Uwolnić się od nadmiaru rzeczy

2022-06-27 08:37:17(ost. akt: 2022-06-27 08:45:52)
Jeśli sprzątamy, a nasze mieszkanie wciąż jest zagracone, oznacza to jedno – mamy za dużo rzeczy. Martyna Korpalska, czyli Martyna.ogarnia pomaga w odgracaniu przestrzeni i pokazuje, jak ją uporządkować.
— Na pani profilu na TikToku i Instagramie pokazuje pani swój czysty blat w kuchni. Przyznaję, zazdroszczę.
— Taki czysty blat to efekt wprowadzenia w życie kilku prostych nawyków, a potem konsekwencji w ich przestrzeganiu. Obecnie w Polsce po epoce niedoborów PRL-u weszliśmy w czas konsumpcjonizmu. Pokolenia naszych rodziców miały ograniczony dostęp do towarów. Kiedy więc jakaś rzecz się zepsuła, nie wyrzucano jej, a znoszono do piwnicy, bo przecież kiedyś będzie można wykorzystać ją na części. Takie myślenie odziedziczyło też kolejne pokolenie. Swoje dodał konsumpcjonizm. Gromadzimy coraz więcej rzeczy i wydaje nam się, że nasze mieszkania są zbyt małe, by je wszystkie pomieścić. Uważam, że to nie nasze mieszkania są zbyt małe, a przytłacza nas liczba rzeczy, które w nich mamy.

— Czyli podsumowując: mniej przedmiotów w kuchni, większa szansa na czysty blat?
— Kiedy mamy dużo rzeczy, które stoją na blacie, trudno nam utrzymać porządek. Tym bardziej, że w kuchni wciąż coś robimy, przygotowujemy posiłki, dzieje się dużo. Tym bardziej musimy usunąć przedmioty, które nam przeszkadzają. Im więcej rzeczy, tym więcej czasu musimy poświęcić, by je wyczyścić. By uzyskać efekt czystego blatu musimy wygospodarować miejsce w naszych szafkach, by do nich pochować rzeczy. To z kolei wymaga od nas przeglądu przedmiotów, które już mamy i wyrzucenia tych, które są zbędne.

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci


— Bo nam się wydaje, że wszystko jest nam potrzebne. Ale kiedy popatrzy się na pani zdjęcia z odgracania pomieszczeń szybko okaże się, że pozbywając się połowy przedmiotów, nic nie tracimy.
— Prawda jest taka, że na co dzień nawet nie wiemy, co mamy w szafkach. Gdy zaczynamy robić przegląd naszego wyposażenia nagle zdajemy sobie sprawę, że mamy na przykład pięć obieraczek do warzyw. Po co nam ich tyle, skoro używamy jednej? Trzeba zastanowić się, czy potrzebujemy tych wszystkich rzeczy? Wiem z doświadczenia, że w naszych domach w szafkach zalegają rzeczy, których nigdy nie używaliśmy albo wyciągnęliśmy je stamtąd jedynie raz.

— Kiedy przedmiotów jest dużo, zbawienny okazuje się decluttering! Pod tym terminem pochodzącym od angielskiego słowa clutter, czyli nieład, kryje się odgracanie przestrzeni. Takie usługi są już popularne od lat w Stanach Zjednoczonych, Francji czy Włoszech. A jak jest u nas?
— Tak, zaczynam zauważać, że czujemy potrzebę uwolnienia się od nadmiaru rzeczy. Starsze pokolenia, jak wspomniałyśmy wcześniej, miały tendencję do gromadzenia, bo takie były czasy. W mieszkaniach 80-latków w szafach znajduję na przykład siedem kompletów filiżanek z podstawkami, których nigdy nie użyją. Teraz nasze pokolenie żyje w innych czasach. Nie musimy już gromadzić przedmiotów, bo w każdej chwili możemy wyjść do sklepu i kupić rzecz, której potrzebujemy. Odgracanie przestrzeni i skłanianie się ku minimalizmowi jest popularne w Europie Zachodniej również z innego powodu. Mało kto kupuje tam mieszkanie na własność. Większość je wynajmuje, często zmieniając miejsce zamieszkania. Nie mogą mieć więc więcej przedmiotów, bo to znacznie skomplikowałoby przeprowadzkę.

— A nie jest tak, że po zero waste zapanowała moda na odgracanie?
— Myślę, że tak. Odgracanie przestrzeni oznacza również to, że nie kupujemy więcej przedmiotów. Stawiamy na rzeczy lepsze jakościowo, które będą nam dłużej służyć.

— Które pomieszczenia w naszych domach są najbardziej zagracone?
— Na pewno piwnica. To pomieszczenie, które zawsze zwycięża w rankingu najbardziej zagraconych pomieszczeń. Na kolejnym miejscu jest strych. Tam wrzucamy przedmioty, zamykamy drzwi i udajemy, że problemu nie ma. Bierzemy się za porządki dopiero wtedy, kiedy już nie da się wejść. To zabałaganionych miejsc należy też kuchnia. W szafkach przechowujemy nie tylko nadmiar przedmiotów, ale również żywności. Kupujemy za dużo jedzenia, które potem się marnuje. Kolejne – łazienka. Kupujemy za dużo kosmetyków, często padając ofiarą reklamy. Na naszych półkach kremy potrafią stać miesiącami, po czym są po terminie przydatności i lądują w koszu. Równie dużo przedmiotów znajdziemy w garażu.

