Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz o sprawie szubienic: wyzwolone absurdy

2022-06-15 18:09:45(ost. akt: 2022-06-15 16:44:19)
Piotr Grzymowicz

Piotr Grzymowicz

Autor zdjęcia: archiwum UM

Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz nie zajmuje jeszcze oficjalnego stanowiska w sprawie ewentualnego zajęcia szubienic przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, jednak postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami. Według niego cała ta sprawa jest pełna absurdów.
List napisany przez prezydenta Olsztyna Piotra Grzymowicza publikujemy w całości, bez jakichkolwiek zmian.

Wyzwolone absurdy
Koniec tygodnia przyniósł bardzo zaskakującą informację. Jak doniosła „Gazeta Olsztyńska” – „Konserwator Zabytków zajął Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej w Olsztynie”. W Olsztynie nie ma Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej, ale wedle wiedzy encyklopedycznej co najmniej od lat sześćdziesiątych jest Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej. Potwierdza to wpis w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN (Warszawa 1964), gdzie właśnie taka nazwa jest wymieniana w odniesieniu do olsztyńskiego pomnika w biogramie jego autora Xawerego Dunikowskiego. Faktem jest, że z dalszej treści artykułu jasno wynika, jaka jest jego prawidłowa nazwa.
Pozostawię to bez komentarza, podobnie jak i to, że tytuł wprowadza w błąd, albowiem konserwator zabytków dopiero wszczął postępowanie administracyjne, dotyczące „zabezpieczenia zabytku ruchomego w formie ustanowienia czasowego zajęcia do czasu usunięcia zagrożenia i przekazania go do muzeum, na podstawie art. 50. ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami”.
Głębszą refleksję wywołuje fakt, że decyzja o wszczęciu postępowania, zanim dotarła do mnie, już znalazła się w mediach. To dość kuriozalna praktyka, ujawniająca medialny, a nie merytoryczny charakter podejmowanych decyzji, bowiem nie mając przed oczami pisma, ciężko się odnieść do tego, co pisze Pan Konserwator, a jedynie można odnosić się do tego, co odczytali z niego dziennikarze i w jaki sposób to przedstawili.
Nie od dziś wiemy, że pomnik Dunikowskiego dzieli mieszkańców, ale też nie mam wątpliwości, że nie znajdzie się w Olsztynie jakakolwiek osoba, postrzegająca ten monument jako dowód chwały Armii Czerwonej. Nasz stosunek do „wyzwolenia Warmii i Mazur” jest w gruncie rzeczy taki sam, niezależnie od barw politycznych, i podobnie oceniamy dramaty, jakie towarzyszyły wkraczaniu sowieckich żołnierzy na teren Prus Wschodnich.
Co nas zatem różni? Stosunek do tego, na ile pomnik może służyć rzetelnej nauce historii i jak traktować dzieło znakomitego rzeźbiarza, o niebanalnych walorach artystycznych i przestrzennych. Wojna w Ukrainie zaostrzyła ostrość widzenia i sprawiła, że przyszłość pomnika stała się orężem politycznym. Tak też patrzę na działania Wojewódzkiego Konserwatora, któremu współczuję, dostrzegając w zapowiadanych przezeń działaniach szereg absurdów.

Absurd pierwszy – zagrożenie.



W przypadku stwierdzenia zagrożeń, wynikających ze stanu zabytku, praktyką konserwatorską jest ich precyzyjne wskazanie oraz podanie terminu ich usunięcia. Właściciel zabytku powinien mieć możliwość jego naprawy czy też odrestaurowania i dopiero zaniechanie tych czynności powinno skutkować decyzją o czasowym zajęciu zabytku. Takie pismo, żądające naprawy i wskazujące stosowne daty, do Urzędu Miasta nie wpłynęło – i to jest zastanawiające.

Absurd drugi – kontrola.



Przeprowadzona 1 czerwca kontrola tego obiektu miała charakter bardzo doraźny. W odręcznie spisanym protokole stwierdzono, że „pylony pomnika są w stanie dostatecznym” (pierwotnie wpisano „dobrym”, ale przekreślono i zamieniono na „dostatecznym”), a „cokół, schody i nawierzchnia jest w stanie złym”, tj. wypłukane są spoiny, i wykrzywiona nawierzchnia płyt.
W ocenie obecnego podczas kontroli powiatowego inspektora nadzoru budowlanego „pomnik należy wygrodzić od osób postronnych i przeprowadzić prace remontowe”. W trakcie kontroli stwierdzono także, że na skutek zamierzonej ingerencji od cokołu zostały oderwane dwie okładziny granitowe.
Tyle z zapisu protokołu kontroli – żadnych dat czy nakazów.
Czy zatem wystąpiły przesłanki do stwierdzenia „wystąpienia zagrożenia polegającego na możliwości między innymi zniszczenia lub uszkodzenia zabytku ruchomego”? Czy przeprowadzona kontrola i wynikające z niej wskazania są wystarczającą podstawą do zajęcia pomnika przez konserwatora i przekazania go do muzeum, zwłaszcza gdy przepis prawa mówi, że „warunkiem formalnym wykorzystania tego środka zapobiegawczego jest występowanie niemożności usunięcia zagrożenia dla wartości zabytkowej obiektu”? Czy ten warunek został spełniony?

Absurd trzeci – pomnik jako budowla.




