17 września 1939 roku Związek Radziecki napadł na Polskę

2021-09-17 09:05:39 (ost. akt: 2021-09-17 09:26:53)

Autor zdjęcia: Muezeum Hiorii Polski

Dziś obchodzimy 82 rocznicę napaści Związku Radzieckiego na Polskę. O tym, czym był dla nas 17 września i jakie powinniśmy z tej daty wyciągnąć wnioski, rozmawiamy z dr. hab. Karolem Sacewiczem, głównym specjalistą olsztyńskiego IPN-u i profesorem Instytutu Historii UWM w Olsztynie.
— Panie profesorze, może na początek zadajmy sobie podstawowe — w kontekście późniejszych wydarzeń — pytanie: czy powinniśmy stawić opór zbrojny wkraczającym 17 września do Rzeczpospolitej sowieckim wojskom?
— Jak najbardziej należało się bić i Wojsko Polskie, w tym zgrupowane na ścianie wschodniej oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza, walczyły od pierwszych minut agresji sowieckiej na II Rzeczpospolitą. Ta obrona, zacięta i krwawa, niestety zakończyła się klęską. Wygrać z takim naporem było niemożliwe. Wojska sowieckie pierwszego rzutu liczyły ponad 250 tys. ludzi. Ten napór był olbrzymi. WP i KOP podjęły obronę terytorium RP, więc w wymiarze faktycznym była odpowiedź militarna na akt agresji ze strony państwa sowieckiego. Agresja militarna jednego państwa na drugie jest już sama w sobie aktem wypowiedzenia wojny. Natomiast zabrakło oficjalnych deklaracji naszych władz państwowych, że one postrzegają to jako akt agresji.

Dr hab. Karol Sacewicz
Fot. Karol Sacewicz
Dr hab. Karol Sacewicz

Tego 17 września zabrakło, to nie zostało w porę wyartykułowane, co w wymiarze propagandowym było wielkim błędem, dającym z kolei stronie sowieckiej wielką elastyczność w budowaniu i propagowaniu swojej narracji. Propagandowo nie wykorzystano tego, aby agresję sowiecką zrównać z agresją niemiecką na Rzeczpospolitą. De facto mieliśmy z Sowietami wojnę, ale de iure to podważano i kwestionowano, co potem utrudniało naszej dyplomacji działania na niwie międzynarodowej. Rozkaz Rydza-Śmigłego wydany późno ("do Sowietów nie strzelać" — przyp. red.) był źle przemyślany pod względem operacyjnym, a nawet szkodliwy, bo już ta walka trwała.

— Wiemy że na skutek dezorientujących rozkazów i sowieckiej agresji w kleszczach czerwonoarmistów znalazły się duże zgrupowania naszego regularnego wojska. O jakiej liczbie mówimy?
— Konsekwencje były tragiczne. Całe zgrupowania polskiego wojska zostały okrążone, rozbrojone i trafiły do sowieckich łagrów. To w sumie ponad 250 tys. osób.

— Pomówmy o naszych sojusznikach z Zachodu. W kwietniu 1939 roku Anglicy i Francuzi domówili się, że los naszego kraju będzie uzależniony nie od efektów pierwszych walk, ale od jej końcowego rezultatu. Z kolei w sierpniu francuscy dyplomaci na rozmowach w Moskwie zgodzili się na wkroczenie na terytorium RP sowieckiej armii. To fakty. Teraz "pogdybajmy". Czy gdyby Anglia i Francja zareagowały stanowczo na obie agresje, to by to coś zmieniło?
— Stalin był nastawiony na współpracę z Hitlerem mniej więcej od maja 1939 roku. Oczywiście równolegle prowadził rokowania z Francuzami i Anglikami, co mogło sprawiać wrażenie, że zostanie odtworzony układ sił z pierwszej wojny światowej. Ale Stalin wymanewrował Paryż i Londyn i poszedł na współpracę z Berlinem, dla którego to było pewne, że ZSRS do tej wojny wejdzie. Natomiast „czerwony car” obserwował i analizował rozwój wydarzeń.

Niemcy mieli liczne zapewnienia, że Stalin wejdzie do Polski w ciągu pierwszych kilku dni września – stąd szybka ewakuacja ambasady sowieckiej z Warszawy – ale obrona stolicy Polski się przedłużała, następnie mieliśmy zwrot zaczepny naszych wojsk nad Bzurą, więc Stalin czekał i obserwował. Wiedział, że Anglia i Francja nie chcą udzielić realnej pomocy Polsce.

