Złodzieje wynieśli ikony ponad 30 lat temu przez okno muzeum. Teraz jedna wróci do Olsztyna

2021-09-24 15:40:05 (ost. akt: 2021-09-24 15:44:52)
Przekazanie ikony w Niemczech

Przekazanie ikony w Niemczech

Autor zdjęcia: MKDNiS

To była kradzież stulecia w Olsztynie. Z muzeum na zamku 30 lat temu skradziono 29 wartościowych ikon. Teraz jedną udało się odnaleźć. Przyjechała z Niemiec do Polski. Wróci też do Olsztyna.
Wydawało się, że to „mission imposible” czyli misja niemożliwa. Ale w grudniu 1990 roku z Muzeum Warmii i Mazur skradziono drogocenne ikony. Złodzieje na salę wstawową weszli przez okno. Niedawno jedna ze skradzionych ikon wróciła do Polski. Po 30 latach od kradzieży udało się ją odzyskać.

— Na pewno wróci też do Olsztyna, bo jest własnością naszego muzeum. Trudno jednak na razie powiedzieć, kiedy to się stanie. Uroczyste przekazanie nastąpi w Warszawie — podkreśla Piotr Żuchowski, dyrektor Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. — Wierzę, że ikona przyjedzie do nas jeszcze w tym roku.

Ikona z Michałem Archaniołem oprawiona w zdobioną kamieniami szlachetnymi i srebrem ramę jest jedną z najcenniejszych, która została skradziona. Znalezioną ją dzięki czujności jednego z urzędników Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Wypatrzył on ikonę na udostępnionej online wystawie w Kunsthalle w Recklinghausen.

Skąd ikona się tam wzięła?


W 2019 roku kolekcjoner dzieł sztuki dr Reiner Zerlin podarował miastu Recklinghausen kolekcję składającą się z około 250 obiektów sztuki wschodniochrześcijańskiej, głównie greckich i rosyjskich ikon drewnianych. Była wśród nich skradziona w Polsce Ikona. Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu zwróciło się w tej sprawie do Ministerstwa Kultury i Nauki Nadrenii Północnej-Westfalii. Strona niemiecka poinformowała, że Muzeum Ikon w Recklinghausen wyraża gotowość jej zwrotu.

Ikona, którą skradziono 30 lat temu, wróci do Olsztyna
Fot. MKDNiS
Ikona, którą skradziono 30 lat temu, wróci do Olsztyna

— To wielkie szczęście, że ikona trafiła do rąk instytucji publicznej w Niemczech. Wtedy może dość do bezkosztowego przekazania. Gdyby była w posiadaniu osoby prywatnej, musielibyśmy szukać pieniędzy, żeby ją wykupić. Za ile? Niezbędna byłaby oczywiście wycena. Mamy takie z czasów, kiedy skradziono ikony. Wiemy, że były warte setki milionów, ale przed donominacją — dodaje Piotr Żuchowski. — Wszyscy pytają, ile taka ikona warta jest dzisiaj. Na razie ministerstwo nie podnosi tego tematu, jak też nie chcę go rozwijać. Natomiast ikona jest wysokiej jakości. Jest przepiękna. Pochodzi z drugiej połowy XVI w. ze szkoły nowogrodzkiej. To już świadczy o jej wartości.

Jak złodzieje ukradli ikony?


Zbiory ikon w Muzeum Warmii i Mazur należały do jednych z najciekawszych w Polsce. Z ponad 240 znajdujących się ówcześnie w kolekcji na wystawie było 100 najcenniejszych, pochodzących z XVI-XIX w. — głównie ze szkoły moskiewskiej i nowogrodzkiej. Wystawa dobiegła końca i już od 3 grudnia była niedostępna dla publiczności.

— 7 grudnia 1990 roku muzeum odwiedził gość z Ermitażu, specjalista od ikon. Początek zwiedzania nie zapodawał niczego specjalnego. Drzwi zamknięte, plomby nienaruszone, ale tylko to było tak jak zwykle. Widok, jaki ujrzeli po wejściu do sali, odbiegał jednak od normy — opisywał kradzież Piotr Ogrodzki w czasopiśmie „Cenne Bezcenne Utracone”. — Płótno zasłaniające okno było przecięte, na wielu tablicach ekspozycyjnych pozostały tylko ślady po ikonach. Natychmiast wszczęto alarm.

