Zawsze mam apetyt na więcej. Rozmowa z Dorotą Zalepą autorką bloga "Kameralna"

2021-09-26 20:06:59 (ost. akt: 2021-09-25 16:59:02)
Dorota Zalepa

Dorota Zalepa

Autor zdjęcia: archiwum prywatne Doroty Zalepy

Jest mistrzynią świata i Europy w taekwondo, a teraz prowadzi jeden z najlepszych blogów o stylu życia w Polsce - “Kameralna”. W rozmowie z “Gazetą Olsztyńską” olsztynianka Dorota Zalepa opowiada o swojej pracy, życiu, a także ciemnych i jasnych stronach działania w przestrzeni internetowej.
— Zacznijmy od początku, czyli od czasów, kiedy profesjonalnie uprawiałaś sport, a konkretnie taekwondo.
— Sport był ważną częścią mojego życia, ogromną pasją, której chyba nic już nie dorówna. Zaczęłam trenować dość późno, bo w pierwszej klasie liceum. Na taekwondo mnie i moją siostrę zapisał nasz tata. Wcale nie garnęłam się do sportu, ale okazało się, że tak mnie to pochłonęło, że stało się moim życiem, a także źródłem utrzymania, bo gdy doszłam do poziomu kadry Polski, poszły za tym również jakieś pieniądze. Jednak z drugiej strony nie były to na tyle duże zarobki, żeby nie myśleć o studiach. W związku z tym jednocześnie uczyłam się i trenowałam. Wiedziałam, że uprawianie sportu może zakończyć się w każdej chwili, więc wolałam mieć zabezpieczenie. Jednak udało mi się osiągnąć sukcesy, bo zdobyłam mistrzostwo świata i mistrzostwo Europy. Wiem, jak to jest osiągnąć w sporcie szczyt. Brakuje mi tylko medalu olimpijskiego. Miałam możliwość podróżowania po świecie, zobaczyłam kraje, których pewnie nigdy bym nie odwiedziła - byłam m.in. w Korei Południowej, Argentynie czy Uzbekistanie. Sportem przestałam się zajmować w momencie, gdy na świat przyszedł mój synek. Początkowo miałam plany, aby łączyć macierzyństwo z uprawianiem taekwondo, ale ostatecznie nie dało się tego pogodzić. Treningi kadry, które odbywają się w centralnych ośrodkach sportu trwają około trzystu dni w roku. Wiąże się to z wyjazdami. Po prostu nie byłoby mnie ciągle w domu.

— Kończąc karierę byłaś spełniona pod względem sportowym, więc spodziewam się, że było ci nieco łatwiej rozpocząć drugi etap życia.
— Zawsze bardzo chciałam mieć rodzinę, dlatego gdy na świat przyszedł mój syn, to byłam szczęśliwa, mimo że sport był moją wielką pasją i trudno mi było zakończyć karierę. To była dla mnie bardzo trudna decyzja, ale podjęłam ją i całkowicie odcięłam się od taekwondo. Nie było tak, że chodziłam na treningi dla siebie czy coś podobnego. Mam taki charakter, że albo wchodzę w coś na sto procent, albo w ogóle. Teraz podejmuję co prawda jakieś aktywności fizyczne jak bieganie czy inne ćwiczenia, ale robię to wyłącznie dla swojej dobrej kondycji psychicznej i fizycznej.

— Teraz jesteś znana z tego, że prowadzisz blog o stylu życia “Kameralna”. Działasz również w mediach społecznościowych i prowadzisz rozmaite szkolenia. Jak to wszystko się zaczęło?
— Po zakończeniu sportowej kariery, wykonywałam pracę biurową, która bardzo mnie nudziła. Wcześniej żyłam bardzo intensywnie, ciągle byłam na walizkach, więc gdy przyszło mi pracować po osiem godzin dziennie przy biurku bardzo się męczyłam. Wykonywałam swoje obowiązki całkiem nieźle, ale mimo to nie widziałam siebie w takiej pracy w przyszłości. Założyłam więc własną firmę i to był sklep internetowy z damską odzieżą, ponieważ kwestie związane z modą interesowały mnie już wtedy, gdy uprawiałam sport. Jednak działalność tego sklepu nie toczyła się tak, jakbym chciała. Jednocześnie coraz bardziej popularne stawało się prowadzenie bloga, dlatego ja też postanowiłam się tym zająć.

