Wymyśliły jogurt przyjazny środowisku

2021-10-16 19:28:38 (ost. akt: 2021-10-15 16:33:23)
Twórczynie produktów It’s bean!, czyli jogurtów z fasoli.

Twórczynie produktów It’s bean!, czyli jogurtów z fasoli.

Autor zdjęcia: mat. prasowe

Ostatnio wielu z nas zastanawia się, co jeść i jak jeść, by nie szkodzić planecie. Jest na to rozwiązanie. Znalazły go twórczynie produktów It’s bean!, czyli jogurtów z fasoli. Rozmawiamy z jedną z nich, pochodzącą z Reszla – Pauliną Barros.
— Razem z Kasią Siczek z pomysłem na stworzenie jogurtów marki Cool Beans na bazie białej fasoli wpisujecie się w obecny trend, by produkcja żywności miała mniejszy wpływ na środowisko. Na początku towarzyszyły wam wątpliwości?

— Widziałyśmy potrzebę, by taki produkt powstał. O naszym jogurcie myślałyśmy nie tylko z perspektywy dietetyczek, którymi jesteśmy, ale również konsumentek. Oczywiście na rynku dostępne jest coraz więcej roślinnych jogurtów, ale nie widziałyśmy w pełni kompleksowego odpowiednika dla tradycyjnego nabiału. Ogromną frajdę sprawiała nam produkcja jogurtu, ale nie miałyśmy doświadczenia biznesowego. Wątpliwości więc były. Zniknęły, kiedy nasz projekt Cool Beans zwyciężył w konkursie Plant-Powered Pitching 2020 organizowanym przez RoślinnieJemy, którego finał odbył się podczas Plant-Powered Perspectives 2020 (wydarzenie promujące produkty roślinne - red.). To dało nam energię to działania i pokazało, że to, co robimy, ma sens. Oczywiście nasi przyjaciele, rodzina, zawsze chwalili nasz produkt, ale wiadomo - to nasi bliscy, więc zawsze będą po naszej stronie (śmiech).

— Nagrodę otrzymałyście w 2020 roku. Nie jest tak, że pomysł na startup powstał w czasie pandemii?

— Spółkę założyłyśmy w styczniu tego roku, choć pomysł powstał dużo wcześniej. Receptura to wynik setek prób, przy których wykorzystałyśmy różne składniki, testowałyśmy proporcje, by uzyskać jak najlepszy smak. Pomysł powstał więc nie z nadmiaru wolnego czasu, ale może rzeczywiście pandemia w jakiś sposób mu sprzyjała (śmiech).

— Postawiłyście też wszystko na dobrze znaną nam fasolę. Czasami niedocenianą.

— Tak, ponieważ wiedziałyśmy, że chcemy, by nasze produkty powstawały z lokalnych surowców. Fasola jest już popularna w grupie wegan, gdzie pojawiają się już przepisy na brownie z fasoli, pasty czy dania na słodko. Starszemu pokoleniu fasola kojarzy się z reguły z fasolką po bretońsku czy zupą fasolową. Na rynku tak naprawdę nie ma zbyt wielu gotowych potraw z fasoli i naszym zdaniem jest niedoceniana. Tymczasem ma duży potencjał. Można ją przygotowywać na słodko i na wytrawnie. Nasze jogurty są głównie na słodko, jednak mamy już pomysły na kolejne produkty, ale to wciąż jeszcze wizja przyszłości.

Twórczynie produktów It’s bean!, czyli jogurtów z fasoli.
Fot. mat. prasowe
Twórczynie produktów It’s bean!, czyli jogurtów z fasoli.

— Jogurt nie zawsze musi kojarzyć się mlekiem.

— Nie jesteśmy jednak pierwsze. Na rynku obecne już były produkty kokosowe i z soi. Były to jednak, szczególnie z soi, produkty adresowane do wegan, a nam zależało, by były dla każdego. Chciałyśmy również, by nasz jogurt bazował na lokalnych surowcach, co jest istotne ze względu na troskę o środowisko. Nam, jako dietetyczkom, zależało, by produkty, które oferujemy, były wartościowe nie tylko pod względem odżywczym, ale były również pyszne.

— Wspomnieliśmy też, że produkcja jogurtów z fasoli jest też dużo bardziej przyjazna środowisku.

