Pijani kierowcy stracą samochody? Kiedy i dlaczego?

2022-02-11 08:30:26(ost. akt: 2022-02-15 14:26:02)

Autor zdjęcia: policja

Pijesz? Nie jedź. Teraz po kilku głębszych będzie trzeba na poważnie się zastanowić, czy wsiadać za kółko. Nie tylko z uwagi na bezpieczeństwo, co powinno być priorytetem. Również, żeby nie stracić samochodu. Rząd jest za konfiskatą aut dla pijaków.
Czy pijani kierowcy to problem? Przykładami można sypać jak z rękawa. W tym tygodniu pewien mężczyzna ze Szczytna został zatrzymany za jazdę po pijaku. Dzień później po wytrzeźwieniu wyszedł z celi i po kilku godzinach… spowodował wypadek kierując autem w stanie nietrzeźwości. W grudniu na ul. Bałtyckiej w Olsztynie, kierowca mitsubishi uderzył barierki, a następnie w jadącego sąsiednim pasem suzuki. Mężczyzna był kompletnie pijany, w organizmie miał ponad 3 promile alkoholu. Również na ul. Bałtyckiej, też w grudniu, kolizję spowodowała pijana zakonnica. Miała 2 promile. W styczniu w Elblągu pijany kierowca walnął w budynek mieszkalny. Policja po zatrzymaniu pojazdu ustaliła, że miał aż 1,5 promila alkoholu we krwi. Również w styczniu, ale w Ełku, kierowca stracił panowanie nad kierownicą i uszkodził trzy zaparkowane samochody. Miał 2,5 promila. A ile było przypadków, gdy ktoś przez pijaka stracił życie lub zdrowie?

Najwięcej pijanych prowadzi w Bartoszycach


Takie przykładów wymieniać można bez końca. W pierwszym półroczu 2021 roku na Warmii i Mazurach doszło do 370 wypadków i 7235 kolizji, z czego nietrzeźwi kierowcy spowodowali 51 wypadków i 211 kolizji. Najwięcej pijanych wsiadających za kółko było w Bartoszycach (30 proc.), Ełku i Lidzbarku Warmińskim (25 proc.) i w Kętrzynie 23,5 proc. Z kolei w Olsztynie zanotowano 19,2 proc. wypadków z udziałem pijanych kierowców. W Nowym Mieście Lubawskim, Gołdapi i Piszu w podanym okresie żaden nietrzeźwy nie spowodował niebezpiecznego zdarzenia drogowego.

A ilu pijaków wpadło podczas kontroli?


Jak podaje warmińsko-mazurska policja — dziennie to ok. 11 osób. Nie wiadomo jednak, ilu nie zostało zauważonych przez policjantów. Tu z pomocą może przyjść badanie AlcoSense Laboratories, które zaskakuje. Okazuje się, że prawie co drugi Polak zna kogoś, kto prowadził po alkoholu. Co więcej, w połowie tego typu przypadków kierowcy po kieliszku nie ponieśli żadnych konsekwencji... W rzeczywistości na drogach jest więcej pijanych kierowców niż mówią to policyjne statystyki. Wielu z nich unika odpowiedzialności.

Pijesz i jedziesz? Zabiorą ci samochód


Walka z pijanymi kierowcami wchodzi na całkiem nowy poziom. Wysokie mandaty, które weszły w życie od 1 stycznia 2022 roku to tylko jeden z elementów szerszej strategii. Rząd wreszcie podjął decyzje w kwestii przepisów dotyczących konfiskaty samochodu w przypadku wykrycia nietrzeźwego kierowcy. Nowe prawo od początku budziło kontrowersje, ale jest bardzo prawdopodobne, że wejdzie w życie. Już wcześniej mówiło się o konfiskowaniu samochodów pijanym kierowcom, ale w nie było zgody co do kształtu takich przepisów. Stosowna ustawa będzie procedowana przez Sejm i Senat. To oznacza, że za kilka miesięcy kara za jazdę pod wpływem alkoholu może być bardzo dotkliwa.

Obecnie mandat za jazdę po spożyciu alkoholu, czyli przy stężeniu ponad 0,2 promila to 2,5 zł. Dla recydywistów minimalna wysokość mandatu to już 5 tys. zł, a w skrajnych przypadkach sąd może nałożyć karę nawet w wysokości 30 tys. zł. Konfiskata samochodu będzie natomiast dotyczyła przypadków, gdy kierowca podczas kontroli będzie miał co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi, czyli będzie w stanie upojenia alkoholowego. Nie ma znaczenia, czy będzie to rutynowa kontrola czy na przykład badanie po spowodowaniu wypadku lub kolizji drogowej. Co więcej nawet jeśli sprawca kolizji będzie trzeźwy, a ofiara jadąca drugim samochodem będzie miała ponad 1,5 promila we krwi, to jej samochód zostanie skonfiskowany.

W razie recydywy za ten czyn progiem upoważniającym do konfiskaty będzie już nie 1,5 promila, lecz 0,5 promila alkoholu. Również 0,5 promila wystarczy do konfiskaty, jeśli kierujący spowoduje wypadek.