— Przeczytałam ostatnio ciekawe hasło: „nieposiadanie jest sposobem na sprzątanie”. No właśnie, im mniej przedmiotów, co jest oczywiste, tym sprząta się łatwiej.
— Tak, dokładnie. To też moja dewiza. Lubię porządek, ale nie chcę poświęcać zbyt dużo czasu na sprzątanie. Uważam też, że w uporządkowanej przestrzeni lepiej się czujemy. Nawet jeśli ktoś mówi, że bałagan jest twórczy i lubi w nim funkcjonować, nadal uważam, że kiedy otacza nas porządek, nasze samopoczucie jest o wiele lepsze. Podaję zawsze przykład pokoju hotelowego. Dlaczego wchodząc do niego od razu czujemy spokój, jesteśmy odprężeni? Nie ma w nim zbędnych przedmiotów. A kiedy wchodzimy do zagraconego mieszkania, widzimy stos nieuporządkowanych dokumentów, rzeczy, które powinny znaleźć się w innych miejscach, natychmiast pojawia się niepokój. Kiedy mamy porządek nie tracimy też czasu na szukanie zagubionych rzeczy. Jeśli więc odgracimy przestrzeń wokół nas będzie nie tylko czysto, ale też my sami odzyskamy spokój.

Obrazek w tresci

— No dobrze, ale patrząc na różne osoby zajmujące się porządkowaniem przestrzeni trochę przeraża mnie fakt, że do organizacji potrzebujemy tyle pojemników, organizerów, pudełek.
— Oczywiście nie wolno przesadzić. Jeśli nakupimy organizerów i się w tym zatracimy, łatwo pójść w drugą stronę. Jednak trzeba powiedzieć, że pojemniki są istotą declutteringu, czyli porządkowania przestrzeni. Dzięki nim jest nam dużo łatwiej utrzymać porządek. Ludzie zapominają o tym, że każdą kupioną rzecz powinni od razu przyporządkować do konkretnego miejsca i do konkretnej kategorii rzeczy. I odkładać je w te miejsca. Kiedy tego nie robią, w mieszkaniu szybko robi się bałagan. Są więc w naszych domach szafki czy szuflady wstydu, do których wrzucamy dosłownie wszystko. W takiej sytuacji doprowadzamy do chaosu, co nie sprzyja spokojowi, jak wspomniałyśmy wcześniej.

— Czyli tutaj mówimy o kolejnym nawyku, który musimy wypracować. Określone rzeczy zawsze odkładamy na ich miejsce.
— Aby wzmocnić naszą motywację do zmian, pomagajmy sobie ułatwieniami. Niech w przedpokoju znajdzie się specjalny haczyk, na który zawsze odwieszamy klucz. Do tej, a nie innej szafki trafi określona bluzka. Po pewnym czasie sami poczujemy się źle, jeśli o tym zapomnimy.

— Czy tego można nauczyć też dzieci?
— Tak, sama mam córkę. Staram się ją zachęcać do utrzymania porządku. Dzieci są dziećmi i lubią bałaganić, ale uważam, że najmłodszych nauczymy porządku, kiedy również angażują się w porządki domowe. Oczywiście dostosowując wymagania do wieku. Pokazujmy, że dom nie sprząta się sam. Moje dziecko, choć ma zaledwie 3,5 roku, potrafi segregować pranie na białe i kolorowe czy wyjąć naczynia ze zmywarki. Co więcej, to zajęcie jest bardzo rozwijające (śmiech). Angażowanie dzieci w pomaganie w obowiązkach domowych przynosi wiele korzyści. Dziecko rozwija się, uczy samodzielności i odpowiedzialności.

— A co nam najbardziej przeszkadza w sprzątaniu?
— Według mnie najczęściej są to tzw. rozpraszacze uwagi. Przerywamy sprzątanie, bo musimy sprawdzić, jaka będzie pogoda kolejnego dnia, włączamy telewizor czy zaczynamy przeglądać stare zdjęcia. Sprzątanie przeciąga się w nieskończoność. Ja mam na to sposób. Może to być stoper, dzięki któremu kontrolujemy czas lub program prania. Ja wstawiam pranie na określony czas i wiem, że muszę wyrobić się ze sprzątaniem w tym wyznaczonym cyklu. Staram się robić porządki w czwartki lub piątki lub w sobotę rano, bo wyznaję zasadę, że weekend jest od odpoczynku i nie jest to czas, kiedy powinniśmy sprzątać, a odpoczywać. Kiedy mam świadomość, że muszę zdążyć, skupiam się tylko na tej jednej czynności. Każdy może mieć na to swój patent. Może to być audiobook czy podcast.

— Jak wiele zmieniło się w pani życiu, odkąd uporządkowała pani przestrzeń w domu?
— Pracuję zawodowo, prowadzę blog i nie muszę poświęcać już tak dużo czasu na sprzątanie. Wystarczyło wprowadzić kilka zmian. Zawsze też mówię, że cenię tzw. rozsądny minimalizm. Uważam, że jeżeli lubimy mieć ładne rzeczy w mieszkaniu, nie musimy z nich rezygnować. Ważne, żeby nie przesadzić.
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Kamilka #3102720 9 lip 2022 00:49

    Wiosenne porządki w garderobie i remont sypialni skłoniły mnie do przejrzenia swoich rzeczy. Powyciągałam wszystko, posegregowałam, to czego nie nosiłam przez rok sprzedałam w sieci, resztę rozwiesiłam, żeby się nie gniotły, roomba poodkurzała kąty i mam elegancki porządek. Teraz byle go utrzymać i nie kupować miliona nowych niepotrzebnych ubrań :)

    odpowiedz na ten komentarz