— Było to w 2011 roku. Twój blog od razu był profesjonalny czy musiało minąć trochę czasu, aby miał taką formę jak dzisiaj?
— Jestem taką osobą, która jak się czegoś podejmuje, to od razu robi to porządnie i zawsze ma apetyt na więcej. Gdy zaczynałam uprawiać sport, to mój trener powiedział mi, że może postaramy się wywalczyć mistrzostwo Polski, a ja powiedziałam mu, że nie - ja chcę celować w mistrzostwo świata. Staram się mierzyć wysoko, ale jednocześnie jestem pracowita, dlatego dniami i nocami siedziałam i uczyłam się tego, co jest związane z prowadzeniem bloga. Ponadto ukończyłam roczną szkołę fotografii, a także szkołę analizy kolorystycznej i stylizacji, aby stać się profesjonalistką. Teraz w internecie każdy może napisać wszystko i czasami ciężko jest zweryfikować informacje, a ja chcę przekazywać ludziom konkretną i sprawdzoną wiedzę. Zależy mi na byciu rzetelną oraz na tym, aby mój blog znajdował się na wysokim poziomie. Od razu zostałam zauważona w środowisku blogerskim, byłam zapraszana na spotkania, które były tylko dla wybranych blogerów. Aby się tam dostać, blog musiał mieć dobrą formę i treść. Jednym z bardziej prestiżowych spotkań dla była impreza Blog Forum Gdańsk i udało mi się wziąć w niej udział niedługo od rozpoczęcia mojej przygody z blogowaniem. Szybko zauważyli mnie także reklamodawcy, bo już po upływie pół roku otrzymałam pierwsze propozycje.

Dorota Zalepa
Fot. archiwum prywatne Doroty Zalepy
Dorota Zalepa

— Jak twój blog się rozwijał, jeśli chodzi o tematy? Czy te, które poruszałaś kilka lat temu mocno różnią się od tych, którymi zajmujesz się teraz?
Początkowo był to blog lifestyle’owy, czyli poruszałam różne tematy, które mnie interesowały - pisałam o fotografii, o prowadzeniu bloga, a potem poszłam w kierunku slow life, napisałam e-booki, trzydziestodniowy dzienniczek uważności, który ukazał się na początku pandemii. Później mocno zajęłam się tematem slow life, zanim jeszcze stało się to modne. Jedną z dziedzin uważnego życia jest slow fashion, zatem mogłam wykorzystać swoje zainteresowania modowe.

— I z tym ściśle wiąże się szafa kapsułowa, którą teraz mocno promujesz. Opowiedz, co to takiego.
— Chodzi o to, aby kupować ubrania z większą uważnością. Mają nam służyć, a nie zapełniać nasze szafy, w których nie ma nic potrzebnego. Sama miałam kiedyś szafę wypchaną po brzegi, a gdy przychodziła jakaś konkretna okazja, to okazywało się, że nie mam w co się ubrać.

— Właśnie. Ubrania możemy kupić dzisiaj w wielu różnych miejscach - w galeriach handlowych, sklepach z odzieżą z drugiej ręki oraz w sieci, gdzie jest ich naprawdę mnóstwo. Nie jest łatwo się w tym wszystkim odnaleźć i kupić coś w rozsądnej cenie, dobrego jakościowo i ładnego.
— To prawda, te kwestie były ważne zarówno dla mnie, jak i dla moich czytelniczek, dlatego zaczęłam je mocno rozwijać i poszłam w stronę szafy kapsułowej - mniejszej, ale z rzeczami, które da się ze sobą łączyć. Czyli mamy mniej rzeczy, ale możemy stworzyć z nich dużą liczbę stylizacji. Jednak muszą to być rzeczy odpowiednio dobrane kolorystycznie oraz w pasujących fasonach i wówczas można je dowolnie miksować. Jeśli ma się odpowiednio złożoną szafę kapsułową, to w momencie, gdy wyciągamy losowo dwie rzeczy z szafy, to one powinny do siebie pasować. Robiłam też takie wyzwanie modowe 10x10, które polega na tym, że wybiera się dziesięć ubrań (w tym buty) i przez dziesięć dni tworzy się dziesięć stylizacji. Ubieramy się wówczas tylko z tej okrojonej części szafy. Stworzyłam wtedy grupę na Facebooku, gdzie wymieniałyśmy się zdjęciami, radami oraz uwagami co pasuje, a co nie. Była to dla wszystkich duża lekcja stylu i zarazem tworzenia szafy kapsułowej. Później dostrzegłam, że ważne jest to, aby uświadomić moje czytelniczki, że ciuchy trzeba dobierać kolorystycznie nie tylko do siebie, ale również do nas samych, do naszej karnacji, koloru włosów czy oczu. Ubranie nie powinno się gryźć z naszym wizerunkiem , bo wówczas będziemy się oszpecać, a nie dodawać sobie uroku.

— Jaki otrzymujesz odzew? Jest zapotrzebowanie na tego typu porady?
— Przyznam szczerze, że potrzeba analizy kolorystycznej przerosła moje oczekiwania. Głównie wykonuję analizy on-line, ponieważ nie mam jeszcze swojego studia. Przeprowadzam ją bardzo obszernie, powstaje nawet około 60 stron takiej analizy dla jednej osoby. Potrzebuję dużo zdjęć w ubraniach w różnych kolorach, na różne okazje, a nawet proszę o zdjęcia z dzieciństwa. Kobiety chcą poznawać kolory i uczyć się ich dobierania. W sklepach jest tego tyle, że trudno wybrać coś, co będzie nam pasowało.

