Pytamy olsztyńskich ekspertów: dlaczego zmarł 34-letni Bartek z Lubina?

2021-08-11 18:05:46 (ost. akt: 2021-08-11 18:22:19)

Autor zdjęcia: Dariusz Dopierała

Prokuratura Rejonowa w Lubinie prowadzi śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień i nieumyślnego spowodowania śmierci 34-latka. Wciąż nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną śmierci i kiedy nastąpił zgon.
Jednym z najgorętszych tematów ostatnich dni jest interwencja policji w Lubinie, gdzie zatrzymano agresywnie zachowującego się 34-letniego Bartka Sokołowskiego. Mężczyzna zmarł, a kontrowersje budzą działania policjantów. Prokuratura prowadzi śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień i nieumyślnego spowodowania śmierci 34-latka. Wciąż nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną śmierci i kiedy nastąpił zgon.

Przypomnijmy. Do zdarzenia doszło w piątek 6 sierpnia wczesnym rankiem w Lubinie przy ul. Traugutta. Policję wezwała matka, która powiedziała, że syn zachowuje się agresywnie, rzuca kamieniami w okna i nadużywa narkotyków. Nagranie z interwencji trafiło do internetu. Widać na nim, jak kilku policjantów próbuje obezwładnić mężczyznę. Ten wyzywa ich, krzyczy, woła pomocy, jest bardzo pobudzony. Pierwsza próba umieszczenia go w radiowozie nie udaje się. Dopiero po chwili policjanci skuli go w kajdanki i unieruchomili. Chwilę później Bartek traci przytomność, a jeden z policjantów próbuje go ocucić, uderzając w policzek.


Różne wersje


Istnieją sprzeczne wersje dotyczącego tego, kiedy nastąpił zgon mężczyzny. Według policji stało się to po dwóch godzinach od przekazania go zespołowi karetki pogotowia ratunkowego. Wojciech Jabłoński, rzecznik dolnośląskiej policji, zapewniał, że w chwili, gdy policjanci przekazywali 34-latka ratownikom, wyczuwalny był oddech i tętno. Z kolei z pisma Prokuratury Rejonowej w Lubinie, opublikowanego na Twitterze przez posła KO Piotra Borysa, wynika, że według ratownika medycznego zgon 34-latka stwierdzono w miejscu zatrzymania go przez policję.


Śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień przez policjantów i nieumyślnego spowodowania śmierci Bartka prowadzi Prokuratura Rejonowa w Lubinie. Jak poinformowała prokurator Magdalena Serafin, przesłuchani zostali funkcjonariusze, którzy brali udział w interwencji, zabezpieczono nagrania z monitoringu, z komendy, z SOR-u oraz te zgromadzone przez świadków zdarzenia.

We wtorek odbyła się sekcja zwłok mężczyzny, która nie przyniosła rozstrzygnięcia. Pełnomocniczka rodziców Bartka powiedziała w rozmowie z Onetem, że przyczyna zgonu jest nieznana. Radio Wrocław podało natomiast, że do śmierci doszło wskutek złamania krtani. Taką informację miał z kolei przekazać drugi z pełnomocników rodziny, powołując się na rozmowę z pielęgniarką.

W niedzielę pod komendą policji w Lubinie kilkaset osób protestowało na znak sprzeciwu wobec działania policjantów. Protestujący zapalili pod budynkiem policji znicze, poleciały także jajka, kamienie i koktajle Mołotowa. Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych. 40 osób zostało zatrzymanych, kilka osób zostało rannych.

Co prawda sprawa dotyczy tym razem społeczności lubińskiej, ale może wydarzyć się w każdym miejscu w Polsce. Zaufanie obywateli wobec policji jest kluczową kwestią, dlatego poprosiliśmy o opinię ekspertów z Olsztyna.


Proporcjonalność środków


Mec. Maciej Piotrowski z Kancelarii Chojniak i Wspólnicy Adwokaci uważa, że w tym przypadku policjanci mieli prawo do obezwładnienia zatrzymanego i użycia kajdanek, jednak należy wyjaśnić środki podjęte w drugiej fazie zatrzymania.

— Wydaje się, że w tej konkretnej sprawie, jeśli osoba, wobec której podejmowano czynności stawiała opór i była agresywna, to policja była w pełni uprawniona do użycia kajdanek i obezwładnienia zatrzymanego. Co więcej, jeśli osoba zatrzymana jest agresywna, to wydaje się, że mniejsze dolegliwości dla niej spowodowałoby założenie kajdanek zarówno na ręce, jak i nogi. W przypadku osób agresywnych policjanci są do tego uprawnieni. Wątpliwości może budzić natomiast proporcjonalność środków podejmowanych już w drugiej fazie zdarzenia, przy radiowozie, gdy zastosowano już kajdanki wobec zatrzymanego i to należałoby wyjaśnić. Na tę chwilę zarówno z mediów, jak i od policji oraz pełnomocników rodziny docierają do nas sprzeczne i wykluczające się informacje na temat przyczyn śmierci zatrzymanego. Przyczyny zgonu będą natomiast w mojej opinii kluczową kwestią w postępowaniu prowadzonym przez prokuraturę. Na pewno słuszne było wszczęcie śledztwa w tej sprawie, bowiem mamy do czynienia ze śmiercią człowieka i w mojej opinii tylko w takim trybie można będzie w pełni wyjaśnić okoliczności zdarzenia.

