Atrakcja na weekend: potrzeba więcej reklamy

2021-09-18 16:52:42 (ost. akt: 2021-09-18 17:05:26)

Autor zdjęcia: Igor Hrywna

Żeby miało solidną podstawę zmieniono bieg rzeki i postawiono je na dębowych palach. Ale to nie to decyduje, że polecam je bardziej niż Świętą Lipką. I nie o to chodzi, że Święta Lipką jest przereklamowana. Na pewno nie. To sanktuarium w Krośnie koło Ornety potrzebuje promocji. Byłem, widziałem i polecam całym sercem.
Po pierwsze już sama droga do sanktuarium dostarcza sporo wrażeń. Kiedy już prawie dojedziemy do celu, warto na chwilę zatrzymać się na pagórku i spokojnie popatrzeć na leżący w dole kościół. Naprawdę robi wrażenie.

Przed wejściem do kościoła polecam spacer krużgankami. Kolejne niesamowite wrażenie. Krośnieńskie krużganki zdecydowanie bardziej oddychają przeszłością niż te ze Świętej Lipki. Święta Lipka jest wypieszczona, a w Krośnie widać działanie czasu. Ale dlatego właśnie Krosno jest bardziej metafizyczne.

Czemu ja tak ciągle o Świętej Lipce? Bo sanktuarium w Krośnie (niem. Crossen, Krossen) zbudowano wzorując się właśnie na Świętej Lipce.

Ale najpierw była tam wieś założona w 1384 roku na miejscu pruskiej osady. Nazwę wzięła od nazwiska jej pierwszego właściciela Johanna von Crossen.

Dlaczego w Krośnie powstało sanktuarium? Legenda głosi, że nurcie płynącej przez Krosno Drwęcy Warmińskiej znaleziono cudowną figurkę Matki Boskiej. Najpierw zbudowano drewnianą kaplicę, w której umieszczono otoczoną kultem figurkę. Potem obecnie istniejący kościół. Figurka zniknęła z kościoła w 1945 roku. Nie wiadomo czy została ukryta czy też padła łupem jakiegoś rosyjskiego żołnierza ( w 1960 roku ówczesny biskup warmiński Tomasz Wilczyński poświęcił kopię figurki Matki Bożej Krośnieńskiej, którą umieszczono w ołtarzu). Wtedy też świątynia została również splądrowana i okradziona. Żołnierze sowieccy urządzili sobie w świątyni stajnię dla koni.

Sanktuarium nie miało zresztą i wcześniej szczęścia do żołnierzy. W 1807 splądrowali je żołnierze Napoleona. W 1914 roku żołnierze Mikołaja II podpalili kościół, spalił się wtedy dach. Wnętrze na szczęście nie ucierpiało.

Obecnie istniejący kościół i jego otoczenie zbudowano w latach w latach 1709-1759 na dębowych palach. Aby postawić go w miejscu drewnianej kaplicy zmieniono bieg Drwęcy, aby grunt był bardziej stabilny. Budowniczym był Hans Christopher Reimers z Ornety. Budowę samego kościoła zakończono w 1720 roku. Wykańczanie wnętrza i zdobienia fasady zakończono jednak dopiero w 1759 roku.

Kościół ma siedem ołtarzy. Jest otoczony krużgankami z XVIII w. Jest obecnie remontowany. Niedaleko Ornety leży jeszcze jedno mało znane sanktuarium. To Sanktuarium Podwyższenia Krzyża Świętego w Chwalęcinie z zjawiskowymi malowidłami na suficie świątyni.

Klimat krośnieńskiego sanktuarium docenili twórcy serialu komediowego “Siła wyższa”, który opowiada o pewnym niewielkim klasztorze, do którego na nauki duchowe zjeżdża czterech polityków, a obok klasztoru powstaje buddyjski ośrodek. — Zjechaliśmy pół Polski, żeby znaleźć odpowiednie miejsce — mówił Gazecie Wojciech Adamczyk, reżyser „Siły wyższej”. — Bardzo nam się w Krośnie spodobało. Krużganki sanktuarium mają klimat klasztoru franciszkańskiego, jakiego szukaliśmy.

W Krośnie (a głównie w Ornecie) kręcono też zdjęcia do film “Papusza” Joanny i Krzysztofa Krauze, który opowiada losy Bronisławy Wajs pierwszej romskiej poetki, która spisała swoje wiersze.


Krosno to XVIII wiek, ale nie tylko. W 2007 roku niedaleko kościoła postawiono kolumnę z figurą św. Jana Nepomucena. Święty wita turystów i pątników zapisanym na tablicy zdaniem zdaniem: Św.Janie, módl się za nami i strzeż europejskiej tożsamości narodów.
We wspomnianej “Sile wyższej” jedną z głównych ról zagrała Anna Dereszowska. Teraz to nasza krajanka. Co prawda nie zamieszkała na Warmii, ale na Mazurach, ale to zawsze coś. Aktorka z narzeczonym kończy budowę domu w Ławkach koło Rynu i zamierza przenieść się z Warszawy na Mazury.

Igor Hrywna