Rowerowa Obwodnica Olsztyna: nie smęce sie wiele

2021-09-07 11:10:04 (ost. akt: 2021-09-15 14:44:51)

Autor zdjęcia: Igor Hrywna

Piękny słoneczny dzień. Przede mną dwa cele i jakieś 80 kilometrów do przejechania rowerem. Ciekawe jak zniosą to moje nogi i cztery litery. No i mój Hexagon made in Kross, który ma już swoje lata, ale sprawuje się naprawdę rewelacyjnie.
Tym razem startuję daleko od Olsztyna, bo w Pasymiu. Dojeżdżam tam pociągiem Polregio. Z Olsztynka do Olsztyna tak samo. Po drodze szuter, asfalt i forsowanie rzeki Omulew. Ale przede wszystkim spotkanie z wsią, która nie miała szczęścia do wojskowych i z Krzysztodem Pukropem, który wciąż do nas mówi, choć zmarło mu się 138 lat temu.

Burdąg/Jedwabno: dwa cmentarze

Z Pasymia jadę do Jedwabna. Zaglądam na chwilę na cmentarz ewangelicki, a teraz katolicko-ewangelicki. I jadę dalej.Jedwabna, które choć jest wsią, to w rzeczywistości nijak wsi nie przypomina, bo ma małomiasteczkową zabudowę. Odwiedzam kościół i obowiązkowo dobrze utrzymay cmentarz ewangelicki, a raczej jego szczątki. Stamtąd szutrem, chwilę asfaltem i znowu szutrem jadę w kierunku Małgi. Jedną drogą wskazaną przez Google Maps. I tak dojeżdżam do Omulwi.

Rzeka szeroka nie jest, nie więcej jak 10 metrów, ale to nie zmienia faktu, że ni mostu ni jakiejś kładki nie ma. Brodu też. Nie chce mi się już wracać, więc przechodzę ją wpław (polecam zatem bezpieczną trasę drogą 545 i potem przez wieś Kot). Na szczęście woda podchodzi mi tylko do piersi. Suszę się, przystaje chwilę przy pamiątkowym krzyżu postawionym przez katolików z Jedwabna, którzy uczestniczyli w spływie kajakowym Omulwią, a którzy w ten sposób uczcili 1050 lecie Chrztu Polski. Przede mną Małga.



Małga: mężczyźni w mundurach

W najnowszych czasach wojna do Małgi przyszła trzy razy. W 1807 roku w jej okolicach z rosyjskimi żołnierzami ścierali się żołnierze Korpusu generała Zajączka, który liczył sobie 5 tysięcy jazdy i piechurów. W Małdze stacjonował 8 pułk piechoty dowodzony przez poetę i pisarza, płk. Cypriana Godebskiego (1765-1809). Jego żołnierze zrobili z kościoła stajnie dla koni.

Ponad 100 lat później na południe od Małgi stanęły przeciwko sobie armie cara Mikołaja II i cesarza Wilhelma II Hohenzollerna. Pobici Rosjanie wycofywali się między innymi w stronę Szczytna. Dowodzący nimi generał Samsonow popełnił samobójstwo 15 kilometrów od Małgi. Legenda głosi, że miał ze sobą kasę pułkową, na którą składać miało się między innymi 100 kg złotych rubli. Jakie były jej dalsze losy nie wiadomo.

Po raz trzeci i najbardziej tragiczny wojna dała o sobie znać w 1945 roku. — Co prawda, ojciec pisał z frontu, żebyśmy uciekali, ale moja mama pamiętała, jak podczas I wojny światowej weszło wojsko carskie i cywile nie ucierpieli. Myślała, że i teraz tak będzie. Niestety, pomyliła się. — wspominała w 2016 rok na łamach Gazety Olsztyńskiej Marta Sienkiewicz z domu Mack, Mazurka z Małgi, która pozostała w Polsce.

Pierwsi Rosjanie rzeczywiście zachowali się normalnie. — Oni nic nam nie zrobili, pośpiewali, najedli się i odeszli — opowiadała Marta Sienkiewicz. Potem było już gorzej. Kolejni okradli ich ze wszystkiego. Następnie zamordowali kilkunastu mieszkańców wsi.
— Dopiero, gdy mróz zelżał, można było ich pochować — wspominała.

Koniec istnieniu wsi też przynieśli mężczyźni w mundurach. Po wojnie w opustoszałych mazurskich chatach zamieszkali polscy osadnicy, w 1947 roku Ukraińcy przesiedleni w ramach przymusowej Akcji “Wisła”. Pozostała też garstka Mazurów. W kościele msze dla nich wszystkich odprawiał od czasu do czasu protestancki pastor z Nidzicy.

Kres przyszedł w 1954 roku, kiedy władza postanowiła rozszerzyć poligon w Muszakach, do którego przylegała Małga. Wieś zburzono, mieszkańców wysiedlono. Wojskowi pozostawili tylko kościelną wieżę, jako punkt obserwacyjny.

Dzisiaj jej stan jest dużo gorszy niż stojącej przed nią tablicy opisującej dzieje Małgi. Na wprost kościoła znajduje się wielka łąka. I aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno stały tam domy. Dzisiaj można jeszcze znaleźć pojedyncze progi. Miejsca gdzie stały domy można poznać głównie dzięki drzewom owocowym i krzakom bzu.

Wokół kościoła istniał cmentarz. Zachowało się tam kilka czytelnych nagrobków. Jest tam także płyta upamiętniająca śmierć dwóch sióstr Marty Sienkiewicz, które w listopadzie 1945 roku zmarły na tyfus.