Z wystawy skradziono 29 ikon. Zabrano najstarsze dzieła. Przestępcy dostali się do muzeum oknem. Ale zanim przez nie weszli, musieli wspiąć się po murach zamkowych. Pokonali 10 metrów wysokości. Prawdopodobnie użyli składanej drabinki. Gdy już dotarli do okna, wycięli siatkę zabezpieczającą i wypchnęli fragment okna witrażowego. Następnie zbili wewnętrzną szybę i otworzyli okno od wewnątrz. Nie uruchomił się żaden alarm. Można nawet zażartować, że złodzieje zdobyli średniowieczny zamek w Olsztynie średniowiecznymi metodami.

— Kradzieży dokonano w nocy z 5 na 6 grudnia 1990 roku. Odnaleziono świadków, którzy widzieli przy murze zamkowym, od strony północnej, parkujący samochód. Było to między godz. 22 a 23. Świadek widział dwóch mężczyzn, którzy załadowali do samochodu dwa worki. Zauważywszy, że są obserwowani, szybko ruszyli jednokierunkową ulicą pod prąd. Ten fakt wyjątkowo dobrze utkwił świadkowi w pamięci — tłumaczył Piotr Ogrodzki. — Dzięki temu, że muzeum było zamknięte, sprawcy uzyskali dodatkowe, bezcenne godziny na ucieczkę z miejsca zdarzenia. Nie sądzę jednak, by rzeczywiście złodzieje przeprowadzali aż takie rozumowanie. To, że muzeum jest zamknięte dla zwiedzających, nie oznacza, że po salach nie porusza się personel. Dla osób z zewnątrz nie jest możliwe do przewidzenia, jakie zadania będą mieli kolejnego dnia do wykonania pracownicy muzeum. Tak więc opóźnienie wykrycia kradzieży było raczej szczęśliwym zbiegiem okoliczności, a nie w pełni zaplanowanym działaniem.

Czy można było przewidzieć kradzież?


Być może. Złodzieje dwa miesiące wcześniej zapowiedzieli swoje przyjście. W jaki sposób? Pracownicy zamku znaleźli w krzakach drabinkę. Zawiadomiono nawet policję, która stwierdziła, że to specjalistyczna drabinka służąca do wspinania się po murach. Przez kilka tygodni obserwowano nawet miejsce, w którym ukryto drabinkę. Nikt jednak się nie pojawił. Gdy obserwacji zaprzestano, złodzieje wrócili.

— Po pierwszych odkryciach dyrekcja Muzeum Warmii i Mazur wzmocniła obronę. Dotychczas strzegące obiektu kobiety zastąpili mężczyźni. Niestety, przy tak rozległym i skomplikowanym architektonicznie obiekcie takie posunięcia nie mogły przynieść oczekiwanego efektu. Żaden dozorca nie byłby w stanie czegoś zauważyć czy usłyszeć. W muzeum zabrakło nowoczesnego systemu sygnalizacji włamania i napadu (podobno stary system zainstalowany w latach 70. działał zaledwie kilka dni) — podkreślał Piotr Ogrodzki. — Dzisiaj utracone zbiory byłyby już bardziej bezpieczne.

Zniknięcie ikon w grudniu 1990 roku nie było pierwszą kradzieżą w olsztyńskim muzeum. Wcześniej 19 lipca 1989 roku z wystawy skradziono obraz. Wskutek natychmiastowego pościgu sprawcę zatrzymano , a obraz odzyskano. Później 2 kwietnia 1992 roku skradziono patenę liturgiczną, łyżeczkę i nożyk mszalny.

Uroczyste przekazanie stronie polskiej pochodzącej z Rosji ikony odbyło się w Muzeum Ikon w Recklinghausen w Nadrenii Północnej-Westfalii w Niemczech.


ADA ROMANOWSKA
a.romanowska@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. bob #3076140 25 wrz 2021 13:30

    tradycyjnie w niemcach, niemcy do zlodzieje, rozkladli nasze muzea, prywatne zbiory, wisza u POtomkow gestapowcow , innych bandytow i zbrodniarzy wojennych

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz