych rzeczy to niestety prawda. U nas tez były zamknięte toalety ale damskie. Nagminnie leciały w nasza stronę wulgaryzmy. Pani dyrektor jest sympatyczna osoba ale za bardzo wybuchowa. Dodam ze byłyśmy w klasie fryzjerskiej, nie mundurowej, a tez musiałyśmy sprzątać teren szkoły, zawsze byłyśmy pomijane we wszystkim, najgorsze.

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Ja. #3102623 5 lip 2022 14:00

    Mamuśki zdziwione że w klasie mundurowej obowiązuje dyscyplina? Wiedziały do jakiej szkoły zapisywały dziecko

    Ocena komentarza: warty uwagi (34) odpowiedz na ten komentarz