Zakaz palenia na balkonach. Mam puścić sąsiada z dymem? [FELIETON]

2021-08-20 11:39:18(ost. akt: 2022-02-23 10:20:37)
„Jeśli palisz, nie truj”

„Jeśli palisz, nie truj”

Autor zdjęcia: pixabay.com

Sąsiad pali jak smok. Codziennie, o każdej porze. Mój nos doskonale wie, kiedy to robi. Może więc wprowadzić zakaz palenia na balkonie? Wiele spółdzielni ma taki zakaz wpisany w regulamin, ale nikt go nie przestrzega. Mam więc dzwonić na policję?
Mieszkam w bloku. W bloku z balkonami. Z miejscami, gdzie świetnie pali się papierosy na świeżym powietrzu. Tak mniemam, bo sąsiedzi chętnie wychodzą na dymka. O każdej porze. Z samego rana, późnym wieczorem. Sama nie palę, ale dym papierosowy wyczuwam nawet, gdy jestem w drugiej części mieszkania. Wiem więc, że ktoś pali jak smok. Może nos mam jakiś nie taki? Bo gdy tylko wyczuję „dymka”, od razu na usta ciśnie mi się komentarz.

Nigdy nie zwracałam uwagi sąsiadom, że palą w pobliżu moich okien. Nie tłumaczyłam im, że dym papierosowy się rozchodzi na lewo i prawo. Że idzie w górę. Że mój nos ma magnes. Że nie lubię tego zapachu. Bo wychodzę z założenia, że wolnoć Tomku w swoim domku. Że żyjemy w wolnym kraju i tak jak mamy wolność słowa, tak i wolność palenia na balkonie. Ale zwłaszcza latem czasem mam już tego dość. Bo takich papierosów dziennie dymi się dosyć sporo. A dym lubi wymykać się spod kontroli. A że ja go czuję… to zapala mi się czerwona lampka.

Równie dobrze mogłabym stanąć na środku ulicy z transparentem: „W pobliżu mojego balkonu nie dodawaj gazu! I nie zmieniaj biegu na wyższy, bo mi to przeszkadza!” Chociaż ktoś już mnie ubiegł, bo na drzwiach od mojej klatki schodowej wywiesił ogłoszenie: "Samochody przed blokiem mogą parkować tylko przodem do okien. Ruszanie tyłem może zatruwać życie sąsiadom". Zatem z tym transparentem nie byłabym prekursorem. Ale to tak na marginesie.

Mogłabym też zakazać innym sąsiadom sadzenia kwiatów na balkonach czy parapetach, bo przyciągają bąki. A bąki bzyczą i mogą wlecieć do domu. Na szczęście nie śmierdzą. Mogłabym zakazać dzieciom krzyczeć, a psom szczekać. Koty nie mogłyby chodzić po parapetach, bo jeszcze, nie daj Bóg, któryś wskoczy mi na pranie. Za dużo ludzi w bloku, żeby stawiać swoje warunki. Nie zmienia to faktu, że palenie śmierdzi. Na odległość.

I właśnie dlatego, ze względu na to, że człowiek ma zmysł powonienia, od jakiegoś czasu coraz głośniej jest o zakazie palenia na balkonach. Jasne, można wprowadzić, ale co to zmieni? Zaknebluję sąsiadom usta?

Do tej pory prawo zabrania grillowania na balkonach. I dobrze, bo nie chciałabym zakładać świeżo wypranej koszulki o zapachu kiełbaski. Są też inne zakazy: zabrania się trzepania dywanów, wyrzucania śmieci przez balkon czy nieobyczajnego zachowania. Czyli o co chodzi? O opalanie się topless? To akurat mi nie przeszkadza. „Gołe cycki” nie dymią. Niewskazane jest też puszczanie głośnej muzyki, co może zostać uznane za zakłócanie spokoju. Miałam raz takich sąsiadów. Zaczynali o szóstej nad ranem i było to przerażające… Za naruszenie któregokolwiek z zapisów grozi 500 zł mandatu, a w przypadku czynu nieobyczajnego — nawet 1500 zł kary.

