Rośnie nasz rachunek za zdrowie. Lekarze podnoszą ceny. Dlaczego tak rosną koszty leczenia?

2021-10-08 08:31:52 (ost. akt: 2021-10-07 15:23:34)
Czas to pieniądz, więc wolimy zapłacić za wizytę prywatną u lekarza

Czas to pieniądz, więc wolimy zapłacić za wizytę prywatną u lekarza

Autor zdjęcia: pixabay.com

Znowu łapiemy się za portfele. Nie tylko, gdy idziemy do sklepu, ale też, gdy czeka nas wizyta u lekarza. Ceny konsultacji rosną znacznie szybciej niż nasze zarobki. I są większe niż inflacja. To rozbój w biały dzień czy konieczność?
Wizyty lekarskie drożeją najszybciej w tym stuleciu. Winna jest temu zapaść służby zdrowia. Mamy po prostu większe zaufanie do lekarza prywatnego. Prywatne placówki medyczne przyciągają jakością usług, niedostępną dla publicznych szpitali i przychodni. I przede wszystkim są dostępne od zaraz.

Dlatego przeciętny Kowalski, oprócz zobowiązań w postaci składki zdrowotnej, dokłada na zdrowie co najmniej 700 zł rocznie z własnej kieszeni — wynika z danych Eurostatu. Mało tego, w 2020 roku wydaliśmy na prywatne wizyty lekarskie aż 44,2 mld zł. To dane Głównego Urzędu Statystycznego. To więcej niż kosztuje program Rodzina 500 plus. Na to świadczenie z budżetu idzie bowiem ok. 40 mld zł rocznie.

Inflacja cały czas idzie w górę i jest największa od 20 lat. Co miesiąc otrzymujemy tę samą informację — że jest najdrożej od dwóch dekad. Nie tylko w sklepach wszystko drożeje. Portfele osuszają nam wydatki na paliwo, które jest najdroższe od 9 lat. Sporo płacimy też za prąd, gaz i ciepłą wodę, która jest najdroższa w historii. Denerwują nas też rachunki za wywóz śmieci. Można powiedzieć, że tracimy zdrowie przy takich wydatkach. A gdy idziemy do lekarza, też łapiemy się za głowę. Gdy chcemy leczyć się w państwowej służbie zdrowia, musimy uzbroić się w cierpliwość i ustawić się w kolejce. Dlatego podejmujemy decyzję, że lepiej skonsultować się z lekarzem prywatnie. A czas to pieniądz, więc płacimy za wizytę. Niestety coraz więcej.

— Od lat nie byłam u państwowego dentysty. Jedynie na NFZ decyduję się na zdjęcie kamienia nazębnego. Jeśli chodzi o leczenie zębów, słono płacę z własnej kieszeni. Już przed pandemią chodziłam do lekarza, który „za jeden ząb” brał 200 zł. To był jednak dobry specjalista i wolałam dołożyć te 50 zł niż zaoszczędzić, a potem narzekać, że coś jest nie tak — zauważa Agata Wolińska z Olsztyna. — Jednak, gdy w tym roku zadzwoniłam do swojego dentysty i usłyszałam, że będę musiała zapłacić 250 zł, zdębiałam. Podziękowałam za wizytę i zaczęłam szukać innego stomatologa. I znalazłam. Wyszłam od niego z rachunkiem na 180 zł i też jestem zadowolona z usługi.

Lekarze podnoszą ceny


Statystycznie co drugi z nas leczy się i prywatnie, i publicznie. Ale już co dziesiąty tylko prywatnie. Na prywatnych lekarzy wydajemy majątek. Około 30 proc. funduszy przeznaczanych na ochronę zdrowia w Polsce idzie z naszych kieszeni do prywatnych klinik i lekarzy. Prywatne wydatki na opiekę medyczną w Polsce w roku 2023 wyniosą ok. 70 mld zł — wynika z raportu Pracodawców Medycyny Prywatnej i Deloitte. Między innymi dlatego, że coraz więcej z nas będzie korzystać z leczenia „za pieniądze”, ale też dlatego, że lekarze podnoszą stawki. Wpływa na to sytuacja na rynku medycznym. Specjalistów jest coraz mniej, jak na lekarstwo. I są coraz starsi.

GUS w swoich danych na temat inflacji, która dobija do 6 proc. zauważa, że ceny usług lekarskich są wyższe o 7 proc. niż rok temu. Te dane pochodzą z lipca, kiedy inflacja wynosiła 5 proc. Ceny za wizyty u lekarzy wzrosły więc bardziej niż „średnia” inflacja.