Małga ożyła na moment w czerwcu 2021 roku. 18 czerwca na łące pod wieżą odbyło się tam spotkanie autorskie pisarki ze Szczytna Małgorzaty Manelskiej. Fabuła jej najnowszej książki ”Tam, gdzie bzy sięgają nieba” częściowo rozgrywa się w Małdze. — Było pięknie, magicznie. Rozmawialiśmy w otoczeniu przyrody i sąsiedztwie samotnej wieży kościelnej. Dawno nie było tam tyle życia, co dziś. — napisała na swoim profilu na Facebooku Małgorzata Manelska.

Kot: drewniana wieś

Tego się nie spodziewałem. Po dobrej chwili jazdy pięknym lasem zobaczyłem niewielki, biały budyneczek. To jedna z niewielu pamiątek po poligonie (teraz jest tam rezerwat). Kiedyś była to budka strażnicza przy wjeździe na poligon. Drugim zaskoczeniem była wieś Kot. Nie liczyłem, ale wyglądało mi, że jest tam nie mniej drewnianych domów, niż tych murowanych. Od wsi wróciłem na asfalt.

Zimna Woda: kościół myśliwych

We wsi warto zatrzymać się na chwilę przy kamiennym (2004) kościele św. Huberta, patrona myśliwych i leśników. Mnie jednak bardziej zainteresowały dwa cmentarze: ewangelicki i pierwszowojenny. Niestety ten pierwszy jest już całkowicie zarośnięty. Na drugim zachował się tylko pamiątkowy kamień z nowym napisem.

Wały: Juz sie zwami roztawam mili Przyiacele

Przyszedł czas na drugi cel mojej wycieczki. Chciałem na własne oczy zobaczyć XIX-wieczny krzyż z polskim napisem na tamtejszym cmentarzu. To duża rzadkość. Bo nie dość, że takich krzyży zachowało się na Mazurach niewiele, to absolutna większość z nich na napisy niemieckie.

Na cmentarzu zachowały się trzy takie krzyże: dwa niemieckie i jeden polski. Przy czym te pierwsze są dużo większe. Napisy na polskim krzyżu:
„Tu w Bogu odpociwa Christoph Pukrop z wałow urodzoni dna 21 Scirna 1819 umarł dna 18 Listopata 1883

oraz


“Juz sie zwami roztawam mili Przyiacele
Bogu ducha oddawam nie smęce sie wiele
proznec to narzekanie cało wzemnie pudze
lec kedy zmartwech wztanie Jak Słonie windze”.


Brzeźno Łyńskie: kocie łby

Wracam do Zimnej Wody i jadę asfaltem, a potem leśną drogą do Brzeźna. Niedaleko tej wsi znajdują się źródła Łyny. Można też popłynąć kajakiem z Brzeźna do Kurek. Można powiedzieć, że symbolicznie to w tej ostatniej wsi zaczęła się kariera księdza Karola Wojtyły. W 1958 roku rzeczką Marózką płynął on kajakami z grupa studentów. Po trzech dniach został powiadomiony, że ma natychmiast stawić się u prymasa Stefana Wyszyńskiego. W Kurkach złapał okazję do Olsztynka. A został wezwany do stolicy, żeby otrzymać nominację na biskupa pomocniczego w Krakowie. I już jako biskup, przyszły papież wrócił na spływ.

Wyjeżdżając ze wsi dostrzegam kocie łby, Cieszę się, ale tylko chwilę. Z reguły bruk czy kocie łby szybko chowają się pod piachem, ale nie tutaj. Więc muszę jechać spory kawałek wąskim pasem ziemi obok łbów. I tak docieram do drogi 58 (Olsztynek-Szczytno). W Olsztynku jestem parę minut przed czasem. Mogę więc zerknąć na to się dzieje ze starym i nowym dworcem w Olsztynku.

Olsztynek: spadek po Hindenburgu

Każdy kto kiedyś przyjeżdżał do Olsztynka dziwił się, skąd w tak małym miasteczku wziął się tak duży dworzec (50x80 metrów). Ma to związek z tym, że dworzec w tym urokliwym miasteczku jest pamiątką mrocznej historii. Pomiędzy światowymi wojnami w Tannenbergu (niemiecka nazwa Grunwaldu) na cześć niemieckiego zwycięstwa nad Rosjanami w 1914 roku stanął pomnik poświęcony żołnierzom cesarza Wilhelma II Hohenzollerna.

W 1934 powstało w tym miejscu mauzoleum, w którym spoczął marszałek Paul von Hindenburg. To on w 1914 roku pokonał tam wojska rosyjskie. W uroczystościach wziął udział Adolf Hitler. Od tego czasu Tannenberg stał się miejscem często odwiedzanym przez Niemców i obowiązkowym punktem szkolnych wycieczek. I właśnie dlatego w Olsztynku zbudowano w 1939 roku tak duży dworzec.

Teraz gmach jest remontowany. Powstanie w nim samorządowy ośrodek kultury, a dworzec przeniesie się do małego budynku obok.

Igor Hrywna

Trasa: Pasym-Jedwabno-Małga-Kot-Zimna Woda-Wały-Brzeźno Łyńskie - Olsztynek. W sumie przejechałem około 80 kilometrów (wrzesień 2021).

Rowerowa Obwodnica Olsztyna to cykl tekstów, w których opisuję moje rowerowe wycieczki wokół stolicy warmińsko-mazurskiego. Ta jest 39 w kolejności.

Inne trasy: są tutaj