Atrakcja na sobotę: żydowskie macewy w śniegu

2021-08-07 09:56:46 (ost. akt: 2021-09-15 22:28:38)
 Widniejąca na zdjęciu data z kalendarza hebrajskiego 5628 odpowiada gregoriańskiemu rokowi 1868.

Widniejąca na zdjęciu data z kalendarza hebrajskiego 5628 odpowiada gregoriańskiemu rokowi 1868.

— Postanawiamy żeby żaden Żyd, żaden czarnoksiężnik, żaden czarodziej..., który się sprzysiągł z diabłem łamaniem i handlowaniem wiary, nie mógł istnieć w naszym kraju i być tolerowanym — ogłosił na początku XIV wieku krzyżacki Wielki Mistrz Zygfryd von Feuchtwangen
Żydzi nie mieli w tamtych czasach łatwego życia. Nie tylko zresztą u niemieckich zakonników, ale i w Europie. W XIV wieku w Europie zachodniej szalała dżuma. Dochodziło wtedy do licznych pogromów, bo to Żydów motłoch oskarżał o jej wywołanie. żydzi szukali wtedy i (i znaleźli) schronienie między innymi w Królestwie Polskim.

Na terenie Zakonu, a potem Prus Książęcych i wreszcie Królestwa Prus zakazy osiedlania się Żydów obowiązywał aż do początku XIX wieku, choć Żydzi mogli dostać indywidualne zgody od króla na osiedlenie. Zresztą ten zakaz dotykał nie tylko ich. W ustanowionym w 1567 roku prawie takim zakazem objęto także Cyganów. Taki zakaz obowiązywał też na rządzonej przez biskupów Warmii. Biskup Maurycy Ferber w 1526 roku zarządził na przykład, że niekatolicy mogą przebywać na Warmii nie dłużej niż jeden rok. To prawo było jednak skierowane nie tylko przeciwko Żydom, ale też i protestantom.

W XVIII wieku w całych całych wschodnich Prusach mieszkało tylko kilkuset Żydów, najwięcej w Królewcu.

Formalnie w 1812 roku pruski król zezwolił na osiedlanie się Izraelitów w wybranych miejscowościach i nabywanie przez nich nieruchomości. Co nie zmienia faktu, że kilka lat później wykluczono ich ze służby publicznej a potem zabroniono też piastowania stanowisk akademickich. Ostatecznie jednak w połowie XIX wieku żyjącym w Prusach Żydom przyznano te same prawa co chrześcijanom.

W Prusach Wschodnich zamieszkiwało niewielu Żydów. W drugiej połowie XIX wieku było ich nieco ponad 14 tysięcy, co nie stanowiło nawet 1% ogółu mieszkańców. Więcej było ich oczywiście w miastach. Na przykład w Olsztynie w tym czasie stanowili około 4 % mieszkańców.

W roku objęcia władzy przez Hitlera w całych Prusach Wschodnich było ich 8800, mniej niż pół procenta całej ludności. Części z nich udało się wyjechać z Niemiec i dzięki temu ocalili życie. Tak zrobił Erich Mendelsohn (1887-1953) urodzony w Olsztynie światowej sławy architekt. Śladami olsztyńskich Żydów poprowadzę jednak państwa w odrębnym tekście.

Tych, którzy nie wyjechali Niemcy w większości wymordowali. Ostatni transport do niemieckiego obozu zagłady wyruszył z Olsztyna 15 marca 1943 roku. Tak zakończyła się historia Żydów na tym terenie.

Co prawda po 1945 roku na terenie dzisiejszego warmińsko-mazurskiego pojawili się znowu Żydzi, byli to jednak głównie repatrianci. Większość z nich pobyt tutaj potraktowała jako tymczasowy przystanek na drodze do innych części Polski lub do Palestyny. Według danych Centralnego Komitetu Żydów Polskich w 1949 roku na terenie ówczesnego województwa olsztyńskiego przebywało jeszcze 119 osób Żydów. Potem pozostały już tylko pojedyncze osoby. Oraz synagogi i cmentarze. Jak ten w leżącym pomiędzy Iławą i Pasłękiem Zalewie.

