Warto zobaczyć: najgorzej mówią dziewczęta

2021-09-03 09:00:00 (ost. akt: 2021-09-02 20:23:24)

Autor zdjęcia: Andrzej Mielnicki

Jest kościół, jest cmentarz. Tylko ludzi tam nie ma. A dokładniej pojawiają się tam na godzinę raz w tygodniu.
Orzechowo leży na południe od Olsztyna, na granicy historycznej Warmii. Dalej na południe są jeszcze Ząbie, a potem już mazurskie Kurki. Położone jest pięknie, między jeziorami Pluszne Wielkie i Łańskie. I to położenie, przyczyniło się do zagłady wsi.

A dokładniej ośrodek rządowy w Łańsku, w którym odpoczywali i polowali polscy i zagraniczni komunistyczni notable. W latach 70tych XX wieku ośrodek postanowiono powiększyć. Na drodze stało między innymi Orzechowo. Mieszkających tam Warmiaków “przekonano” do sprzedaży ojcowizny. Z reguły komuniści płacili za to zgodą na wyjazd do Niemiec.

— Pluski przeżyły odpust ku czci św. Michała Archanioła, bardzo uroczyście, choć już bez orkiestry jak to bywało dawniej. Wyjazdy do RFN podcięły również istnienie orkiestry dętej. W parafiach zamieszkałych dotąd w absolutnej większości przez Warmiaków robi się coraz smutniej. W tym roku wyjechała do RFN ostatnia rodzina z Orzechowa - rodzina Biehs. Ona czuwała nad kościołem i przechowywała klucze. Orzechowo wioska przestała istnieć...Wszystkie pola i łąki w Orzechowie zajął Łańsk — czytamy w wpisie w kronice parafialnej z roku 1977 (orzechowo.wiara.pl).

Jak to celnie napisano na stronie Miłośnicy Plusk (https://www.facebook.com/milosnicyplusk): “W tamtych czasach liczyła się bardziej zwierzyna łowiecka, niż rdzenna ludność Orzechowa”.

Ten eksodus nie dotyczył zresztą tylko parafii w Orzechowie. Edward Gierek w latach 70tych przehandlował większość tzw. autochtonów, w tym Warmiaków, którzy mieszkali wokół Olsztyna za niemieckie kredyty. Do tej pory pamiętam opustoszałe wsie w gminie Dywity. To tam znalazłem wtedy porzucony na podwórku zeszyt do rosyjskiego, w którym na ostatniej stronie zapisano tekst Ojcze Nasz w języku niemieckim.

Plan komunistów był mniej więcej taki, żeby za niemieckie marki wypchnąć z PRLu osoby będące dla systemu balastem. A więc np. z jednej starsze, z drugiej zadeklarowanych publicznie Niemców. Szybko jednak machnięto na to ręką i dawano zgody na wyjazd prawie każdemu. Prawie, bo niektórzy z nieznanych powodów ich nie dostali.

W przypadku wielu Mazurów i Warmiaków zdarzało się wręcz, że namawiano ich do wyjazdu. Głównie tych, którzy mieszkali nad jeziorami.Ich domu często potem przejmowali partyjni bonzowie.

O powojennym Orzechowie parę zdań zapisał Prymas Stefan Wyszyński. Przebywał ona tam w sierpniu 1953 roku, miesiąc przed aresztowaniem.

— Spotykani ludzie niemal wszyscy mówią po polsku, nie spotkaliśmy takiego, który nie rozumiał języka polskiego. Wszyscy dobrze odpowiadają pochwalonego czystym językiem. Najlepiej mówią chłopcy po wojsku; znać na nich, że otarli się o mowę literacką. Bez błędów zazwyczaj, mówią starsi, chociaż w fonetyce ulegają niemieckiej manii charczenia. Najgorzej mówią dziewczęta, które mają najmniej kontaktu z Polską — zapisał 14 sierpnia 1953 roku.

Bo i rzeczywiście Orzechowo stało językiem polskim. Jeszcze na początku XX wieku ponad 100 osób za swój język ojczysty uznawało polski, niemiecki ledwie 5.

Choć trzeba pamiętać i o tym, że sam fakt znajomości czy nawet używania języka polskiego (gwary warmińskiej) o niczym nie przesądzał.

To zjawisko w 1945 roku zauważył Lucjusz Dura, naczelnik wydziału osiedleńczego Urzędu Pełnomocnika Rządu RP na Okręg Mazurski. — Z ludności tej pozostała dziś nieliczna garstka, u wielu wypaczyli Niemcy ich duchową konstrukcję do tego stopnia, że mówią po polsku, a uważają się za Niemców — stwierdził na pierwszym zjeździe starostów powiatowych, który odbył się w Olsztynie w lipcu 1945 roku.

Prymas Wyszyński odnotował też, że większość nazwisk na drewnianym żyrandolu upamiętniającym poległych w czasie I wojny światowej jest polskich: Na 43 nazwiska poległych 30 jest polskich. Warto je przytoczyć: John. Kowalewski, Hoh. Choina, Aug. Mathiak, Jos. Biernath, Franz Baczewski ( kilkakrotnie), Konrad Zacheja, Sopella, Baszkrowitz, Kasprowski, Wielengowski, Kottkowski, Michalczik, Czeczko, Oppenkowski, Urban, Niemierza, Balewski, Jurewitz, Quitek, Wieczorek, Piotrasch, Popowski, Bendorza itp.

Dodajmy od siebie, że są tam umieszczeni Joseph i Franz Biehs, zapewne jacyś pradziadkowie rodziny Warmiaków, których wspomniano w cytowanej powyżej parafialnej kronice.

Prymas słusznie zauważył, że “Nieszczęściem dla Polski jest, że Warmia wróciła w okresie komunizowania Polski.”. Niestety pomylił się jednak w drugim zdaniu: “Ale przeszli zwycięsko przez germanizację, to przejdą zwycięsko przez komunizowanie”.

Dzisiaj z Orzechowa ostał się tylko kościół wzniesiony w latach 1910–1913 dla mieszkańców Orzechowa, Swaderek, Ząbia, Plusek i Rybaków, dwie kapliczki, cmentarz i leśniczówka. W kościele w niedziele o 11 nadal odprawiane są msze. 12 września o godzinie 12 w warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie odbędzie się msza beatyfikacyjna Prymasa Wyszyńskiego. Potomkowie tych, którzy mówili do niego po polsku mieszkają dzisiaj w Niemczech. I raczej nie znają już polskiego. I pewnie nic nie wiedzą o pobycie Prymasa w Orzechowie...

Igor Hrywna


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. basilo #3074434 3 wrz 2021 10:46

    w kk -dla nich dziewczęta zawsze najgorsze. Do służenia to i owszem

    odpowiedz na ten komentarz