Zakaz palenia w przestrzeni publicznej, który zaczął obowiązywać ponad 10 lat temu, także napotykał opór. Dziś nie wolno "puścić dymka" na przystanku autobusowym, w kawiarni, w pracy czy na uczelni. Za złamanie zakazu też grozi 500 zł mandatu. Takie 500 plus za fajkę.

A gdyby jednak wprowadzić zakaz palenia na balkonach? Miałabym w takim razie donosić na sąsiadów? I zbierać dowody? Robić zdjęcia, filmować, dzwonić na policję, gdy palą? Monty Python by się uśmiał. Ale na Litwie już obowiązuje taki. Dotyczy balkonów w blokach, tarasów i palenia na loggiach. Wystarczy, że choć jeden mieszkaniec doniesie, a policja taki donos potwierdzi. Wysokość kary za palenie na balkonach wynosi wtedy od 30 do 60 euro. Nie wiem, od czego zależą takie widełki. Od długości papierosa?

Ale świat idzie do przodu. Technologia wypiera klasykę. Dlatego nawet firmy tytoniowe chcą skończyć z klasycznymi papierosami. A te śmierdzą najbardziej. Ba, jeden z największych producentów fajek, namawia do zaprzestania palenia. Aż przecieram oczy ze zdumienia. „Jeśli nie palisz, nie zaczynaj. Jeśli palisz, rzuć palenie. Jeśli nie rzucasz palenia, zmień papierosy na produkty nowej generacji” — tak koncern podchodzi do tematu. W kontekście balkonowych przygód bardzo mi się ten pomysł podoba. Dodałabym jeszcze: „Jeśli palisz, nie truj”.

Rozumem, że sąsiadom trudno będzie rzucić palenie klasyków. Rozumiem, że przyzwyczajenia trudno się zmienia. A już na pewno żaden sąsiad nie zrobi tego dla takiej jednej Ady. Zresztą nie namawiam do tego. Jest przecież konstytucja. Jeśli sąsiad lubi, niech pali. Każdy sam przecież dba o swoje zdrowie. Ale powtórzę: nie truj!

A może sąsiad przerzuci się na papierosy, które mniej śmierdzą? Nie przekonam klasycznego palacza do przesiadki na „elektryka”. Ale spróbuję. Sąsiedzie, jeśli naprawdę musisz palić, przeskocz na inne papierosy. Takie fajki na pewno mniej śmierdzą. I są mniej obciachowe.

Hmmm… Tylko jak przemówić do rozsądku komuś, kto pali ruskie fajki, bo są najtańsze? Technologia może i zmienia świat. Tylko czy każdego na to stać? Na szczęście myślenie nic nie kosztuje.

ADA ROMANOWSKA

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. summoning_redemption #3073333 20 sie 2021 13:44

    Rozumiem, że jak dym papierosowy przedostaje sie z mieszkania do mieszkania przez kratke wentylacyjną - bo wentylacja w mieszkaniu nie działa prawidłowo (Pojezierze) to też będzie mandacik dla sąsiada z góry/dołu?

    odpowiedz na ten komentarz

  2. mieszkanka #3073325 20 sie 2021 12:30

    Nie mam kota ani psa...:( To co mam zrobić?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Krzysztof Jarzyna #3073322 20 sie 2021 11:49

      Mam taką sąsiadkę smoczycę. Ale oduczyłem. Ja mam pecha bo mieszkam piętro wyżej i do mnie syf w górę leci. Ale jak coś może lecieć w górę, to coś może spadać w dół. Jak kot strzelił 2-kę. To ja za łopatkę i do sąsiadki na balkon. A wierzcie mi że kocie g...o wali dłużej.

      Ocena komentarza: warty uwagi (11) odpowiedz na ten komentarz