Bijemy rekordy drożyzny. Ale inflacja nie odpuszcza. Co przed nami?

2021-09-21 07:07:22 (ost. akt: 2021-09-20 15:37:13)
Ceny idą w górę, wartość pieniądza w dół

Ceny idą w górę, wartość pieniądza w dół

Autor zdjęcia: pixabay.com

Cały czas bijemy rekordy... w inflacji. Ceny idą w górę i nie widać końca tych podwyżek. Czy powtórzy się sytuacja sprzed 20 lat? Czy będziemy mieli do czynienia z hiperinflacją?
„Ale to już było. I nie wróci więcej” — śpiewa Maryla Rodowicz. To trochę o naszej rzeczywistości. Dobrze już było, teraz będzie tylko gorzej. Ceny cały czas idą w górę, jakby były na dopalaczach. Nie ma tygodnia, żebyśmy nie słyszeli informacji o podwyżkach. Wiadomość z ostatniej chwili? Gaz idzie w górę. Mamy do czynienia z trzecią podwyżką w tym roku. Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził podwyżkę ceny o 7,4 proc. dla gospodarstw domowych. Będzie ona obowiązywała do końca roku. Co dalej? Nowa podwyżka? To prawdopodobne. Do tego dochodzi też prąd. W tym roku rachunki za energię wzrosły o 10 proc. Na tym jednak nie koniec. W przyszłym roku ma podskoczyć jeszcze nawet o 15. proc. Winna jest pandemia, a właściwie powrót do życia po niej. Zużywamy więcej prądu. Dużo do powiedzenia ma też polityka klimatyczna Unii Europejskiej.

Będą rosły również ceny w sklepach. Najbardziej może podrożeć do końca roku mięso, produkty tłuszczowe i używki.

A co z paliwem? Na stacjach jest coraz drożej. Przeciętnie litr najpopularniejszej benzyny „95” kosztuje 5,79 zł. To 6 groszy powyżej ceny z początku września. Niedługo będziemy dobijać do 6 zł. Przewiduje się, że możemy płacić nawet 8 zł za litr benzyny.

Już nie ma małych przyjemności


Dziś mamy w Polsce inflację na poziomie 5,5 proc. Jest najwyższa zarówno w Unii Europejskiej, jak i od 20 lat w Polsce. Nie ma co ukrywać, taka inflacja robi wrażenie. Zwłaszcza, gdy robimy zakupy.

— Zaciskanie pasa mamy już od trzydziestu lat. Od czasu, kiedy w Polsce nastała dzika demokracja. Ale teraz, co się wyczynia, przechodzi ludzkie pojęcie. Klasa średnia cały czas nie może się wybić — uważa Anna Niegorska z Olsztyna. — Codzienność nie jest łatwa. Idę na zakupy, wyjmuję z portfela 100 zł i niewiele mogę za to kupić. Wielu rzeczy po prostu już sobie odmawiam. Ceny sprawiają, że niektóre produkty stają się niepotrzebne. Jestem w stanie bez nich żyć. Już nie ma małych przyjemności. Ile to jeszcze potrwa?

Anna Niegorska z córeczką
Fot. Zbigniew Woźniak
Anna Niegorska z córeczką

— Nie odczuwam aż tak wzrostu cen. Nie zawsze też patrzę, co ile kosztuje na rachunku, gdy wychodzę ze sklepu. Zakupy robi moja żona. Ja czasami też. Wiem, co ile kosztuje — mówi Jerzy Gołębiewski z Olsztyna. — Teraz czekam na trzynastą emeryturę, więc nie mogę narzekać.

Jerzy Gołębiewski
Fot. Zbigniew Woźniak
Jerzy Gołębiewski

— Dobrze już było, musimy się przygotować na najgorsze. Ja już raz przeszedłem hiperinflację. I wiem, że nie ma z tym żartów. To były późne lata osiemdziesiąte. Ludzie wtedy tracili majątki — dodaje Krzysztof z Olsztyna, który niedługo zostanie emerytem. — Młodsze pokolenie nie będzie już żyło na takim poziomie, na jakim żyło starsze. To bardzo frustrujące, że młodzi będą mieli gorzej niż ich rodzice. Staram się jednak nie myśleć o najgorszym. Zrobiłem sobie nalewkę i ona mi pomaga. A poza tym cieszę się rodziną. Tylko ona jest pewna w Polsce.

