Belgijski historyk nie ma wątpliwości: Rząd Niemiec potajemnie trzyma z Putinem. Chce zakończenia wojny, by znów móc prowadzić interesy

2022-05-11 07:48:47(ost. akt: 2022-05-11 07:53:21)

Autor zdjęcia: Pixabay

Rząd Niemiec zdaje się potajemnie, przynajmniej pośrednio, trzymać z Putinem i od początku inwazji nie życzy sobie niczego innego, jak szybkiego zakończenia wojny, by znów móc prowadzić normalne interesy, nie tracąc moralnej twarzy - mówi PAP belgijski historyk prof. David Engels.
Dzieje się tak ze względu na „antyamerykanizm zarówno niemieckiej lewicy, jak i prawicy, tradycyjnie historyczną niemiecką sympatię do Rosji, powtarzane do znudzenia rzekome przywiązanie do +pacyfizmu+ i narzuconą sobie zależność od rosyjskiego gazu” - uważa Engels.

Jego zdaniem „fakt, że Niemcy i Francja odmawiają niesienia pomocy Ukrainie z ciężkim sprzętem wojskowym, ponownie potwierdza podejrzenie, że oba te kraje są tak samo bezwzględne w dochodzeniu swoich narodowych czy ideologicznych interesów w sytuacji kryzysowej, jak zarzucają to np. Polsce, tylko korzystają one z posiadanej w UE pozycji ze względu na ich demograficzny i polityczny wpływ na Brukselę”.

Francuzi są zbyt zajęci własnymi kryzysami, by angażować się we wschodnioeuropejską wojnę, zwłaszcza że dla większości (francuskich - PAP) wyborców wszystko co za Odrą, a czasem nawet za Renem, to kulturowa i polityczna „terra incognita”

— twierdzi Engels.

Ponadto Berlin i Bruksela obawiają się, że wolna Ukraina, do której prędzej czy później może dołączyć wolna Białoruś, mogłaby w rzeczywistości razem z Polską i krajami bałtyckimi uformować koalicję wschodnioeuropejską i całkowicie zmienić warunki geopolityczne, jakie panowały od rozbiorów Polski: na niekorzyść zarówno Rosji, jak i kierowanej przez Niemców UE

– przekonuje analityk Instytutu Zachodniego.

To prawdopodobnie wyjaśnia również, dlaczego UE nadal toczy zaciekłą walkę z polskim rządem pod pretekstem wykroczeń przeciwko +praworządności+ i z jednej strony wstrzymuje unijne dotacje, by celowo osłabiać polską gospodarkę w środku wojny i pandemii, a z drugiej strony przyznaje niemal śmieszną pomoc w wysokości 59 mln euro z funduszu REACT-EU na wsparcie prawie 3 milionów ukraińskich uchodźców w Polsce

— podkreśla Engels.

„Ideologiczne zjednoczenie UE”


Według badacza „dla Brukseli ideologiczne zjednoczenie UE jest o wiele ważniejsze niż pomoc ukraińskim uchodźcom w Polsce, zwłaszcza że w przeciwieństwie do muzułmańskich migrantów zarobkowych nie chcą oni pozostać na Zachodzie, gwarantując tym samym ciekawy i stały potencjał wyborczy dla lewicy, ale chcą jak najszybciej wrócić do domu”.

Wyjaśnia on też, że „przez lata prawdziwą racją bytu Unii Europejskiej było zapobieganie wojen w Europie dzięki solidarności i pokojowym negocjacjom; w 2012 roku Unia otrzymała z tego powodu nawet Pokojową Nagrodę Nobla”, jednak „po katastrofalnym radzeniu sobie z jugosłowiańską wojną domową ktokolwiek jednak jeszcze wątpił, że rzeczywistość będzie trochę inna, teraz na pewno wie lepiej, widząc reakcję na rosyjską agresję na Ukrainę”.

Europejski kraj, który od lat wyraża wolną wolę zerwania z autokratyzmem Putina i przyłączenia się do NATO i UE, jest brutalnie atakowany przez sąsiada – a dwie najważniejsze potęgi polityczne stojące za Unią Europejską, czyli Francja i Niemcy, patrzą na spokojnie i w zasadzie ograniczają się do słów potępienia

— konstatuje historyk.

Nie jest całkowicie niezrozumiałe, że niewielkie Węgry, które od lat prowadzą dość oportunistyczną grę między UE, Rosją i Chinami, by nie być całkowicie zależnym od Brukseli i Berlina, nie chcą teraz jednoznacznie uczestniczyć w wojnie przeciwko Rosji, ale jestem całkowicie pewien, że Budapeszt przyłączyłby się do wspólnego europejskiego stanowiska właśnie z tego samego oportunizmu - gdyby to stanowisko istniało

— przekonuje Engels.

za zgodą wpolityce.pl
Fot. wPolityce

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. as #3099429 16 maj 2022 00:05

    Francja, Niemcy i Austria prowadząc swą bezczelną grę jawnie pokazują, że nie tylko wzmacniały przez dziesięciolecia reżim Putina, ale są też de facto jego sprzymierzeńcem nawet po wybuchu tej wojny. Swoje interesy ekonomiczne stawiają one powyżej bezpieczeństwa i solidarności europejskiej, na którą się tak często powołują... Najlepszym tego dowodem jest sprzedawanie Rosji przez Francję i Niemcy elementów uzbrojenia pomimo embargo wprowadzonego przez UE po aneksji Krymu w 2014. To jest jawny dowód na łamanie przez te kraje praworządności, ale wiadomo, że nikt w Brukseli tym się nie zajmie, bo lepiej przecież grillować Polskę... A jak wiemy oceniać ludzi i instytucje trzeba po czynach a nie po słowach...

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) odpowiedz na ten komentarz