W całej Europie ceny węgla, gazu i ropy oszalały

2021-10-07 15:20:36 (ost. akt: 2021-10-08 09:12:10)

Autor zdjęcia: NPB/youtube

- Nasza decyzja nie obniży bieżącej inflacji. Nie ma na celu obniżenia bieżącej inflacji, bo to jest niemożliwe. Są rzeczy w przyrodzie możliwe i je realizujemy, i są niemożliwe. Nie obniżymy cen ropy naftowej, paliw, energii elektrycznej czy gazu. To wszystko nie leży w naszej gestii – powiedział na czwartkowej konferencji prasowej Adam Glapiński,prezes NBP
Po raz pierwszy od dziewięciu lat Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe. To wynik rosnącej inflacji, które sięga prawie 6 proc. Dla Kowalskiego decyzja RPP oznacza jednak dużo wyższe raty kredytów.

Raczej trudno mówić o zaskoczeniu, bo tej decyzji oczekiwała część ekonomistów. Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła stopę referencyjną z 0,10 proc. do 0,50 proc. Tyle że to za mało, żeby zdławić rosnącą z miesiąca na miesiąc inflację. Ta we wrześniu wzrosła z 5,5 proc. do 5,8 proc., co wywołało publiczną debatę o konieczności podjęcia działań przez NBP, którego statutowym zadaniem jest utrzymywanie inflacji w ryzach. Tymczasem bank centralny wydawał się nie przejmować drożyzną, wychodząc z założenia, że tani pieniądz nakręca wzrost gospodarczy, bo rośnie konsumpcja. Grupa ekonomistów (byłych prezesów NBP i byłych członków RPP) opublikowała we wtorek list otwarty do obecnej RPP pt. „Zdusić inflację, chronić wartość złotego”.
W środę wieczorem RPP zdecydowała się na pierwszą od 9 lat podwyżkę stóp procentowych. Skala nie jest wysoka, ale zapewne to nie jest ostatnia podwyżka.

— Rynek spodziewał się ewentualnej podwyżki o 0,15 pkt. proc., a my zrobiliśmy 0,4 pkt. proc. Chcieliśmy, żeby tak się stało — powiedział na konferencji Adam Glapiński, prezes NBP. Jak mówił, został wycofany dopalacz, który został użyty, by gospodarka się dobrze rozwijała w czasie kryzysu.

Jednak prezes NBP ma świadomość, że decyzja o podwyżce stóp nie obniży bieżącej inflacji, bo jej wysokość wynika z wysokich cen surowców energetycznych, w szczególności paliw. Bardzo wzrosły też ceny gazu i surowców rolnych. Według niego działanie RPP ma na celu przyhamowanie inflacji w dłuższym okresie czasu.
Prezes NBP powiedział, że z całą pewnością jest to dobry czas na podwyżkę stóp, a decyzja o tym nie była wynikiem apelu byłych prezesów NBP i członków RPP o takie działanie.

—To był efekt bardzo długiej debaty i rozważenia "za" i "przeciw". Bo w grę wchodzi z jednej strony kwestia stabilności cen, a z drugiej wzrost gospodarczy — podkreślił.

Czy to koniec podwyżek stóp? Tu zdaniem prezesa BP trzeba przyglądać efektom podwyżki, reakcji gospodarki.
— Cieszyłbym się, jakby to było jednorazowe działanie i nie będzie trzeba jeszcze podnosić stóp procentowych — stwierdził prezes NBP.
Decyzja o podwyżce stóp procentowych oznacza, że wzrośnie oprocentowanie pożyczek i kredytów. Jak bardzo uderzy to Polaków po kieszeni?


