Stres pourlopowy. Jak sobie z nim radzić? Odpowiada psycholog Anna Górska

2021-07-28 10:35:05 (ost. akt: 2021-07-28 12:41:29)

Autor zdjęcia: Pixabay.com

To były piękne dwa tygodnie. Relaks, odprężenie, nowe miejsca i nowo poznani ludzie. Ale przychodzi poniedziałek, kiedy musimy wrócić do pracy. A wtedy dopada nas stres. Jak uniknąć szoku pourlopowego? Pytamy o to Annę Górską, psycholog z Olsztyna.
Katarzyna z Olsztyna w niedzielne popołudnie nerwowo sprawdzała pocztę mailową. Na samą myśl, co w niej znajdzie, oblewała się potem. A może dostała wypowiedzenie mailem? A może przeniesiono ją do innego działu? Albo dostała obowiązki, z którymi sobie nie poradzi? A jeszcze wczoraj było tak wspaniale: wracała z rodziną z Trójmiasta, śpiewali w samochodzie „Don't Worry, Be Happy”. Jednak hasło z amerykańskiego przeboju mówiące o tym, żeby się nie zamartwiać tylko być szczęśliwym, szybko uleciało Katarzynie z głowy. Zamiast tego był mętlik czarnych myśli i ścisk w żołądku. Kiedy nastawiała budzik na rano do pracy, drżały jej ręce.

Stres po urlopie dotyka nawet 70 proc. Europejczyków. Tego rodzaju napięcie ma swoją nazwę: w psychologii określany mianem Zespołu Napięcia Powakacyjnego. Jak się objawia? Możemy czuć przygnębienie, poirytowanie, apatię, smutek, niepokój, bezsenność, a także bóle mięśni. Bywa, że dokuczają nam wymioty i inne problemy żołądkowe. W niektórych sytuacjach dochodzą nawet palpitacje serca i problemy z oddychaniem.

Pourlopowa adaptacja do pracy nie jest prosta
Fot. źródło: Pixabay
Pourlopowa adaptacja do pracy nie jest prosta

Dlaczego powrót do pracy jest stresujący? Przecież wracamy w to samo miejsce. Czeka nas to samo biurko i znajome twarze. O odpowiedź poprosiliśmy Annę Górską, psycholog z Olsztyna.
— Stres, według definicji, jest relacją między naszymi możliwościami, a wymaganiami sytuacji. Nam się może wydawać, że mamy za mało możliwości na tę nową sytuację, czyli powrót do rzeczywistości. Czasem bywa tak, że czas odpoczynku jest dla nas sygnałem, że jest nam w tej pracy bardzo ciężko. Daje nam wiedzę o tym, że na co dzień, będąc w pracy, za mało o siebie dbamy. Kiedy więc kończymy urlop czujemy, że coś tracimy. Coś, co w tym czasie zyskaliśmy, np. uważność na siebie, na swoje potrzeby. Może się także okazać, że w ciągu roku nie umiemy zachowywać higieny psychicznej — odpowiada Anna Górska.

I podkreśla, że każda zmiana w życiu człowieka jest stresująca.
— W kwestionariuszu Holmes’a i Rahe’a, psychiatrów, którzy opracowali najbardziej stresujące wydarzenia, znajdują się także święta, czy właśnie urlop. A to przecież z pozoru to przyjemne sprawy. Koniec urlopu, czyli kolejna zmiana po krótkim okresie regeneracji jest dla nas sygnałem, że znowu trzeba będzie się przystosować i zmienić sposób funkcjonowania. To zawsze bywa stresujące. Może to być element małej żałoby, żalu za stratą. I tęsknoty za tym, co zyskaliśmy w czasie tego urlopu — tłumaczy psycholog.

Jak sobie pomóc w niedzielne popołudnie, kiedy na samą myśl o powrocie do pracy, dostajemy przykrych dolegliwości? — Może to być chwilowy smutek, dyskomfort, który w ciągu kolejnych dni minie. Możemy sobie powiedzieć: "Było wspaniale, zadbałem o siebie. Teraz coś się zmieni, obawiam się tego, ale muszę sobie na to pozwolić".