Dzieło Dunikowskiego w świetle naszego prawa jest zabytkiem ruchomym, mimo że jest potężną, posadowioną na równie potężnych fundamentach i ważącą setki ton budowlą. Jest to absurd, chociaż prawnie umocowany. Jak zatem odczytywać ewentualną decyzję o zabezpieczeniu w formie ustanowienia czasowego zajęcia zabytku do czasu usunięcia zagrożenia, zwłaszcza że polega ono na przekazaniu go, w zależności od rodzaju zabytku – do muzeum, archiwum lub biblioteki? Z tego zapisu widać wyraźnie, że ustawodawcy chodziło głównie o zajęcia zabytków niewielkich gabarytów. Przeniesienie obiektu tej wielkości będzie ewenementem i sensacją na skalę kraju, rodzącą kolejne pytania:

– Jakie to ma być muzeum i gdzie zlokalizowane?
– Przekazanie do muzeum wymusi rozbiórkę pomnika – czy dotyczyć to będzie tylko pylonów, czy też cokołu?
– Co znaczy „czasowe zajęcie” i czy będzie mieć jakieś konkretne odniesienie czasowe, a więc czy pomnik w ogóle ma szanse powrotu do Olsztyna?
– Czy w przypadku, gdy Olsztyn opuszczą tylko pylony, to po wyremontowaniu cokołu wrócą one na swoje miejsce, bo znikną przyczyny ich demontażu?
– Kto poniesie koszty demontażu, wywozu i montażu – i jak będą wysokie?


Absurd czwarty – po co?



Widać wyraźnie, że stan pomnika nie stanowi istotnego zagrożenia dla mieszkańców, dlatego postępowanie administracyjne, zmierzające do jego zajęcia, jest tylko grą pozorów, mającą udowodnić, kto rządzi i kto ma ostatnie słowo, nawet jeśli nie pokrywa się to z głosem większości mieszkańców. Tym trudniej zrozumieć, dlaczego minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie zdejmie ochrony z tego obiektu.
Jest jakimś rozdwojeniem jaźni uznawanie, że to bardzo wartościowy pomnik i wymaga ochrony, ale tylko „gdzieś tam” w Polsce, gdzie zgubi swój kontekst historyczny, a nie w Olsztynie, gdzie ten kontekst jest bardzo silny i gdzie może być znakomitym narzędziem edukacyjnym! Jaki w tym sens? Nie rozumiem, dlaczego ktoś, kto chciałby lepiej zrozumieć, jak wyglądało „wyzwolenie” Prus Wschodnich, miałby jechać do Rudy Śląskiej lub Kozłówki w Lubelskiem, a tu, na miejscu, słuchać jedynie opowieści, że „był tu kiedyś pomnik z ruskim sołdatem”. Edukacja historyczna wymaga artefaktów, więc po co je niszczyć, bo przecież tym się skończy „czasowe” zajęcie olsztyńskiego dzieła Dunikowskiego, i wszyscy, którzy temu przyklaskują, o tym doskonale wiedzą.

Czym się skończy „czasowe” zajęcie pomnika można się domyślić. Xawery Dunikowski – więzień obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu – mimowolnie stanie się „pierwszą” polską ofiarą rosyjskiej napaści na Ukrainę. Pan minister kultury będzie dumny, że ochronił pomnik Dunikowskiego, a to, że jest on gdzieś w Polsce bez sensu, nie będzie miało dla pana ministra znaczenia.

Pan Jerzy Szmit, szef PiS-u w woj. warmińsko-mazurskim, ogłosi sukces ideologiczny, a dla większego efektu obleje to miejsce czerwoną farbą, zaś pani minister Olga Semeniuk przypomni, że gdybym zrobił to, o co prosiła, czyli pozbył się pomnika, to pewnie nasze projekty, zgłoszone do Programu Inwestycji Strategicznych „Polskiego Ładu” miałyby stuprocentowe dofinansowanie.
Pomnik Dunikowskiego wrósł w pejzaż Olsztyna i dla wielu pokoleń olsztynian stał się także częścią ich powojennych wspomnień. Dlatego warto zarchiwizować jego zdjęcia, bo to - mimo trudnego i wywołującego silne emocje przekazu - kawałek historii współczesnego Olsztyna, który za chwilę może zniknąć.

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Rufus Kopciuszewski #3101920 21 cze 2022 09:50

    Towarzysz Grzymowicz mija się z prawdą i to bardzo "dzieło Dunikowskiego" nie jest dziełem Dunikowskiego tylko projektem przez niego wykonanym, właściwymi wykonawcami tego"dzieła' są p.p. Sieklucki,Kostrzewa, i Koniuszy rzeźbiarze z Krakowa, decydentem w sprawie postawienia tego potworka w dowód WDZIĘCZNOŚCI dla armii czerwonej " za wyzwolenie ,przed spaleniem 40% miasta, Olsztyna " był wojewoda MOCZAR i tyle w temacie

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz

  2. jwr #3101866 19 cze 2022 21:02

    Kompromitacja i wstyd na całą Polskę ! Pogrobowcy czekistów pokazali swoje facjaty !

    Ocena komentarza: warty uwagi (10) odpowiedz na ten komentarz

  3. Rufus Kopciuszewski #3101818 18 cze 2022 17:37

    Towarzysz G mija się z prawdą ,pomnik został postawiony w dowód "wdzięczności" dla 'wyzwolicieli" Olsztyna ,chodzi o onuce spod sierpa i młota,to że została nadana nazwa inna niż intencja jego postawienia niczego nie zmienia, przecież polskojęzyczni towarzysze z Warmii i Mazur jeszcze w latach 60 i 70 pod tym pomnikiem składali wieńce z okazji rewolucjii październikowej która odbyła sie w ojczyźnie przodków tychże towarzyszy. Jednym słowem wstyd towarzyszu G

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) odpowiedz na ten komentarz