Smutne wiadomości dla 40-latków

2021-09-22 07:07:07 (ost. akt: 2021-09-21 15:57:35)

Autor zdjęcia: pixabay

Wysokość emerytury od przyszłego roku będzie wynosić około 53 proc. średniego wynagrodzenia w Polsce. Rozmawiamy z prof. Andrzejem Buszko, ekonomistą z UWM, o tym, czy 30-40 letni Polacy, którzy obecnie pracują, mogą liczyć na podobną stawkę w przyszłości? Okazuje się, że nie do końca.
— Jak pan profesor ocenia obecny system emerytalny w Polsce?
— Uważam, że system ubezpieczeń społecznych w Polsce jest tragiczny. Obwiniam wszystkie ekipy, które rządziły po 1989 roku, za brak wypracowania rozsądnego systemu ubezpieczeń społecznych, chodzi mi o emerytury i renty. To nie tylko PiS, ale też poprzednie ekipy "motały się" w tym zakresie. Nikt nie wypracował żadnego stabilnego systemu ubezpieczeń społecznych. Nie ma w Polsce filarów, które by obowiązywały przez długi czas. Większości Polakom zostaje ZUS, który jest oparty na budżecie. Trzeba tu wspomnieć też o fatalnym stanie finansów publicznych. Z jednej strony mamy obiektywne trudności, takie jak pandemia, a z drugiej strony — starzejące się społeczeństwo. Polska stale się zadłuża, a rządzący to skrzętnie ukrywają. Ci, którzy odchodzą na emeryturę, dostają jakieś wyliczenie, ale system finansów publicznych nie udźwignie przyszłych obciążeń.

— Polska się starzeje, ale chyba Europa też?

— To nic dziwnego, że Polska się starzeje. Nie jesteśmy ewenementem na tle świata. Generalnie w Polsce żyje nam się dość dobrze, żyjemy coraz dłużej, a wiek 70 lat wcale nas nie dziwi. Trzeba sobie powiedzieć wprost, że jesteśmy coraz bardziej otwarci na świat i potrzebujemy środków. To nie jest tak, że mężczyzna odchodzi na emeryturę w wieku 65 lat, a kobieta 60, nagle "pach!" i umierają. Wszyscy chcą żyć jak najdłużej, a jak już żyją, to chcą kasę, to normalne, zapracowali na to. Polacy mają coraz mniej dzieci, czyli mniej osób w wieku produkcyjnym, tu tworzy się duży problem.

Profesor Buszko
Fot. Ewa Mazgal
Profesor Buszko

— Co możemy z tym zrobić?
— W każdej ekipie rządzącej są mądrzy ludzie. To są analitycy i statystycy, którzy pokazują, że jeśli chcemy, żeby każdy miał emeryturę, to trzeba ten system zmienić. Żeby coś dać emerytom, to musimy uszczuplić budżet państwa. Jest taka opinia, że emerytury w przyszłości będą coraz mniejsze i z tym trzeba się zgodzić. W ekonomii obowiązują prawa ekonomiczne. Z pustego to i Salomon nie naleje. Jeśli w budżecie nie ma środków, a system jest oparty na tym właśnie budżecie, to skąd te pieniądze wziąć? Weźmy sobie za przykład ten chleb, którego ceny nie zna Morawiecki. Bochenek będzie coraz mniejszy, a trzeba będzie go dzielić na coraz więcej osób. To jest wynik błędu, który popełniły wszystkie ekipy rządzące, włącznie z obecną. Nikt nie wypracował stabilnego systemu funduszów emerytalnych. Na miejscu rządzących uciekałbym od odpowiedzialności za emerytury. To powinna być jakaś niewielka kwota rządowa, tak jak jest to w innych, rozwiniętych krajach, ale większość tej emerytury powinna pochodzić z prywatnych funduszy. Żeby to jednak działało, to musi być stabilizacja i konsensus polityczny.

— Załóżmy, że emerytura ma wynosić 2000 złotych, dla ułatwienia wyliczeń. Ile z tej kwoty powinno pokrywać państwo, a ile prywatne ubezpieczenia?

— Jestem zwolennikiem, że państwo powinno dać stosunkowo mało. Jeśli mówimy o 2000 złotych emerytury, to państwo powinno dać około 500 złotych, natomiast reszta to prywatne ubezpieczenie. My mówimy o kwocie 500 zł, natomiast powinno to wystarczyć na bardzo skromne utrzymanie. Państwo powinno dawać dosyć mało, jednak na tyle, żeby przeciętnemu człowiekowi wystarczyło na skromne życie. My porównujemy te 500 zł do cen, które obecnie funkcjonują, jednak jest to tylko przykład i ta kwota musiałaby zostać ustalona. Państwo powinno dawać tyle emerytury, żeby można było z niej opłacić rachunki, kupić leki i spełnić podstawowe potrzeby życiowe. Tak jest w rozwiniętych państwach. Wchodząc na rynek pracy, ludzie mają świadomość, że z państwowej emerytury się wyżyje, ale nie poszaleje. Więc co robią? Oszczędzają. Opłacają różne fundusze, odkładają sobie na emeryturę i myślą o swojej przyszłości. My w Polsce musimy to jeszcze wypracować.

Karol Grosz