Wiedźmuchy w "Mam talent" walczyły o kobiecą profilaktykę. Zachęcały do badania piersi

2021-09-13 17:17:17 (ost. akt: 2021-09-13 18:37:54)
Wiedźmuchy z jurorami "Mam talent"

Wiedźmuchy z jurorami "Mam talent"

Autor zdjęcia: archwium prywatne

Wiedźmuchy mają za sobą pierwszy występ w „Mam talent”. Zachwyciły jury i publiczność. Jednemu z jurorów podarowały gumową pierś. W ten sposób zwróciły uwagę na potrzebę badania piersi przez kobiety. I przeszły do kolejnego etapu.
Kto oglądał sobotni „Mam talent”, ten wie, że Wiedźmuchy z Dywit skradły show. Wyszły na scenę z miotłami i… pozamiatały. Zaproponowały taniec, w który wciągnęło się jury. Jako pierwszy z czarownicami zaczął tańczyć Jan Kliment, potem dołączyły do niego Małgorzata Foremniak i Agnieszka Chylińska. Wszyscy tańczyli z miotłami.

Na koniec Wiedźmuchy przygotowały zaskakującą niespodziankę. Wręczyły Janowi Klimentowi prezent. Gdy juror go otworzył, wyjął włożony do środka liścik przeczytał go: „zbadaj cycki siostry. Zapytaj spotkaną kobietę, czy badała piersi. Zacznij od mamy, siostry, koleżanki. Żyjcie długo i szczęśliwie. Wiedźmy”. W pudełeczku znajdowała się też gumowa pierś. Na to Małgorzata Foremniak odpowiedziała: „Wiedźmy sakramenckie, czekałam na was trzynaście edycji!”

— W naszej grupie są dziewczyny onkologiczne. Również mi jest ten temat bliski, bo moja przyjaciółka jest po mastektomii, a ciocia zmarła na raka piersi w wieku 43 lat. Niestety nie wszystkie kobiety badają się na czas. Nawet jak o tym myślą, nie robią tego. Nie mają czasu. Ja po śmierci cioci szłam na badanie aż 12 lat! — przyznaje Alicja Tomaszewska, szefowa Wiedźmuch. — Dlatego z Wiedźmuchami postanowiłam nagrać film o badaniu piersi. Motywujemy się i od tamtej pory badam się regularnie co roku. I przypominam o tym innym kobietom. Żeby nie mówiły, że jest pandemia, więc nie pójdą do lekarza albo że „mąż mnie bada co wieczór”. Tak samo jest z cytologią. Ją też kobiety odkładają na później, bo cały czas żyją w pędzie.

Gumowa pierś jednak nie pojawiła się pierwszy raz w „Mam talent”.

— Akcję z cyckami zapoczątkowałyśmy już dawno. Taki prezent dostał od nas m.in. Krzysztof Skiba z Big Cyca i Poparzeni Kawą Trzy. Zawsze z liścikiem — opowiada Alicja Tomaszewska. — Świat medialny bardziej dociera do ludzi. Stąd pomysł, żeby zachęcić do badań w „Mam talent”. Niektórzy żartują, że jak Jan Kliment, który jest Czechem, zrobi „Szpital na peryferiach”, to będzie wesoło. Nie spodziewałam się takiego odzewu.

Fot. archwium prywatne

Ale gdzie się Wiedźmuchy nie pojawią, tam rzucają się w oczy.

— Zawsze reakcje ludzi przechodzą „nasze ludzkie pojęcie”. Gdy Wiedźmuchy powstały, miały być terapią dla nas. Wszystkie jesteśmy po różnych przeżyciach. Pokazujemy, że brzydkim można być na zewnątrz, ale pięknym w środku. Zazwyczaj, gdy kobiety jadą do telewizji, robią się na bóstwo. A ja pokazałam swoje odrosty, bez makijażu, z „mordką jak maciorka”. To jest dopiero talent! Pokazać się taką, jaką jest się naprawdę. Mamy dystans do siebie, potrafimy się śmiać ze swoich niedoskonałości. Jesteśmy po prostu autentyczne — podkreśla Alicja Tomaszewska. — A łatwo z nami nie jest. Współpraca z kobietami jest trudna. Tyle hormonów na raz trzeba okiełznać, tyle okresów, menopauz… W dodatku jedna nie jada glutenu, druga laktozy, a trzecia ma ochotę na czekoladę. Każda ma też swój dom, swoich mężów i swoje dzieci. Jednym słowem: każda ma inną historię. Te emocje trzeba gdzieś wyrzucić. Dlatego spotykamy się na występach i próbach. Robimy swoje.


Ale Wiedźmuchy przede wszystkim chcą rozbić jak najwięcej dobrego. Nie tylko walczą o to, żeby kobiety badały piersi, ale też wspierają matki, które są ze swoimi dziećmi na oddziałach dziecięcych. Zorganizowały akcję, podczas której kupiły im książki. Dzieci z przedszkoli robiły z kolei zakładki. Co roku we wrześniu robią też akcję z odblaskami dla uczniów. Teraz nieobojętny jest im los ptaków, a zwłaszcza sów.

— Wspieramy fundację Albatros. Kiedy pojechałam tam po raz pierwszy z chorą kaczuszką, którą znalazłam w ogrodzie, nie spodziewałam się, co tam zobaczę. A były tam i bociany, i żurawie, sroki, gawrony i mnóstwo sów. Wpadłam na pomysł, żeby każda wiedźma miała swoją sowę. Zabrać ich do domów nie możemy, ale chcemy się nimi opiekować. Dlatego gdzie tylko jesteśmy, zachęcamy do tego samego ludzi. Prosimy o wsparcie ptaków z Albatrosa — zachęca Alicja Tomaszewska. — W Wiedźmuchach jest dziewczyna, która ma na imię Harpia. Pracuje w ptasim patrolu i łapie ptaki, które potrzebują pomocy. Raz nawet, gdy miałyśmy występ, szybko pojechała na akcję, złapała ptaka, zawiozła go do fundacji i wróciła do nas. To pokazuje, że jak się chce, to można wszystko. A my, Wiedźmuchy, jesteśmy tego najlepszym przykładem.

Wiedźmuchy przeszły etap castingu w "Mam talent". Na ekranie TVN pojawią się niebawem. Co zaprezentują? Na razie to tajemnica. Albo niespodzianka.


ADA ROMANOWSKA
a.romanowska@gazetaolsztynka.pl



Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Magda #3075354 14 wrz 2021 12:10

    Brawo dziewczyny! Super inicjatywa. Może nie do końca Wasz repertuar wgrywa się w tą całą misje programu, bo czegoś spektakularnego czy niezwykłego nie pokazałyście ale pokazanie palca kościołowi, zjednanie się z P. Falej musiało zrobić ogromne wrażenie na producentach, róbcie tak dalej, a może niedługo zobaczymy Was w sejmie? Kto wie, życzę Wam powodzenia!

    odpowiedz na ten komentarz