Na dochód gwarantowany trzeba poczekać

2022-06-05 10:00:00(ost. akt: 2022-06-05 10:33:52)
liczenie pieniędzy

liczenie pieniędzy

Autor zdjęcia: PAP

Jeszcze niewiele o nim wiadomo, a już wzbudza wiele kontrowersji. Mowa o dochodzie gwarantowanym. 1300 złotych co miesiąc mieliby otrzymywać mieszkańcy kilku gmin województwa warmińsko-mazurskiego, m.in. Barciany i Srokowo.
Idea tzw. dochodu gwarantowanego nie jest wcale nowa. Zakłada wypłatę pieniędzy dla każdego obywatela, bez względu na jego sytuację zawodową i materialną. Środki mają pochodzić z budżetu państwa, jak również dotacji unijnych. Opinie na temat tej inicjatywy są podzielone. Zwolennicy uważają, że wpłynie ona korzystnie na niwelowanie różnic społecznych i ubóstwa. Przeciwnicy twierdzą, że rozdawanie pieniędzy jeszcze bardziej zniechęci do podejmowania pracy i wzrostu postaw roszczeniowych.

Na razie program prowadzony jest w ramach testów w kilku krajach. Taki eksperyment wprowadzono już w Finlandii i w Niemczech. Finowie otrzymywali 530 euro miesięcznie. Zarówno osoby bezrobotne, jak i te, którym udało się podjąć pracę. W Niemczech pilotażem objęto 122 osoby, które do 2024 roku będą otrzymywały miesięcznie 1200 euro. W Indiach korzysta z tego 5 tysięcy osób. Niedługo ruszy on również w Hiszpanii. Z kolei Szwajcarzy w referendum zdecydowanie (78%) opowiedzieli się przeciwko temu programowi.

Jak ma on wyglądać w Polsce? Autorem projektu jest Stowarzyszenie Warmińsko-Mazurskich Gmin Pogranicza, skupiające dziewięć gmin z pięciu powiatów:
powiat braniewski (gmina wiejska Braniewo, Lelkowo), powiat bartoszycki (gmina wiejska Bartoszyce, Górowo Iławeckie, Sępopol), powiat kętrzyński (Barciany, Srokowo), Budry (powiat węgorzewski) i Dubeninki (powiat gołdapski). Programem może być objętych od 5 tysięcy do 31 tysięcy mieszkańców. Każdy ma otrzymywać ok. 1300 zł netto, co daje ok. 15 600 złotych dochodu rocznie. Przy założonym minimum 5 tysięcy osób daje to sumę 78 mln zł rocznie. Wypłaty miałyby trwać dwa lata. Autorzy projektu chcą sprawdzić, na co mieszkańcy wydadzą otrzymane pieniądze i jak to wpłynie na komfort ich życia. — Wiemy, że ten pomysł przewija się już od kilku lat, więc złożyliśmy jako stowarzyszenie wniosek i czekamy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to trudna decyzja, ale wiemy też, że taki eksperyment można sfinansować ze społecznych funduszy unijnych. Oczywiście najpierw Komisja Europejska musi wyrazić zgodę, a nasz rząd chęci, by tego typu badanie przeprowadzić — mówi wójt gminy Braniewo Jakub Bornus.

Wybór przygranicznych gmin do przeprowadzenia eksperymentu nie jest przypadkowy. — Obszar, na którym przeprowadzony zostanie eksperyment, źle wypada pod względem dochodów, ubóstwa, aktywności gospodarczej i bezrobocia. Interwencja, jaką byłby program pilotażowy, mogłaby przynieść istotny efekt. Jest to region wyludniający się, popegeerowski, mocno dotknięty przez skutki transformacji ustrojowej, ale także zamknięcia małego ruchu granicznego w 2018 r. — informował na łamach portalu onet.pl zaangażowany w przygotowanie eksperymentu dr Maciej Szlinder, absolwent UAM i UEP, prezes Polskich Sieci Dochodu Podstawowego oraz autor cenionego przewodnika po idei bezwarunkowego dochodu

Okazuje się, że najwięcej na ten temat mówi się obecnie tylko w... mediach. — Informację, że będzie realizowany program bezwarunkowego dochodu podstawowego znalazłem w mediach — mówi Krzysztof Baran, zastępca wójta gm. Górowo Iławeckie. — Sytuacja jest trochę jak w filmie Stanisława Barei „Alternatywy 4”, w którym do przedsiębiorstwa przyznającego przydziały mieszkaniowe przyjechała telewizja. Nakręciła „na szybko” listę i wiadomość poszła w świat. Okazało się, że na roboczej liście znalazła się osoba, która nigdy tego mieszkania nie dostała. Komentuje się coś, czego nie ma i raczej nie będzie. Również teraz powstała informacja medialna, że praktycznie ten projekt jest już zrealizowany, podczas kiedy szanse na jego realizację wynoszą około 5 procent.

Mimo to, w efekcie medialnego szumu, samorządy otrzymują już pierwsze zapytania o możliwość skorzystania z programu. — Projekt znajduje się w fazie koncepcyjnej. To ważne, bo w ostatnich dniach mieliśmy wiele pytań od mediów i osób prywatnych — mówi Marta Kamińska i jednocześnie Prezes Stowarzyszenia Warmińsko–Mazurskich Gmin Pogranicza. — Możliwości udziału w programie nie ma, bo ani Gmina Barciany, ani inny samorząd w Polsce takiego projektu nie realizuje. Póki co był on przedmiotem prac naszego Stowarzyszenia Warmińsko – Mazurskich Gmin Pogranicza. I tak jak wspomniałam – wyłącznie na poziomie koncepcyjnym. Aby projekt został uruchomiony muszą zakończyć się prace eksperckie. Potrzebna byłaby też zgoda polityków i decydentów oraz wsparcie z poziomu Unii Europejskiej.

Wszystko więc wskazuje na to, że na realizację trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Ile? Zdaniem Marty Kamińskiej dwa, a nawet trzy lata. Jakub Bornus przyznaje też, że przed przystąpieniem do eksperymentu trzeba byłoby przekazać mieszkańcom konkretne informacje i opowiedzieć, na czym będzie polegało badanie.
— Cały proces to jakiś rok przygotowań, badania potrwałyby dwa lata, a przez kolejny rok lub półtora naukowcy będą opracowywali wnioski. Każdy, kto wziąłby udział w eksperymencie, musiałby regularnie wypełniać ankiety i sprawozdania, więc to też w pewnym stopniu odpowiedzialność — zaznacza.

Sceptycy już teraz zastanawiają się nad konsekwencję ekonomiczną, jaką może być np. jeszcze większy wzrost inflacji. — Po pierwsze inflacja i tak galopuje, kwoty nie są zawrotne, a skala programu jest niewielka. Ideą jest, by w ten sposób „nakręcić” przedsiębiorczość, sferę edukacyjną i rozwój działalności. Nie są to puste pieniądze ponieważ nawet sama konsumpcja, która się ewentualnie pojawi, powrócił w postaci podatków. Ideą jest, że będą to pieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego czyli Unii Europejskiej, które i tak przeznaczane są na innowacje społeczne, którą niewątpliwie jest omawiany projekt — wyjaśnia Krzysztof Baran.

Wojciech Caruk
Kamila Kornacka
Dariusz Dopierała