Święty mikołaj na godziny. W Olsztynie może zarobić nawet 1 tys. zł za jeden wieczór. Zarobki, że ho ho!

2021-12-06 20:15:03 (ost. akt: 2021-12-24 10:56:05)

Autor zdjęcia: pixabay.com

Gdy przychodzą mikołajki, można już na poważnie myśleć o świętach. Sezon uważa się za rozpoczęty. I tak jak jedni myślą o wydawaniu pieniędzy na prezenty, tak inni chcą zarobić. O ile wzbogaci się mikołaj w tym roku?
Większość z nas w czasie świąt nie myśli o pracy. Ale są osoby, które tego dnia mają pełne ręce roboty. Na stronach z ogłoszeniami o pracę znaleźć można propozycje m.in. dla mikołajów, elfów i śnieżynek. Nie brakuje także ofert dla kurierów oraz sprzedawców choinek. Oczywiście liderem jest Mikołaj, który za jedną wizytę w domu w czasie wigilii może zarobić, że ho ho!

Ile zarabia mikołaj?


W Olsztynie i na Warmii i Mazurach stawki zaczynają się od 150 zł. Ale są też mikołaje, którzy za wizytę biorą 200 zł. W sytuacji, gdy tych wizyt jest kilka, mikołaj może dorobić sobie w wigilię nawet 1 tys. zł. Ale i przed świętami może znaleźć zajęcie, na przykład w centrach handlowych. Tu stawki zaczynają się od 25 zł za godzinę na rękę.

Problem w tym, że w Polsce coraz mniej osób chce się przebierać i występować w czerwonym kostiumie z doklejoną brodą. Powody są trzy. Po pierwsze trzeba być dobrym aktorem, po drugie z roku na rok rosną oczekiwania klientów. Po trzecie mamy pandemię i coraz rzadziej chcemy dodatkowego gościa w domu.

— Przed koronawirusem było lepiej, ale cały 24 grudnia mam już zajęty. Zleceń zawsze było sporo, dlatego przekazywałem zlecenia kolegom. Przed pandemią potrafiłem uzbierać ich nawet 40, w tej chwili ludzie boją się zapraszać kogoś obcego do domu. Mam więc zarezerwowane cztery wizyty tylko dla mnie. Na razie — zdradza Adam, który od czterech lat jest olsztyńskim mikołajem, a na co dzień zajmuje się fotowoltaiką. Prosi o anonimowość.

Mimo wszystko bycie mikołajem to dobry interes na święta. Wiele osób myśli, że to łatwy zarobek.

Pan Adam chce wyglądać jak prawdziwy mikołaj
Fot. archwium prywatne
Pan Adam chce wyglądać jak prawdziwy mikołaj

— Przed pandemią wizyta mikołaja zaczynała się od 200 zł. Ale niewiele osób pracuje w tej branży. Niestety pojawiają się niekompetentni ludzie, którzy chcą tylko zarobić nic nie dając w zamian. Nie mają zaplecza technicznego. Kupują strój mikołaja w dyskoncie za 20 zł i myślą, że wszyscy będą zadowoleni. A przecież trzeba mieć umiejętności w zakresie pracy z dziećmi, otwartość i cierpliwość. Trzeba po prostu dobrze się rozumieć z maluchami — zauważa pan Adam. — Rodziny, które zamawiają wizytę mikołaja, spodziewają się, że to będzie ona naprawdę czarująca. I tak powinno być, bo na mikołaja czeka się cały rok. Ja bym się wstydził wziąć pieniądze za coś, co nie jest tego warte. Dlatego ludzie, którzy pierwszy raz mnie zamawiają, wymagają bardzo dużo informacji na temat usługi. Proszę o zdjęcia, a nawet o filmy. Mówią, że mieli wcześniej przygody z osobami, które nie były przygotowane. Na szczęście pomaga mi poczta pantoflowa, która jest najlepszą reklamą. Często można mnie też spotkać w stroju mikołaja na olsztyńskiej starówce. Tam widać, jaki jestem. Rozdaję dzieciom cukierki, pozuję z nimi do zdjęć, a przy okazji zachęcam rodziców, żeby zaprosili mnie na święta. Mam też konkurencyjną cenę, której nie zmieniam od lat.