Waldemar Kozłowski, Wydział Nauk Ekonomicznych UWM
W związku z szalejącą inflacją, można było się spodziewać takiej decyzji RPP. Wysoka inflacja wywołuje więcej szkód niż pożytku. Obniżając stopy procentowe próbuje się zahamować inflację poprzez wzrost kosztów pozyskiwania pieniądza. Można powiedzieć nieco kolokwialnie, że jest to „schładzanie gospodarki”. Jakie będą tego konsekwencje? Na pewno wzrosną kredyty mieszkaniowe i budowlane dla deweloperów. Generalnie koszt wytworzenia jakiegoś produktu będzie większy. Powstaje pytanie, czy to nie wywoła np. tego, że spadnie popyt na mieszkania? W górę pójdą koszty budowy, a w dodatku klient będzie musiał wziąć droższy kredyt na zakup tego mieszkania. Na przykładzie rynku nieruchomości można zobaczyć, gdzie leży główny ciężar tej decyzji.
Jeśli rośnie inflacja, to maleje bezrobocie i odwrotnie - jeśli maleje inflacja, to rośnie bezrobocie. Po lockdownie rząd tworzył warunki do wzrostu inflacji i w rezultacie praktycznie nie było ludzi chętnych do pracy. To jest pozytywny aspekt wysokiej inflacji, ale trzeba pamiętać o tym, że jest również łyżka dziegciu w beczce miodu, bo rosną ceny, a zatem będzie nas stać na coraz mniej. To z kolei spowoduje, że producenci zaczną produkować mniej towarów, bo nie będzie nas na nie stać. Zaczną się zwolnienia i wówczas podnosi się płace, żeby ludzie znowu mogli kupować. Pytanie, jak długo możemy stosować ten mechanizm? Tego dotyczy spór ekonomistów - ci bardziej liberalni są przeciwni takiemu działaniu, zaś ci bardziej prospołeczni uważają, że należy chronić rynek pracy kosztem inflacji. Można powiedzieć, że po lockdownie rządowi udało się ocalić gospodarkę, ale teraz przyszedł czas na „zaopiekowanie się” inflacją.


Prof. Bogdan Włodarczyk, Wydział Nauk Ekonomicznych UWM
Część ekonomistów oczekiwała tej podwyżki stóp procentowych, ponieważ mamy w ostatnim czasie wysoki wzrost gospodarczy oraz wysoką inflację. Według mnie ta decyzja została podjęta zbyt późno, ponieważ tzw. „schładzanie gospodarki” jest w takiej sytuacji bardzo istotne. Podwyżka stóp ograniczy inflację, będzie przeciwdziałała nakręcającej się spirali płacowej. Myślę, że to nie jest koniec podwyżek stóp procentowych - one będą postępowały zgodnie z tym, co będzie wynikało z kwartalnych odczytów makroekonomicznych. Niektórzy twierdzą, że dojdą do 2 proc. Czekają nas podwyżki energii, gazu, a w ślad za tym żywności. To też będzie nakręcało inflację i myślę, że wówczas RPP będzie reagowała kolejnymi podwyżkami stóp procentowych.
Jakie przełożenie będzie to miało na nasze portfele? Na pewno wzrosną raty kredytów złotówkowych, a ponadto będziemy widzieć niespotykane od 9 lat wzrosty stóp depozytowych w bankach. Odczuje to również wycena złotego w stosunku do walut podstawowych, czyli dolara, euro i franka szwajcarskiego. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy złoty będzie się wzmacniał czy osłabiał wobec innych walut, ponieważ oprócz stóp procentowych bierze się w tym przypadku pod uwagę jeszcze dane makroekonomiczne dotyczące naszej gospodarki oraz potencjał wpływania NBP na naszą walutę. Dobrą rzeczą dla polskiej gospodarki byłoby utrzymanie ceny złotego w stosunku do euro na poziomie 4,5 zł.


Zdaniem analityka

Jak wyliczył analityk HRE Investments dla portalu Money.pl, przeciętna rata złotówkowego kredytu mieszkaniowego będzie o 35 zł droższa. Wyliczenie to dotyczy kredytu na 190 tys. z procentowaniem na poziomie 2,3 proc., do którego spłaty pozostało 18 lat. — Łączny koszt wszystkich złotówkowych kredytów mieszkaniowych pójdzie w górę o około 1,5 mld złotych w skali roku — powiedział Bartosz Turek.

Andrzej Mielnicki
Marta Wiśniewska

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. summoning_redemption #3077174 8 paź 2021 07:42

    Zwiększa się ilośc energii z odnawialnych źródeł, fotowoltaika, wiatraki itp.. a więc trzeba podnieść ceny ropy, gazy, węgla.. to przecież logiczne

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

  2. Reżyser kina akcji #3077168 8 paź 2021 07:29

    Jak nie leży w twojej gestii ? A co jest główną składową cen benzyny, ropy, gazu ? Zdaje się że podatki.

    Ocena komentarza: warty uwagi (10) odpowiedz na ten komentarz