Na tamtejszym cmentarzu żydowskim przy ulicy Sienkiewicza do naszych czasów w dobrym stanie dotrwało kilka macew. Zachował się między innymi grób Josepha Saula Rosenbacha, który w 1829 roku przekazał ziemię na jego założenie. Pierwszym Żydem, o który wiemy, że próbował osiedlić się w Zalewie był kupiec Joachim Marek. 12 stycznia 1785 roku napisał list do króla pruskiego z prośbą o zgodę na to.

— Motywując prośbę, przedstawiał swój majątek na 3 tys. talarów w gotówce, w tym 1000 w srebrze, oraz dodatkowo 8 tys. talarów w towarach, które mógł upłynnić w Prusach. Wymieniał przy tym korzyści, jakie osiągnie miasto, jeżeli miejscowi sukiennicy zostaną przez niego zaopatrzeni w towar. Gotów był również sprowadzić z Berlina sukno i porcelanę, każdy z towarów za sumę 500 talarów, a także podzielić się z miastem 5% własnych zysków. Joachim pozwolenia na zamieszkanie w Zalewie nie otrzymał — pisze Seweryn Szczepański w artykule “Żydowskie domy modlitwy oraz cmentarze na Warmii i Mazurach – stan obecny (na tle dziejów Żydów w Prusach Wschodnich i Zachodnich)” zamieszczonym w Roczniku Ziem Zachodnich.

Cmentarz, obok nekropolii w Szczytnie, Pasłęku i Mikołajkach, należy do najlepiej zachowanych w warmińsko-mazurskim. To przede wszystkim zasługa społeczników. To oni uratowali go przed zagładą. Na początku naszego tysiąclecia cmentarzem zaopiekowało się Stowarzyszenie Społeczne "Nasza Więź" . Wtedy cmentarz oczyszczono i ogrodzono.

W 2019 roku w ramach projektu „Ślady Przeszłości” przygotowanego przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Zalewskiej między innymi wyczyszczono nagrobki. Wydano też biuletyn poświęcony społeczności żydowskiej w przedwojennym Zalewie. — Pogadanki ze szkolną młodzieżą powiększyły jej wiedzę i dumę z historii naszej małej ojczyzny — czytamy na oficjalnej stronie Urzędu Miejskiego w Zalewie. — Aspekt drugi, nie mniej ważny: w dobie narastającego w Europie nacjonalizmu ważne jest pokazywanie młodzieży różnorodności kultur i religii oraz ich poszanowania. Choćby na przykładzie losów dawnych mieszkańców Zalewa i ich cmentarzyka.

Większość z prawie 50 cmentarzy dzisiaj już nie istnieje. To co zaczęli niszczyć naziści po wojnie w wielu przypadkach dokończyli komuniści.

— Zdecydowana większość nekropolii żydowskich przetrwała okres wojenny. Degradacji i zniszczeniom uległy one dopiero w czasach powojennych — pisze Wiktor Knercer w artykule “Cmentarze żydowskie i synagogi na terenie województwa warmińsko-mazurskiego – historia, stan obecny” zamieszczonym w “Studiach żydowskich”.

Bardzo uderzający jest los cmentarza w Olsztynie przy ulicy Zyndrama z Maszkowic, który został zrównany z ziemią już po wojnie. Część nagrobków wykorzystali olsztyńscy kamieniarze, część wykorzystano do budowy murku i umocnienia skarpy przy klubie garnizonowym na ulicy Zamkowej. Taki sam los spotkał też. cmentarz w Mrągowie. Tam macew użyto do budowy pralni, którą postawiono na tymże cmentarzu.

O ile cmentarz w Zalewie przetrwał do naszych czasów, to XIX wieczną synagogę podpalono w 1938 roku, podczas “Nocy kryształowej”. Strażakom zabroniono gasić pożar, a o jego wzniecenie oskarżono rabina. Aresztowano go wraz z żoną i najprawdopodobniej osadzono w obozie koncentracyjnym.

Historia zalewskich Żydów zakończyła się w 1942 roku. Wtedy z Zalewa Niemcy wywieźli Annę Oschizko, pół-Żydówkę, pół-Niemkę która była ewangeliczką.

Jednak dzięki ludziom, którzy zaopiekowali się tym cmentarzem, zalewscy Żydzi są nadal wśród nas.

Igor Hrywna

Zdjęcia pochodzą z zimy 2021 roku. Widniejąca na pierwszym zdjęciu data z kalendarza hebrajskiego 5628 odpowiada gregoriańskiemu rokowi 1868.

Inne opisy: Kliknij tutaj