Okiem specjalisty


Nagranie z interwencji dostępne w sieci pokazaliśmy także Dariuszowi Nowickiemu, psychologowi i ekspertowi sztuk walki z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Specjalnie dla nas przeanalizował je z dwóch perspektyw, jako psycholog oraz trener. Patrząc na zdarzenie okiem psychologa przyznał, że 34-letni Bartek znajdował się w stanie bardzo dużego pobudzenia.

— Mogę stwierdzić, że zatrzymywany był niezwykle pobudzony, słychać wrzaski, wyzwiska i przekleństwa. Powstaje pytanie, skąd tak wysoki poziom agresywności? Czy wynikający z samego aktu zatrzymania czy też wynikający z tego, że wcześniej zażywał dopalacze, alkohol, narkotyki czy jakieś inne substancje, które doprowadziły go do tak silnego stanu pobudzenia?

Dariuszowi Nowickiemu trudniej z kolei było ocenić filmik okiem specjalisty od sztuk walki z uwagi na kiepską jakość nagrania. Wobec tego jego zdaniem nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy to działania policjantów bezpośrednio przyczyniły się do śmierci Bartka.

— Z punktu widzenia specjalisty od technik obezwładniających stwierdzam, że jesteśmy w stanie powiedzieć bardzo niewiele, ponieważ jakość filmiku jest zbyt słaba. Widać, że w celu założenia kajdanek próbują go przytrzymać dźwignią na ramię i na staw łokciowy, przycisnąć kolanem na plecy, kiedy już leżał obezwładniony na brzuchu, zblokować nogi. Trudno powiedzieć, czy to, co się wydarzyło było wynikiem akcji obezwładniania przez policjantów czy też było wynikiem niekontrolowanej reakcji obezwładniającego, który szarpiąc się w mógł doprowadzić do tego, że nastąpiły jakieś wewnętrzne uszkodzenia. Takie informacje będziemy mieli dopiero po sekcji zwłok.

W związku z tym, że pierwsza sekcja zwłok nie przyniosła odpowiedzi na pytanie dlaczego zmarł Bartek Sokołowski, pełnomocnicy jego rodziny złożyli wniosek o kolejną. Jak na razie nie ma informacji, czy i kiedy miałaby się odbyć.

Marta Wiśniewska



Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. xxxx #3072698 12 sie 2021 03:15

    Czy w końcu jakiś pismakowy "imbecyl" podejdzie do tematu z chęcią napisania czegoś racjonalnego i będzie w stanie w google wpisać hasło: Czy ratownik medyczny może stwierdzić zgon? Wtedy może znajdzie jeb....odpowiedź brzmiącą: Ratownik nie może stwierdzić zgonu!!!!, a jeśli człowiek nie żył przed przyjazdem karetki, to należało na miejsce wezwać rokutora, bo karetką nie można przewozić zwłok!!! W związku z czym zgon stwierdził zapewne lekarz w szpitalu, wpisując godzinę kiedy mu pokazali tego człowieka (być może przywiezionego do szpitala martwego). I taką informację Szpital zapewne przekazał Policji, bo jakim debilem trzeba być aby pisać, że policja twierdzi, że zgon nastąpił po dwóch godzinach? Na jakiej podstawie Policja miała by stwierdzić godzinę zgonu? Ani nie ma takich uprawnienie, ani za to nie odpowiada, ani kur....nie obsługuje ludzi w Szpitalach. Więc ktoś im tą godzinę wskazał. Natomiast co do ojca chłopaka, to współczucia. Wzięli jakiegoś debila na pełnomocnika. Raz że ujawnili materiały ze śledztwa w postaci postanowienia o powołaniu biegłego co już samo przez się stanowi podstawę do zarzucenia stronności opinii, dwa że do gazet wypisują bzdury o stwierdzeniu zgonu przez ratownika przed przybyciem karetki (czytaj wyżej), trzy że powołują się na OPINIĘ pani pielęgniarki co do stwierdzenia przyczyny zgonu. Po prostu ktoś na tych ludziach w tragedii żeruje i próbuje nieudolnym szumem się wybić. Dodatkowo piszą że jak zobaczyli ciało to np. żebra były połamane. Noż kur...po sekcji gdzie otwiera się człowieka? GO szanuję za jakieś podjęcie próby wypowiedzenia się ekspertów. Pan psycholog/sensej mądrze się wypowiedział. Na nagraniach nie widać nic co by wskazywało na winę policji. CO nie znaczy, że nie mogło dojść do jakiegoś nieumyślnego skrzywdzenia chłopaka. Skoro na nagraniu nie widać żeby ktoś go bił, pacyfikował to raczej nikt z nich nie chciał mu zrobić krzywdy celowo (jeśli wgl zrobili). a tu się gada o celowym zabójstwie. Należy czekać na wyniki sekcji i tyle. A skoro nie ma obrażeń fizycznych świadczących o śmierci. Sińce na rękach plecach raczej takimi obrażeniami nie są.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)