Polecam masaże, techniki relaksacyjne, spokojny oddech i inne rzeczy, które nas rozluźniają — radzi Anna Górska.— Gorzej, jeśli wrócimy na kolejne 11 miesięcy do ścisku żołądka. To jest dla nas sygnał, że coś w naszej codzienności jest do zmiany. Może nie umiemy żyć w rytmie praca- odpoczynek, tylko czekamy na odpoczynek raz w roku? Wtedy nigdy nie będzie nam dobrze. Powinniśmy w ciągu każdego dnia mieć chwilę relaksu, regeneracji.

Jak uniknąć szoku pourlopowego?

— Przede wszystkim oswoić i polubić naszą codzienność.Warto zadbać o stopniowe wchodzenie w rytm obowiązków. Pomocne będą takie rytuały jak np. przygotowanie ubrania dzień wcześniej. Dobrze, jeśli praca pozwala nam wchodzić stopniowo w rytm obowiązków: mieć godzinę na rozruch, pogaduszki z ludźmi, bo aspekt relacyjny też jest ważny. Warto też uświadomić sobie, że praca nie jest czasem, kiedy znikamy my i nasze potrzeby. My będziemy mieli moment na kawę, na rozmowę, na zastanowienie się, na odejście od biurka. Powrót do pracy powinien odbyć się z troską i uważnością na siebie. O ciało też warto zadbać, zrobić sobie np. krótki spacer w przerwie. Nie jesteśmy tylko maszyną do pracowania, trzeba słuchać swoich emocji i swojego ciała — podpowiada Anna Górska.

Czy są osoby, których nie dotknie nigdy Zespół Napięcia Powakacyjnego? — Jeśli ktoś ma poczucie dbania o siebie w pracy przez cały rok, to będzie po powrocie z urlopu odczuwał mniejszy stres. Bo przecież dbał o siebie cały czas. A więc ta zmiana nie jest dla niego aż tak wielka. I jego organizm nie przeżywa szoku. Na pewno osoby wypalone zawodowo będą miały trudniej. I osoby, które pracują niezgodnie ze swoim temperamentem. Łatwiej będą miały osoby, dla których ich praca jest przyjemnością — kwituje Anna Górska.


Polski pracownik jest zestresowany. Stres jest jednym z głównych czynników występujących w miejscu pracy, a mających negatywny wpływ na stan zdrowia pracowników. Potwierdzają to wyniki badania ankietowego Conperio, największej polskiej firmy doradczej zajmującej się problematyką absencji chorobowej, prowadzone w latach 2017-2020 wśród pracowników produkcyjnych. Średnio 57,4 proc. ankietowanych pracowników z różnych firm wskazało właśnie na stres (ocena subiektywna). W jednym z kontrolowanych zakładów pracy było to aż blisko 75 proc.! Te alarmujące dane odzwierciedlają także statystyki ZUS.

W 2020 roku wystawiono 1,5 mln zwolnień lekarskich z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania. Stanowi to wzrost o 25 proc. (rok do roku), a Polacy nie chodzili z tego powodu do pracy łącznie przez 27,7 mln dni (wzrost o 37 proc. w stosunku do 2019 roku). Co kryje się za tymi niepokojącymi liczbami? Jak wskazują eksperci Conperio, przyczyn stresu w miejscu pracy można się doszukać głownie na trzech płaszczyznach: braku umiejętności do efektywnego wykonywania zleconych zadań, nieodpowiednich relacji z przełożonym, braku analizy norm produkcyjnych.
Stres dopada zarówno kadrę menedżerską, jak i pracowników najniższego szczebla. I jest bardzo niebezpieczny dla naszego zdrowia.

Aleksandra Tchórzewska
a.tchorzewska@gazetaolsztynska.pl