— O czym jeszcze jest twój blog?
— O slow life, uważnym życiu, o którym wspomniałam wcześniej. Teraz na moim blogu będą pojawiać się także wpisy aranżacyjne, ponieważ jestem w trakcie budowy i urządzania domu na wsi. Zdaję sobie sprawę, że to także ciekawi wiele moich czytelniczek. Za pośrednictwem mediów społecznościowych otrzymuję wiele pytań np. o to, jaką podłogę wybrałam, jak urządziłam kuchnię itd. Także te tematy również będą teraz na moim blogu rozwijane.

— A kiedy Dorota Zalepa znajduje czas na odpoczynek, kontakt z naturą, czas spędzany z rodziną? Przechodzisz czasem w tryb off-line?
— Ja bardzo lubię kontakt z naturą, ponieważ to właśnie on daje mi największe wyciszenie od telefonu, internetu itd. Smartfon bardzo rozprasza uwagę, dlatego nawet jak pracuję, to wyłączam internet, aby nie przychodziły żadne powiadomienia itd. Oczywiście, trzeba wchodzić w interakcje w mediach społecznościowych, odpowiadać na komentarze, to też jest ważna część pracy, ale lepiej sobie wydzielić na to konkretne momenty w ciągu dnia. Trzeba wypracować pewne nawyki. Kiedyś np. wstawałam rano i od razu brałam do ręki telefon, by sprawdzić maile, statystyki wyświetleń bloga itd. Teraz nie robię tego w ogóle. Wstaję o szóstej, piję kawę, czytam, odmawiam modlitwę, bo wiara również jest dla mnie bardzo ważna. Ponadto od kilku lat regularnie biegam. Mieszkam bardzo blisko lasu, więc przy okazji zrobię coś dla swojego ciała i pobędę blisko natury.

— Nie jest tajemnicą, że osoby obecne w przestrzeni internetowej muszą mierzyć się z wszechobecnym dzisiaj hejtem. Czy dotyka cię ten problem, a jeśli tak, to jak sobie z nim radzisz?
— Na szczęście tak bardzo mocno mnie to nie dotyka. Nie spotkałam się z jakąś falą hejtu, z czego bardzo się cieszę, bo nie należę do osób całkowicie na to uodpornionych. Może właśnie dlatego, że nie miałam z tym zbyt wiele do czynienia. Ale jeśli już coś takiego się pojawia, to pomaga mi fakt, że wiem, iż zdobyłam odpowiednie wykształcenie i jestem przygotowana do przekazywania treści, które oferuję. Wiem, że się nauczyłam, że się wykształciłam, że nie podchodzę do tego wszystkiego po macoszemu. Zdarzają mi się oczywiście negatywne komentarze, ale od razu widać, że biorą się z kosmosu, bo ich autor kompletnie nie zna mojej tematyki, a nawet mnie na co dzień nie obserwuje. Staram się tym nie przejmować, ale - tak, jak powiedziałam - nie jest tak, że po mnie to spływa. Koniec końców wkładasz przecież w to ogrom pracy i jest najzwyczajniej w świecie przykro, gdy ktoś cię w ten sposób traktuje.

— Niektóre blogerki mieszają swoją działalność z wypowiadaniem się na tematy polityczne czy światopoglądowe? Uważasz, że to jest dobre?
— Generalnie jest tak, że ja z wieloma takimi poglądami się nie utożsamiam, więc jeśli jest tego za dużo, to mnie to przeszkadza. Nie lubię jak wyrażanie swojego zdania zamienia się w ciągły krzyk. Wówczas bowiem nie czerpię od tej osoby tego, czym się zajmuje, tylko przeważają te inne kwestie. Jako “Kameralna” staram się tego nie mieszać, bo wiem, że każdy ma własny system wartości i poglądów. Zdaję sobie sprawę z tego, że do jednych dotrę, a do innych nie. My jako twórcy internetowi musimy czuć odpowiedzialność za słowa oraz za to co reklamujemy. Mówiąc coś możemy kogoś urazić, ale także reklamując coś możemy zrobić komuś krzywdę.

— W kolejnych latach zamierzasz kontynuować to, co teraz robisz?
— Tak, ponieważ zainwestowałam w to już bardzo wiele - siły, wiedzę, pieniądze. Aczkolwiek myślę o tym, aby bardziej rozwinąć własne produkty. Chciałabym, aby moim głównym źródłem utrzymania nie była współpraca marketingowa, tylko zarobki na własnych produktach. Chodzi mi również po głowie otworzenie studia, czyli przeniesienie się poza sieć, ale co do tego nie jestem jeszcze pewna. Na razie moim priorytetem jest zarabianie na własnych produktach. Ponadto marzę o wydaniu książki na temat szafy kapsułowej, ponieważ jest to temat, w którym się specjalizuję, na którym się znam i wiem, że mam coś ciekawego do powiedzenia. Wydaje mi się, że to ja rozpropagowałam koncepcję szafy kapsułowej w Polsce. Po mnie zaczęły mówić o tym stylistki mody, a producenci zaczęli tworzyć kapsułowe kolekcje.

Marta Wiśniewska