Złotówka jako podkładka pod gwoździe


W latach 80-tych XX wieku wskaźnik cen i usług rósł gigantycznie. Jak pokazują dane GUS, najtrudniejszy był rok 1990, w którym roczna inflacja wyniosła ponad 585 proc. W samym styczniu 1990 roku (od grudnia 1989) ceny towarów i usług wzrosły o 79,6 proc. Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, gdy porównamy ceny do analogicznego miesiąca poprzedniego roku. W takim ujęciu w okresie od stycznia do czerwca co miesiąc inflacja przekraczała 1000 proc. Najgorszy był luty 1990 roku., gdy wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych liczony do lutego 1989 roku wynosił ponad 1183 proc. Te procenty przekładały się na fakty. W efekcie w niespełna dwa lata chleb podrożał z 46 do 2 tys. zł, kg wołowiny z 560 zł do ponad 19,4 tys. zł, a cena „malucha” pogalopowała z 1,1 mln zł do 20,5 mln zł. Złoty był wtedy tak mało wart, że monet o tym nominale używano jako podkładki pod gwoździe. Spiralę nakręcały rosnące pensje, emerytury i renty. Podczas gdy w 1989 roku średnia pensja wynosiła 206,8 tys. zł, w 1991 roku doszła do poziomu ok. 1,8 mln zł.

Czeka powtórka z rozrywki?


Inflacja może dobić w tym roku nawet do 15 proc. Jestem bardzo zaniepokojony, bo nie widzę rozwiązań — twierdzi prof. Andrzej Buszko, ekonomista UWM. — Robię zakupy na ryneczku na ul. Grunwaldzkiej. Patrzę na ceny. I widzę też, jak ludzie się zachowują. Gdy płacą, są nerwowi. Najbardziej smuci mnie, że osoby starsze kupują jednego pomidora czy jedno jabłko. To pokazuje, jak ceny nam doskwierają. A czy będzie jeszcze gorzej? Pewne rzeczy można prorokować na podstawie tego, co się dzieje. Czekamy na konkrety z programu Polski Ład, który dziś widzę jako jakieś zaklęcie. Zapewnienia, że wszyscy z niego skorzystają, to za mało. Żeby jednemu dać, drugiemu trzeba zabrać. Liczą się przecież ustawy, a nie obiecywanie.

I dodaje: — Bogactwo nie bierze się z zapewnień polityków, ale z pracy i oszczędzania. Polska liczy też na inwestycje unijne. Tylko czy dostaniemy pieniądze? Polska nie jest w stanie wygenerować tylu środków, żeby odbić się od pandemii. A dodruk pieniądza pogłębi tylko inflację. Niesamowicie rosną też koszty produkcji. Podrożeje energia, co mocno odbije się w cenach. Szacuje się, że prąd wzrośnie 40-60 proc. Wtedy ceny pójdą w górę o ok. 80 proc. Ale mogą one jeszcze bardziej podskoczyć, bo nie mamy załatwionego sporu z kopalnią Turów, która dostarcza Polsce ok. 8 proc. zapotrzebowania energetycznego. Czesi nam nie odpuszczą. Kwestia hiperinflacji może więc się pojawić. 100 zł byłoby warte 10 zł, a później nawet 1 zł.

ADA ROMANOWSKA
a.romanowska@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Podatnik #3075888 21 wrz 2021 23:34

    Pewne jest to że tam gdzie pojawia się hiperinflacja, tam po paru latach zmienia się władza lub ustrój polityczny. I wtedy albo społeczeństwo kończy z władzą odpowiedzialną za hiperinflację albo władza kończy ze społeczeństwem tym obywatelskim i możliwością zmiany tejże władzy.

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Insomnia #3075827 21 wrz 2021 08:18

    Wybraliście eurokołchoz, do tego pis to macie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)