Jak będzie wyglądała procedura? Po zatrzymaniu pijanego kierowcy policja tymczasowo zajmie jego auto na okres do siedmiu dni. Następnie prokurator orzeknie zabezpieczenie tego mienia, a sąd obligatoryjnie orzeknie przepadek pojazdu. Sąd będzie mógł jednak w wyjątkowych okolicznościach odstąpić od orzeczenia przepadku. Jeżeli samochód, w którym zatrzymano pijanego kierowcę, nie jest jego wyłączną własnością, sąd orzeknie przepadek równowartości pojazdu, a jeśli doszło do wypadku, to liczyć się będzie równowartość sprzed wypadku. Chodzi tu o auta użyczone na podstawie umów oraz będące współwłasnością.

Czy będziemy wsiadać trzeźwi za kółko?


Jeśli ktoś jest pijany, nie bierze pod uwagę, że ktoś mu może odebrać samochód. Jego sposób patrzenia na rzeczywistość jest poważnie zaburzony. Nie ma co liczyć, że zanim zapali silnik, zastanowi się, co robi — mówi „Gazecie Olsztyńskiej” Andrzej Markowski, psycholog transportu. — Problem tkwi gdzie indziej. Kierowcy nie mają świadomości, że nie mogą prowadzić po pijanemu. Nie zmiany w prawie zmieniają bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Dlatego moim zdaniem zabieranie samochodu jest nieuczciwe wobec całego społeczeństwa. Samochód służy nie tylko pijanemu kierowcy, ale całej jego rodzinie. Dlaczego ma być karana również żona, która zawozi tym autem dzieci do szkoły? Będzie je wozić saneczkami? Zabranie pijakowi butów byłoby bardziej zasadne niż samochodu.

I dodaje: — Każda decyzja obarczona jest konsekwencjami. Musimy mieć możliwość ich analizowania, a nie zakładanie, że jak się da komuś mocno po czterech literach, to zmądrzeje. Zabranie samochodu nie będzie odstraszało innych pijących kierowców. Mało tego, taki delikwent będzie pił jeszcze więcej, bo nie będzie musiał prowadzić. Będzie użalał się nad sobą i w konsekwencji znowu odbije się to na jego rodzinie. Według mnie lepszym rozwiązaniem tego problemu byłby prace społeczne albo przez rok albo dwa lata oddawanie jakiegoś procenta swoich zarobków na cele społeczne. Byłoby to ciągłe przypominanie. Kara, po to, żeby była skuteczna, a nie była tylko odpłatą, musi być edukacyjna. Musi doprowadzać do zmiany poglądów, a nie złoszczenia się na swoją sytuację. Kara jest nieskuteczna, kiedy jest samą karą.

Jeździmy jeszcze szybciej


Gdy w życie wchodził nowy taryfikator mandatów, nie spotkał się z entuzjazmem zmotoryzowanych. Zwłaszcza, że to pierwsza poważna zmiana stawek mandatów od ponad 20 lat. Kwoty za poszczególne przekroczenia wzrosły nawet trzykrotnie. Ale czy widmo wysokich kar za przekroczenie prędkości, oraz inne wykroczenia, spowodowały zmianę złych nawyków kierowców? Sprawdzili to eksperci Yanosika, który w swojej ofercie ma darmową aplikację do nawigacji i ostrzeżeń drogowych.

— Widzimy różnice w liczbie przekroczeń prędkości powyżej 30 km/h, a także w stylu jazdy zarówno na obszarze zabudowanym, jak i niezabudowanym. Odnotowaliśmy również znaczny wzrost nowych użytkowników Yanosika oraz zmianę nawyków wśród aktywnych użytkowników. Obecnie często korzystają z naszej aplikacji również na krótkich trasach, nawet do 10-15 km – informuje Julia Langa z Yanosika. — Średnie prędkości jazdy kierowców w Polsce od momentu wprowadzenia nowego taryfikatora mandatów na autostradach i drogach ekspresowych wzrosły o 2-3 km/h w porównaniu ze styczniem ubiegłego roku. Jednak nadal są one poprawne i mieszczą się w obowiązujących limitach. Z kolei w obszarze niezabudowanym i zabudowanym widoczne są również niewielkie przekroczenia prędkości, które na ten moment mogłyby być karane mandatem w wysokości 50 zł za wykroczenie przekroczenia prędkości do 10 km/h. Styczeń to również czas rozpoczęcia ferii zimowych, co także ma wpływ na zwiększenie prędkości jazdy, ze względu na mniejszy ruch na trasach. Takie zwiększenia średnich prędkości w zakresie 2-3 km/h nie są niestandardowym zachowaniem w tym czasie.

Zatem czy konfiskata samochodów też nas nie przestraszy?

ADA ROMANOWSKA

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. maruda #3091325 11 lut 2022 09:47

    Nie broniąc pijaków - uważam, że zabieranie tak od razu to może lekka przesada. Proponowałbym za 1. raz konfiskatę np. na miesiąc, przy kolejnej 'wpadce' na kilka miesięcy (oczywiście na płatny parking), a jak nie podziała to wtedy na dobre, a kasę przeznaczyć np. na odszkodowania za wypadki spowodowane przez pijaczków-kierowaczków. To, że raz 'chłop' pojechał na imprezkę nie powinno od razu oznaczać, że 'baba' ma stracić jedyny środek transportu.

    Ocena komentarza: warty uwagi (15) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. wesoły Romek #3091312 11 lut 2022 09:19

      Panu psychologowi transportu życzę jak najszybszego spotkania z pijusem za fajerą. Może wtedy optyka mu się zmieni i zacznie się użalać nad rodzinami Bogu ducha winnych ofiar, a nie rodzinami nawalonych kierowaczy.

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-8) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)