Solidarność z Olsztyna chce wprowadzić emerytury za staż pracy. Projekt ustawy trafi do Sejmu

2021-09-17 07:09:30 (ost. akt: 2021-09-16 19:31:37)
Od lewej: Józef Dziki i Wojciech Kowalski

Od lewej: Józef Dziki i Wojciech Kowalski

Autor zdjęcia: Karol Grosz

Działacze solidarności z Olsztyna zbierają podpisy pod projektem ustawy o emeryturach stażowych. Związkowcy chcą, żeby mężczyźni po 40 latach i kobiety po 35 latach pracy mogli przechodzić na emerytury. Projekt ustawy trafi do Sejmu w październiku.
Działacze Solidarności chcą zmian w systemie emerytalnym. Ich zdaniem osoby, które przepracowały określoną liczbę lat w oparciu o umowę o pracę, powinny mieć możliwość przejścia na emeryturę przed obecnie wymaganym ustawowo wiekiem. Związkowcy proponują 40 lat pracy dla mężczyzn i 35 dla kobiet.

Przewodniczący warmińsko-mazurskiej Solidarności Józef Dziki podkreślił jednak, że jeśli ktoś z różnych powodów rozpocznie pracę zawodową później, to będzie dalej mógł skorzystać z wyznaczonych w ustawie ze stycznia 1999 roku granic wiekowych. Projekt ustawy, który zamierza złożyć Solidarność nie wyklucza obecnie funkcjonującego systemu emerytalnego, tylko go uzupełnia. Pracownik sam zdecyduje, czy chce z niego skorzystać, czy też woli pracować na "starych" zasadach.

Wprowadzenie systemu emerytur stażowych obowiązywałoby również w przypadku osób, które są obecnie zatrudnione. Przewodniczący NSZZ "S" Solidarność Olsztyn wyjaśnia, że wszystko zależy od wysokości obecnie odprowadzanych stawek. Jeśli ktoś pracuje obecnie na umowie o pracę przez określoną liczbę lat, jednak nie osiągnął jeszcze wieku emerytalnego, mógłby skorzystać z prawa do emerytury stażowej.

— Warunkiem uzyskania emerytury stażowej jest uzbieranie na minimalną emeryturę. Pracownik będzie mógł zdecydować, czy jego stan zdrowia pozwoli na to, żeby dalej pracować, czy może chce dłużej pracować, żeby uzbierać sobie na wyższą emeryturę — mówił Józef Dziki, przewodniczący NSZZ "S" Solidarność Olsztyn. — Dopuszczamy też możliwość dorobienia sobie do emerytury w lżejszej fizycznie pracy. W takim przypadku nie zmieniłaby się wysokość wypłacanego świadczenia — zaznaczył przewodniczący.

Działacze Solidarności chcą zachęcić młodych ludzi do podjęcia pracy zawodowej w legalnych warunkach, w oparciu o umowę o pracę. Obecni na spotkaniu związkowcy zaznaczyli, że zdają sobie sprawę, że część osób wchodzących dopiero na rynek pracy dorabia sobie na czarno, żeby dostać nieco wyższe wynagrodzenie. Józef Dziki zaznacza, że wprowadzenie emerytur stażowych może wpłynąć pozytywnie na decyzje młodych, którzy zaczną już odprowadzać składki na swoją emeryturę.

Działacze Solidarności są pewni, że uda im się uzbierać wymagane 100 tysięcy podpisów. Wojciech Kowalski, sekretarz ZR, wyjaśnił, że podpisy są zbierane zarówno w zakładach pracy, jak i na ulicy, czyli przed kościołem na Starym Mieście oraz innych często odwiedzanych przez mieszkańców Olsztyna miejscach. Do tej pory udało się zebrać kilka tysięcy podpisów, jednak do centrali w Warszawie ciągle spływają wypełnione listy. Związkowcom chodzi o to, żeby zebrać jak najwięcej podpisów i pokazać parlamentarzystom powagę sytuacji i aprobatę społeczeństwa.

Związkowcy są świadomi tego, że projekt ustawy może trafić do "sejmowej zamrażarki", ale ich zadaniem — jak przekonują — jest zwrócenie uwagi polityków na ten problem. Działacze Solidarności zdają sobie sprawę, że emerytury stażowe mogą stać się elementem "gierki politycznej" i doprowadzić do "przeciągania liny" pomiędzy ugrupowaniem rządzącym a opozycją. Józef Dziki rozmawiał z posłankami i posłami różnych opcji, jednak to, co się wydarzy w Sejmie, pozostaje sprawą otwartą.

Zapytaliśmy związkowców, czy do emerytury stażowej będzie wliczany okres studiów lub praktyki zawodowej. Osoby, które wchodzą na rynek pracy po dłuższej edukacji, są na gorszej pozycji niż ci, którzy nie idą na studia. Wojciech Kowalski wytłumaczył, że planowane są przeliczniki, które pozwolą "przeliczyć" czas studiów na czas pracy, jednak żadne konkrety jeszcze nie padły.

Zdaniem eksperta


Oskar Sobolewski
Fot. Instytut Emerytalny
Oskar Sobolewski
— Ten staż pracy powinien wynosić co najmniej 45 lat. A zgromadzony kapitał pozwalałby na wypłatę świadczenia na poziomie co najmniej 150-175 proc. minimalnej emerytury. Chodzi o to, żeby ta emerytura była godna — powiedział nam Oskar Sobolewski, ekspert Instytutu Emerytalnego. — Emerytury stażowe są dla osób, które zaczynają swoją aktywność zawodową bardzo wcześnie, w wieku 16-18 lat. Jednak staż pracy musi korelować z wiekiem emerytalnym, bo nie chodzi o to, żeby wbrew trendom, wszelkim standardom obniżać wiek emerytalny, a powinniśmy zmierzać w kierunku wyrównania i podwyższenia wieku emerytalnego.

Karol Grosz




Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Pracownica Zusu #3077975 dzisiaj, 04:24

    To jest bardzo kolejny niesprawiedliwy pomysł. Jest pokolenie ludzi którzy studiowali np do 26 roku życia, +40 lat to wychodzi 66, a nie 65. Po drugie: systemowa dyskryminacja mężczyzn się pogłębia! Przestańcie wreszcie kombinować.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  2. j. #3075596 17 wrz 2021 09:36

    Ja pracowałem 45 lat - tyle mi naliczono do emerytury. A krótszy staż dla kobiet? Nierówne traktowanie wobec prawa - sądy już dawno to stwierdziły tylko pisowcy zrobili po swojemu.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-11) odpowiedz na ten komentarz

  3. Insomnia #3075591 17 wrz 2021 08:23

    Pomysł nie jest sprawiedliwy. Po pierwsze kobiety pracują 5 lat krócej, podczas gdy żyją dłużej i na dodatek tracą składki jak wychowują dzieci. Po drugie osoby, które przeszły długą ścieżkę edukacji, a co za tym idzie później zaczęły pracę, są na straconej pozycji. Promowanie ludzi niewykształconych to dobra droga do degradacji państwa.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-11) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)