Inwazja azjatyckich biedronek w Olsztynie? Niekoniecznie

2021-10-05 19:03:12(ost. akt: 2021-10-05 14:44:43)
Biedronka siedmiokropka, boża krówka (Coccinella septempunctata)

Biedronka siedmiokropka, boża krówka (Coccinella septempunctata)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Ostatnio prawie każdy z nas zauważył dużą ilość biedronek, które próbują dostać się do naszych domów. Na elewacjach budynków jest ich całe mnóstwo. Media krzyczą, że to inwazja azjatyckich biedronek, które mogą być groźne dla człowieka. Entomolog prof. Stanisław Czachorowski tłumaczy, dlaczego nie trzeba się bać owadów w kropki.
— W zasadzie nie mamy inwazji biedronek azjatyckich (zwane także arlekinem, ninja itp.), jest to wyłącznie chwyt medialny. Owszem, jest to gatunek obcy dla fauny Polski i inwazyjny. Od kilku lat jest stosunkowo liczna i łatwa do zaobserwowania. Ten gatunek jest liczniejszy niż nasze rodzime biedronki siedmiokropki, dlatego rzuca nam się w oczy. Generalnie owadów jest dużo mniej niż wcześniej, więc widok kilkunastu biedronek w jednym miejscu może wydawać się sensacyjny i dlatego zwracamy na to uwagę. Tym bardziej że październik to czas, gdy biedronki azjatyckie szukają schronienia na zimę, a zimują gromadnie w szczelinach i szparach, np. okiennych. A więc blisko nas — tłumaczy dr hab. Stanisław Czachorowski, profesor UWM.

Często mówi się, że biedronki azjatyckie mogą stanowić zagrożenie dla człowieka, a ich ukąszenie wywołuje silną reakcję alergiczną, a nawet zaburzenia oddychania. To nie do końca prawda. — Ten gatunek biedronek nie jest jadowity dla człowieka, ale nie polecam ich zjadać — wyjaśnia prof. Czachorowski.

Pod tym względem są podobne do naszych rodzimych biedronek (biedronka siedmiokropka, biedronka dwukropka). Wszystkie biedronki w obronie wydzielają hemolimfę, czyli pomarańczowy płyn wewnętrzny, który zawiera środki trujące dla małych drapieżnika. Dla człowieka nie jest groźna. Oczywiście dla osób alergicznych może stanowić jakieś zagrożenie, ale jest to kwestia indywidualna.

Biedronka azjatycka
Fot. Autor: Wikimedia Commons Biedronki azjatyckie. Fot. entomart/Wkimedia Commons, lic. CC0
Biedronka azjatycka

Dlaczego więc nowy gatunek biedronek na naszych terenach ma taką złą opinię i zrobiło się o nim głośno? Głównie dlatego, że „nowości” i „nieznane” często budzą niepokój i mogą stanowić zagrożenie dla tego, co jest nam znane.

— Przyrodnicy mówili o nich dlatego, że jest to gatunek obcy dla naszej fauny i zastanawiano się, czy nie wyprze naszych rodzimych gatunków. Gdyby tak się stało, to byśmy odnotowali spadek różnorodności biologicznej. Zaniepokojenie świata naukowego było słuszne — mówi entomolog. — Naturalnie występowały one w środkowej Azji, na zimę udawały się w góry, gdzie poszukiwały schronienia na zimę, kryjąc się w szczelinach skalnych. U nas jest ta sama sytuacja. Biedronki poszukują miejsca, w którym mogą przezimować, dlatego chowają się w szparach między oknami lub drzwiami. Podobnych schronień szukają nasze biedronki dwukropki czy siedmiokropki.

Jak azjatyckie biedronki trafiły do Polski?


Biedronki wykorzystywane są do ochrony roślin przed mszycami, dlatego do Stanów Zjednoczonych przewieziono różne gatunki tych owadów, m.in. azjatycką, która później pojawiła się we Francji (sprowadzona do ochrony sadów przed szkodnikami). Wtedy zaraziła się mikrosporydiami, dzięki czemu powstała ich mała „broń biologiczna”. Uodporniły się na tego pasożyta. Biedronki zjadają jaja i larwy innych biedronek, a dzięki tym mikrosporydiom, zjedzenie jaj biedronki azjatyckiej kończy się śmiercią naszej biedronki siedmiokropki. Dlatego azjatycka biedronka może mieć przewagę w konkurencji z naszymi biedronkami.

Biedronka azjatycka, która przywędrowała do nas z Zachodu, pojawiła się w Olsztynie w 2010 roku. Można ją odróżnić od naszych biedronek, jednak przeciętny człowiek nie zwróci uwagi na takie szczegóły. U arlekina, czyli u biedronki azjatyckiej, występuje duża zmienność ubarwienia, czyli polimorfizm populacyjny.

Prof. Czachorowski dodaje: — Pamiętajmy, że biedronki azjatyckie są pożytecznymi owadami w miastach. Wyjadają sporo mszyc i innych małych owadów, które potencjalnie mogą być szkodliwe dla roślinności. A w dobie masowego wymierania owadów warto każdym gatunkiem się cieszyć. I polubić.

Entomolog radzi również, aby zapewnić owadom miejsce do życia oraz zimowania. Idealnie sprawdziłyby się domki dla owadów postawione na naszych osiedlach.

Lidia Wieczorek

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. S.Czachorowski #3076902 5 paź 2021 19:41

    Górne zdjęcie to nasza rodzima biedronka siedmiokropka.

    odpowiedz na ten komentarz