Pan Adam ogłasza się, że za wizytę bierze 150 zł. Spotkanie trwa ok. 20 minut. Więcej, bo 170 zł, inkasuje Karol, który mikołajem jest od trzech lat. Niewiele mówi o sobie i również nie chce podawać nazwiska.

— Bycie mikołajem to dobra okazja, żeby sobie dorobić. Gdy zakładam czerwony strój robię sobie prezent na święta. To oczywiście dodatkowa gotówka — mówi Karol z Olsztyna. — W tym roku niestety nie będę w żadnym przedszkolu. Zamówień z firm też jest coraz mniej. Rok temu też nie było najlepiej. Najlepiej zarobiłem, gdy zaczynałem. Pandemia niestety trochę krzyżuje plany. Ale na szczęście cały czas mają wzięcie wizyty domowe. Wigilijny grafik mam już prawie zapełniony. Liczę, że za rok znowu będziemy mieli prawdziwe święta.

Praca mikołaja nie jest łatwa. W pewnym stopniu jest to zarówno praca fizyczna jak i umysłowa, bo trzeba nosić niejednokrotnie ciężki, wypchany po same brzegi worek z prezentami oraz jednocześnie odpowiadać na przeróżne, nawet najtrudniejsze pytania dzieci.

— Dzieci naprawdę mają niesamowite pomysły i zadają pytania, na które nie jestem przygotowany, ale być muszę. One czekają na odpowiedź tu i teraz — podkreśla pan Karol. — Raz dzieciaki zapytały mnie, dlaczego każdy mikołaj ma brodę. Odpowiedziałem, że z okazji świąt jestem tak zapracowany, że nie mam czasu się golić. Innym razem dziwiły się, że mam taki wielki brzuch. Spytały, dlaczego nie chodzę na siłownię. Szepnąłem na ucho, że chodzę, ale brzuch nie chce mi zniknąć. A poza tym mikołaj musi swoje ważyć! Innym razem, gdy na święta nie było śniegu, dzieci chciały wiedzieć, jak sobie radzę na saniach. Odpowiedziałem, że jestem nowoczesnym mikołajem i mam moc, która na wszystko mi pozwala.

Fot. pixabay.com

Kurier bogatszy od śnieżynki


Nie tylko mikołaj na święta ma pełne ręce roboty. Zapracowane są też śnieżynki. To animatorki, które wymyślają dzieciakom świąteczne zabawy, malują buzie czy robią zwierzątka z balonów. Zdarza się, że towarzyszą mikołajom w biurach, gdzie pomagają w rozdawaniu prezentów świątecznych dla pracowników. Rzadziej pojawiają się na wizytach domowych. Śnieżynki mogą liczyć na nieco niższe wynagrodzenie — od 17 do 50 zł netto za godzinę. Niezłe zarobki czekają także na kurierów, których w okresie świąt jak na lekarstwo. Firmy szukają często chętnych do pracy właśnie w grudniu. Kurierzy mogą otrzymać od 17 do 65 zł netto za godzinę pracy. Natomiast sprzedawca choinek zarobi 17-25 zł na rękę za godzinę. Tak wynika z analizy Personnel Service. Nieco inny charakter pracy mają pakowacze prezentów oraz osoby, które zajmują się produkcją ozdób świątecznych. W przypadku tych zawodów zarobki zaczynają się od 15 zł netto za godzinę.

Jest jednak jeden minus. Tak jak śnieżynki, pakowacze czy kurierzy mają wolne na święta, tak mikołaj zawsze spóźnia się na własną wigilię.

— W mojej rodzinie ta uroczysta kolacja zaczyna się ok. godz. 21 — podkreśla pan Adam. — Już się do tego przyzwyczailiśmy. Chociaż przychodzę po pracy, to jednak jestem w dobrym nastroju. Wesołych świąt!

ADA ROMANOWSKA

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. grzes #3083641 7 gru 2021 00:16

    Na trasie do Ostródy stoi śnieżynka i też bierze 50zł netto. Tyle, że do niej raczej nie przyjdzie Mikołaj, bo to niegrzeczna dziewczynka jest.

    odpowiedz na ten komentarz