— Tak. Produkty na bazie lokalnych roślin to najlepsze rozwiązanie dla naszej planety. Zużywamy mniej wody, a fasola do wzrostu potrzebuje mniej terenów uprawnych. Rosnąca fasola ożywia glebę, poprawia bioróżnorodność i ogranicza emisję gazów cieplarnianych.

— Ale wasze jogurty są zdrowe, bo po prostu mają wiele cennych składników.

— Ależ tak! Fasola Piękny Jaś jako baza naszych produktów jest cennym źródłem białka, witamin z grupy B, w szczególności witaminy B1, PP oraz kwasu foliowego. Zawiera również mikroelementy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu takie jak: wapń, cynk, żelazo czy magnez. Obecny w fasoli błonnik wpływa dobroczynnie na mikroflorę jelitową, która odgrywa istotną rolę w prawidłowej pracy układu pokarmowego i ochronie przed infekcjami. Tłuszcz występuje w „Jasiu” w bardzo małych ilościach, do produkcji wykorzystujemy więc też olej rzepakowy, w którego skład wchodzą przede wszystkim nienasycone kwasy tłuszczowe, to ma korzystny wpływ na układ krwionośny. Dodatkowo w naszych jogurtach jest mniej cukru, niż w tych produkowanych z mleka.

— Jakie są jeszcze zalety?

— Nasz naturalny jogurt z fasoli dostarcza białko, ale dzięki temu, że wzbogacamy go dobrze przyswajalnym białkiem grochu, również jest źródłem tzw. aminokwasów egzogennych. To aminokwasy, których nie wytwarza nasz organizm, a tymczasem są konieczne do prawidłowego funkcjonowania. Dzięki zawartym żywym kulturom bakterii ma korzystny wpływ nie tylko na trawienie, ale też dzięki nim zwiększa się przyswajalność witamin i soli mineralnych.

— Tutaj widać, że do tematu podeszły dwie dietetyczki. Ten jogurt powstał z pasji?

— Zdecydowanie. U nas na początku był produkt, a później dopiero zauważyłyśmy, że wpisałyśmy się nim w rynek roślinny. Choć na początku wcale się nad tym nie zastanawiałyśmy. Uznałyśmy, że jest potrzebny.

— Okazało się też, że to był strzał w dziesiątkę. Wasz startup wyróżniono m.in. w konkursie Startupy Pozytywnego Wpływu, wygrał konkurs Plant-Powered Pitching organizowany przez RoślinnieJemy. Ostatnio zostałyście docenione w finale Plebiscytu Lirene: Kobieta. Innowacja. Natura, gdzie doceniano odważne biznesy. Wasz projekt wymagał odwagi?

— Na pewno odwaga jest potrzebna. Szczególnie, jeśli robi się coś innowacyjnego. Zawsze jest ta niepewność, jak to zostanie przyjęte. Ważne jest też wsparcie. Cieszę się, że jesteśmy w tym projekcie we dwie, razem z Kasią. Łatwiej podejmować decyzje mając u boku osobę podobnie zaangażowaną.

— A wspomniane sukcesy? Jaki miały na was wpływ?

— Zdecydowanie dały nam motywację do działania. Nasze produkty nie są jeszcze szeroko dostępne. Obecnie udało nam się powiększyć zespół i jest w nim kolega zajmujący się sprzedażą, więc pracujemy, by produkty były szerzej dostępne, także na sklepowych półkach.

— A nie jest tak, że wasz produkt wpisuje się w rosnącą popularność diety roślinnej?

— Tak i mam nadzieję, że coraz więcej osób doceni dietę roślinną. To dobre dla planety, i dla człowieka. Nasza fasola pochodzi w stu procentach z polskich upraw, z doliny Dunajca, ze wsi Otfinów. Podobnie, jak owoce.

— A myślałam, że fasola pochodzi z Warmii. Bo pani właśnie tutaj się wychowała. To zamiłowanie do natury jest więc nieprzypadkowe?

— Tak, pochodzę z Warmii, a dokładniej z Reszla. Czy chodzi tutaj o zamiłowanie do natury? W dużej mierze na pewno tak. Zawsze jednak miałam w sobie żyłkę poszukiwacza, ale bardziej pod kątem dietetyki i odżywiania. Kasia z kolei od zawsze interesowała się dietą roślinną. I to właśnie to zainteresowanie szeroko pojętym odżywaniem nas połączyło. Jesteśmy jeszcze początkującym startupem i wciąż mamy wiele pomysłów.

Katarzyna Janków-Mazurkiewicz
k.jankow@naszolsztyniak.pl