Brak realnego, bojowego wsparcia Polski w jej wojnie z Niemcami ze strony aliantów zachodnich, tylko utwierdzał Stalina o słuszności ataku na Polskę. Należy przy tym podkreślić, że żadne umowy z Francją i Wielką Brytanią nie miały charakteru antysowieckiego, nie zabezpieczały Polski na wypadek agresji sowieckiej, a także nikt z Londynu i Paryża nie chciał wojny z ZSRS, zwłaszcza w imię polskiej racji stanu.

— Czy dzisiaj 17 września powinniśmy traktować stricte jako datę historyczną, czy może powinna być dla nas jakąś nauką i ostrzeżeniem na przyszłość?
— Jest to bardzo ważna historycznie data, ale jak z każdej takiej należy czerpać konkretną wiedzę i wyciągać wnioski. 17 września jest symbolem tego, że sowieckie państwo dokonało agresji na Polskę. Prawie 51 proc. terenów państwa polskiego znalazło się pod okupacją sowiecką, a Sowieci zaczęli zwalczać wszystkie przejawy polskiego życia. Dzisiaj jest to też sygnał, że należy przeciwstawiać się wszelkiej agresji. Oczywiście wojnę na dwa fronty nie jest łatwo wygrać, ta walka często kończy się klęską i tego trzeba mieć świadomość. Ale należy ją podjąć, bo tylko samodzielne, suwerennie istniejące niepodległe państwo jest gwarantem bezpieczeństwa swoich obywateli.

Żołnierze, którzy w 1939 roku dostali się do niewoli sowieckiej trafili do łagrów, obozów, kopalni itd.Wielu stamtąd nie powróciło. Ginęli masowo. A jak dodamy do tego sprawę polskich oficerów i funkcjonariuszy policji pomordowanych m.in. w Katyniu, Twerze, Charkowie, to układa się nam tak naprawdę odpowiedź na pytanie, czy należało walczyć. Należało walczyć. 17 września to dla nas także wniosek, że powinniśmy dbać o to, aby zawierane przez nas sojusze miały klauzulę natychmiastowej wykonalności, aby dawały realne i wymierne instrumenty szybkiego przeciwdziałania każdej agresji.

— Panie profesorze, jak obywatele zaatakowanego od wschodu 17 września państwa polskiego reagowali na wkroczenie Sowietów?
— Polacy reagowali jednoznacznie, ale znamy przykłady rebelii komunistycznych, w których uczestniczyli: Żydzi, Ukraińcy, Polacy, Białorusini, którzy tworzyli grupy dywersyjne wspomagane przez Sowietów. Ich celem było wyłapywanie mniejszych oddziałów Wojska Polskiego, mordowanie oficerów lub ich więzienie oraz przekazywanie czerwonoarmistom. Powstawały też tzw. bramy witalne.

— Kto je organizował?
— Komuniści, kryptokomuniści, poputczycy, osoby różnych narodowości w tym Żydzi, Białorusini, Ukraińcy i skomunizowani Polacy i inni, ale należy pamiętać, że na przykład byli Białorusini-komuniści i Białorusini nie identyfikujący się z komunizmem, Żydzi-komuniści i Żydzi-niekomuniści. Proszę pamiętać, że jedną z ważniejszych organizacji życia żydowskiego w Polsce, w tym na Kresach Wschodnich, był Bejtar, organizacja syjonistów-rewizjonistów Władysława Żabotyńskiego, organizacja dobitnie antykomunistyczna. Na czele polskiej części Bejtaru stał późniejszy premier Izraela, Begin. Oni byli zwalczani przez komunistów, mordowani przez Sowietów i Niemców. Wojna obudziła wiele demonów wśród lokalnych społeczności. Raptownie pojawiały się w czasie zamętu różnego rodzaju postaci wychodzące z marginesu czy półświatka i stawały się często czołowymi elementami życia okupacyjnego, w tym procesu sowietyzacji polskich Kresów. I to oni byli panami życia i śmierci swoich sąsiadów.

— W cieniu mrocznej dla nas daty 17 września tli się jakaś iskra z optymistycznym przesłaniem?
— Pomimo okupacji niemieckiej i sowieckiej, rzezi dokonanej na Wołyniu, w ogóle ziemiach południowo-wschodniej Rzeczpospolitej, całego ludobójstwa i wywózek – polskiemu żywiołowi udało się przetrwać. I to jest też nauka, że po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Nie zawsze wszystko się układa, ale polskim patriotom, którzy przetrwali czarną noc niemieckiej okupacji, koszmar sowieckiej niewoli i komunistyczne rządy, w końcu udało się odbudować i odtworzyć odrodzoną Rzeczpospolitą.

Maciej Chrościelewski



Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. KRUK #3075606 17 wrz 2021 11:59

    Serce się kraje jak myślę o historii mojej ojczyzny Ale też serce pęka jak patrzę co się dzieje dziś na naszym podwórku Historia winna uczyć Ale my nie uczymy się, niestety

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz