Rowerowa Obwodnica Olsztyna (40): Trzej gangsterzy i Królowa. Wszyscy martwi

2021-09-12 11:47:33 (ost. akt: 2021-09-12 12:08:51)
Jezioro Ustrych

Jezioro Ustrych

Autor zdjęcia: Igor Hrywna

Wszyscy byliśmy zszokowani tą sensacyjną informacją. Pod Olsztynem zastrzelono Michaiła Gorbaczowa i jego żonę. Zabójców zastrzelił Polak z amerykańskim paszportem.
Jełguń

— Niewiele ponad 120 lat temu, pracowała tam huta szkła ze szlifiernią, była karczma i szkoła, w osadzie mieszkało około 300 osób. Trzy piece huty produkowały szkło okienne, kieliszki, butelki, naczynia. Ługowano popiół drzewny uzyskując potaż – cenny surowiec do produkcji farb, piwa, a także szkła — to nie jest obrazek z Górnego Śląska. Tak o podolsztyński Jełguniu napisał Andrzej Małyszko, mieszkaniec pobliskiej Rusi i jeden z inicjatorów postawienia w 2004 roku krzyża upamiętniającego w środku lasu istnienie tej nieistniejącej już wsi.

Położony na północ od Łańska Jełguń nie był jednak jego ofiarą, jak choćby położone z południowej strony ośrodka Orzechowo, które wysiedlono w latach 70 ubiegłego wieku, aby towarzysze mieli więcej miejsca do polowania. Dobre czasy dla Jełgunia trwały około stu lat. Huta powstała bowiem w 1785 roku i przetrwała do roku 1876 r. Wtedy wieś błyskawicznie opustoszała. Zostało w niej kilkanaście osób. W miejscu wsi zbudowano dom dla robotników leśnych. Wieś istniała jeszcze po wojnie, ale od lat 60tych nikt już tam nie mieszkał.

Jełguń był pierwszym punktem mojej rowerowej wycieczki. Dotrzeć do niego jest dość trudno. Bo tak jak las pochłonął Jełguń tak teraz coraz bardziej osacza i stojący w miejscu dawnego cmentarz nad jeziorem Jełguńskim krzyż. Dojście do niego z głównego szutru nie jest oznaczone. To zresztą wielka bolączka leśnych tras, które nie są oznakowane tabliczkami. W tamtych okolicach zachowały się kamienne drogowskazy postawione niegdyś przez leśników. Teraz nazwy miejscowości, które wskazują nie są już jednak czytelne.

Elektrownia wodna na Łynie

Z Jełgunia trochę szutrem, trochę asfaltem zajechałem pomoczyć nogi nad jeziorem Ustrych, z którego w stronę Olsztyna wypływa Łyna. Na odcinku do Rusi królowa warmińskich rzek jest bardzo wartka, momentami płynie głębokimi wąwozami i ma charakter podgórski. Stoi tam stara elektrownia wodna, a tuż za nią można zwodować kajak. Do Olsztyna to około 20 kilometrów.

Nowy Przekop/Nowy Ramuk

To dwie niewielkie dzisiaj wsie, a właściwie osady. W Nowym Przekopie trochę się pogubiłem, kiedy nagle w centrum wsi na domu zobaczyłem nazwę Jaśniewo. Po wygooglaniu okazało się jednak, że jestem w Nowym Przekopie, który nazywał się kiedyś Jaśniewem i niektórym mieszkańcom tak już zostało.

Po drodze do Ramuka nie raz droga była wyspana owocami. To niechybny znak, że kiedyś stał tam dom. W Nowym Ramuku (to śródleśna osada) zachwyciła mnie nietypowa kapliczka na dębie. Możecie ją zobaczyć na jednym z zdjęć.

Kaborno

W Nowym Ramuku śródleśnym asfaltem, potem “53” a na koniec szutrem dojechałem do Kaborna. W latach 90tych ub. wieku mówiło się o niej w całej Polsce, a także w Estonii i Rosji.

Waldemar B. . Michaiła Gorbaczowa i jego szemrane towarzystwo poznał w połowie lat 90. w Tajlandii. Gorbaczow trząsł przestępczym światkiem w estońskim Tallinie. Stracił jednak mocną pozycję i musiał uciekać. Schronienia szukał w Olsztynie. Razem z nim uciekła część jego żołnierzy. Jesienią 1995 zamieszkali w Kabornie, gdzie Waldemar B. kupił 40-hektarowe gospodarstwo pod lasem. Tam podwładni Gorbaczowa z nieznanych dla nas powodów zabili jego i jego żonę. Po czym zniknęli.

Wrócili w 1998 roku, aby wykopać z ziemi dowód, że Gorbaczow i jego żona, którą nazywali Karoliewa (Królowa) nie żyje. Waldemar B, jak twierdził potem w sądzie, obawiając się o własne życie, zastrzelił obu gangsterów. Olsztyński sąd nie dał mu jednak wiary i skazał na 25 lat więzienia. A sąd z Łodzi na kolejne 9 za organizację przemytu narkotyków z Ameryki Południowej.

Kaborno dzisiaj to wieś letniskowa, jakich mamy coraz więcej wokół Olsztyna, gdzie częściej można spotkać rejestracje WE niż NO czy NOL.

We wsi zachowało się kilka warmińskich chałup z przełomu XIX/XX wieku. Najstarsza i najbardziej znana to dom "z zielonymi oknami" w stojący w centrum wsi.

Bruchwałd/Trękus

Z Kaborna szutrem przez Bruchwałd dojeżdżam do Trękusa, żeby postać chwile przed nietypową kapliczką zbudowaną na kształcie koła. Takich na warmii jest ledwie kilka (Barczewo czy Jankowo koło Świątek). Ta pierwsza pochodzi z 1709 roku. Wieńczy ją Chrystus. Nie jest to jednak figura oryginalna, bo tę ukradziono. Nową, wykonaną przez więźniów z barczewskiego więzienia, postawiono na cokole w 2012 roku.

Kapliczka w Trękusie jest nieco starsza, bo pochodzi z 1792 roku. Przycupnięty w jej okienku Chrystus nie jest oryginalny.

Z Trękusa przez Linowo i Stary Olsztyn wracam do Olsztyna.

Trasa: Olsztyn (Decathlon)-Jełguń-Elektrownia wodna Ustrych- Nowy Przykop-Nowy Ramuk-Kaborno-Trękus-Stary Olsztyn-Olsztyn (Kubusia Puchatka). Trasa: ok. 50 km.

Igor Hrywna