Odszedł artysta czystej wody. Żegnamy Stefana Połoma

2021-12-02 20:46:28 (ost. akt: 2021-12-02 22:54:40)

Autor zdjęcia: Władysław Katarzyński

2 grudnia w Różnowie zmarł znany olsztyński poeta Stefan Połom. Od kilku lat przebywał w tamtejszym Domu Pomocy Społecznej, gdzie trafił po udarze. Za tydzień skończyłby 83 lata.
W olsztyńskim środowisku artystycznym mawiano o braciach Stefanie i Januszu Połomach, że jeden jest „od pióra i wióra, a drugi od kina i młyna”. Myśląc o Stefanie Połomie pióro jest oczywistym skojarzeniem, ale wiór już nie. Chodzi o tartak, który poeta otrzymał w spadku po ojcu. Jego młodszy brat Janusz zmarł w październiku ubiegłego roku. Był znanym filmowcem i wykładowcą Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Jemu z kolei ojciec podarował młyn w Unieszewie.

Chociaż Stefan Połom otrzymał w spadku coś zupełnie niezwiązanego z poezją i nigdy w tartaku nie pracował, to właśnie pisanie wierszy było jego pasją już od czasu studiów na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pierwszy tomik pt. "Przymierze obłoków" wydał w 1963 r. Ostatni zatytułowany "W pamięć zanurzony" ukazał się w 2018 r. z okazji jego 80. urodzin.

Janusz Połom (z lewej) i Stefan Połom
Fot. Marek Barański
Janusz Połom (z lewej) i Stefan Połom

Po powrocie z Torunia był aktywnym członkiem środowiska literackiego w Olsztynie. Podczas pracy w redakcji literackiej Polskiego Radia w Olsztynie, wykorzystywał znajomości z poetami, czego dowodem była wizyta Tadeusza Różewicza w stolicy Warmii i Mazur. W latach 60. i 70. był jednym z najbardziej znanych i cenionych literatów kojarzonych z Olsztynem.

Stefan Połom był laureatem wielu nagród i wyróżnień. Wśród nich znajdują się m.in.: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1999), odznaka honorowa zasłużony dla Kultury Polskiej (2008), Nagroda Prezydenta Olsztyna (2004) oraz odznaka Zasłużony dla Warmii i Mazur (1972).

W 2020 r. ukazała się biografia braci Połomów pt. „Artyści czystej wody. Opowieść o braciach Połomach” autorstwa Marka Książka, który wraz z Włodzimierzem Kowalewskim i Tomaszem Śrutkowskim wspomina go na naszych łamach.

Włodzimierz Kowalewski, prozaik, krytyk literacki i felietonista radiowy:

Stefana Połoma zapamiętałem jako człowieka dystyngowanego, trzymającego dystans i jednocześnie gustownie ubranego oraz - co w tamtych czasach było ewenementem - właściciela samochodu. Jeśli chodzi o kwestie literackie, to w latach 60. było on najbardziej znanym poetą związanym z Olsztynem. Pisał w manierze tamtych czasów, a więc były to wiersze odwołujące się do estetyki, unikające rzeczywistości i wyróżniające się wielką literacką kulturą. Był erudytą, człowiekiem, z którym rozmawiało się bardzo miło i przyjemnie. Szczyt jego osiągnięć twórczych nastąpił wtedy, gdy powierzono mu napisanie libretta do oratorium pt. „De Revolutionibus”, poświęconego Mikołajowi Kopernikowi. Mam z nim miłe wspomnienia, lecz nie fascynowałem się jego twórczością. Należałem do innego pokolenia i interesowały mnie zupełnie inne rzeczy, jeśli chodzi o literaturę. Byłem raczej buntownikiem, a nie kimś, kto tworzy w kanonie tamtego czasu. Należy jednak pamiętać, że wyrósł ze środowiska „Hybryd” i miał znakomite kontakty z innymi poetami, jak chociażby z Tadeuszem Różewiczem, którego zaprosił do Olsztyna. Kiedy wydałem pierwszą książkę prozatorską w 1993 r., to on bardzo pozytywnie zrecenzował ją na łamach „Gazety Olsztyńskiej”. Był człowiekiem wyróżniającym się w środowisku literackim Olsztyna, zwłaszcza w latach 60. i 70. W tamtym czasie była to bardzo istotna postać w życiu kulturalnym miasta.

Marek Książek, dziennikarz, biograf Stefana Połoma:

Jeszcze 17 października zdążyłem odwiedzić go w „Domu nad doliną” w Różnowie. Bardzo się ucieszył z mojej wizyty. Było to moje pierwsze spotkanie z nim od wybuchu pandemii i ukazania się mojej książki pt. „Artyści czystej wody. Opowieść o braciach Połomach”. Pytał mnie ile ta książka ma stron, ile kosztuje, a także żałował, że zabrakło go na spotkaniu promocyjnym. Żartował, że razem rozdawalibyśmy autografy. Widziałem, że cieszy się z faktu, że ktoś napisał o nim biografię. Czuł się spełniony. Był artystą czystej wody - nie bez powodu dałem taki, a nie inny tytuł książki o braciach Połomach. Zawsze, gdy się z nami żegnał, to nie mówił „cześć” czy „do widzenia”, ale „niech cię dobre bogi prowadzą”. Każdym zachowaniem, gestem i słowem jawił się jako poeta. Znakomicie rozmawiało się z nim o literaturze i sztuce. Miał na te tematy bogatą wiedzę. Ponadto był bardzo życzliwym człowiekiem. Nie pamiętam, żeby z kimś się kłócił - nawet wtedy, gdy miał krytyczne zdanie na temat czyjejś twórczości, to wyrażał je w taki sposób, by nikt nie poczuł się urażony.

Tomasz Śrutkowski, pisarz, krytyk filmowy i literacki, dziennikarz, wydawca:

Znałem Stefana Połoma od końca lat 60. Ostatni raz widziałem go półtora roku temu w ośrodku w Różnowie. Był przykuty do łóżka, ale głowa pracowała. Można było porozmawiać z nim o poezji, o starych czasach. Nie miał tam ani telewizora, ani radia. Proponowałem, że zamontuję mu radio, ale nie chciał. Znałem go bardzo dobrze, przyjaźniliśmy się. Pracował w Radiu Olsztyn, ja w „Gazecie Olsztyńskiej”, więc spotykaliśmy się niemal codziennie. Wydałem mu ostatni tomik, gdy kończył 80 lat. Można powiedzieć, że umierają ostatni prawdziwi poeci. Stefan Połom pisał wiersze oparte na literaturze, na refleksjach filozoficznych. Było to pogłębione i wartościowe.

A tak pożegnał Stefana Połoma Władysław Katarzyński, dziennikarz "Gazety Olsztyńskiej" satyryk, poeta, reportażysta:


Marta Wiśniewska