A może winna jest pandemia?


Rynek medyczny zanotował ogromny wzrost cen już w ubiegłym roku. W sierpniu najbardziej wzrosły ceny usług stomatologicznych (14,5 proc.), a konsultacje lekarskie podskoczyły o 9,3 proc. Przyczyną takich podwyżek jest wzrost kosztów związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa sanitarnego. Maseczki i płyny do dezynfekcji kosztują… Do tego dochodzi też rekompensata strat związanych z lockdownem. Można to zrozumieć, gdy bierze się pod uwagę wzrost cen w zeszłym roku. Ale dlaczego idą one w górę teraz?

Lekarz to nie wszystko. Drożeją też leki


Podwyżki cen leków w aptekach trwają nieprzerwanie od listopada 2020 roku. Drożyzna jest rynkową reakcją na pandemię i trudną sytuację w całej branży lekowej. W dodatku ceny leków w aptekach bardzo się różnią. Czasami są to groszowe różnice, a niekiedy chodzi o kilkanaście złotych. Sprawdziliśmy ceny leków w Olsztynie na stronie internetową, na której może sprawdzić dostępność danego leku w aptekach w danym mieście. Pod lupę wzięliśmy popularny lek stosowany w stanach przeziębienia z tą samą liczbą tabletek. Najtaniej mogliśmy go kupić za 8,14 zł, a najdrożej za 12,80 zł.

— Leki, jak wszystko, są coraz droższe. Dlatego staram się je dobierać, żeby były refundowane ze zniżką lub dla seniorów bezpłatne. Chyba że pacjent się upiera, że chce przyjmować koniecznie „oryginalny” lek, to już jego wybór — zauważa Maria Ołdziejewska, internista i lekarz rodzinny z Olsztyna. — A czy wizyty u specjalistów też drożeją? Na szczęście nie muszę z nich korzystać. Ale stomatologiczne usługi są coraz droższe. Ale wynika to z tego, że materiały są coraz droższe, a czynsze coraz wyższe. I to się odczuwa. Jednorazowy sprzęt też drożeje. To wszystko wpływa na wyższe koszty. Jednak pacjenci aż tak nie narzekają. Bardziej cieszą się z tego, że w końcu mogą przyjść osobiście do lekarza i że nie muszą korzystać tylko z teleporad. Oczywiście one cały czas są opcją i wielu pacjentów się na nie decyduje.

Zapytaliśmy o wzrost cen największe prywatne firmy medyczne, które działają w Olsztynie: Lux Med, Enel Med, Pantamed, Polmed i Binpol. Temat jest drażliwy, więc trudno się dziwić, że otrzymaliśmy tylko jedną odpowiedź.

— Nienotowane od 20 lat podwyżki nie omijają żadnej gałęzi gospodarki, więc branża medyczna nie jest tu wyjątkiem. Szybko rosną koszty prowadzenia działalności, w tym koszty płac — podkreśla Radosław Szubert, prezes zarządu Polmed S.A. — Presja płacowa dotyczy również personelu medycznego, a w szczególności lekarzy. Tym bardziej, że w całym kraju mierzymy się z niedoborem kadry medycznej.

Chodzi nie tylko o samych lekarzy, ale tu sporo do powiedzenia mają też usługi okołomedycznych. Kosztuje sprzątanie, które musi być zgodne z normami sanepidu oraz całodobowa ochrona budynku, bo przecież sprzęt medyczny jest bardzo drogi. Kliniki czy gabinety nie chcą brać tych kosztów na siebie, więc przerzucają je na pacjentów.

Do listy przyczyn wzrostu cen u lekarzy dodaje się też starzenie społeczeństwa. Zapotrzebowanie na usługi lekarskie jest czatem coraz wyższe.

ADA ROMANOWSKA
a.romanowska@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ewa Nowak #3077260 9 paź 2021 09:24

    Teraz cena prywatnej wizyty to 200 zł. Obojętnie czy to to diagnostyka czy konsultacja. Najwazniejsze,że lekarz poprowadzi leczenie,bo gorzej jest gdy konował skasuje 2 stówy i postawi taka diagnozę,że nogi się uginają. Tak jak ostatnio przytrafiło mi się na USG,musiałam wydać następne 200 zł,żeby usłyszeć,że nic mi nie jest i nie muszę iść pod nóż.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz