Hotel? Tak, ale bez dzieci

2021-07-26 15:09:37(ost. akt: 2021-07-27 13:07:28)
Hotele bez dzieci zyskują coraz większą popularność

Hotele bez dzieci zyskują coraz większą popularność

Autor zdjęcia: pixabay

Najpierw restauracje bez dzieci, potem osiedla dla bezdzietnych w Krakowie, teraz hotele, do których nie zabierzemy najmłodszych. Czy to forma zadbania o potrzeby dorosłych czy może dyskryminacja? O zdanie zapytaliśmy psycholog Bożenę Rychlik z Olsztyna.
Czy dzieci są trudnymi gośćmi? To pytanie zadaliśmy hotelarzom z regionu. — Bywają — usłyszeliśmy na jednej z recepcji. — Ale wszystko zależy od rodziców, od ich reakcji. Bywa, że wrzeszczą, biegają, uderzają paluszkami o szyby. Wczoraj nawrzucały do fontanny liści i patyków. Ale kiedy im zwróciłam uwagę, wszystko ładnie posprzątały. U nas akurat nie ma atrakcji typowych dla dzieci, dlatego nie są częstymi gośćmi. Teraz jest ich trochę więcej, ale to za sprawą bonu turystycznego.

Z kolei w innym hotelu na Warmii usłyszeliśmy, że dzieci zawsze są mile widziane. — Jesteśmy bardziej hotelem biznesowym, dzieci stanowią u nas 30 proc. gości. Jeśli zachowują się źle, to wina rodziców, którzy nie są w stanie ich upilnować. Raz zdarzyło się, że dziecko zatrzasnęło się w windzie. Ale do takich sytuacji dochodzi naprawdę sporadycznie. A że biegają po korytarzu? To są po prostu dzieci! — mówi pracownik recepcji.

Hotele bez dzieci od lat cieszą się popularnością. Prekursorem tego trendu w Polsce jest położony w województwie mazowieckim kompleks hotelowy Manor House SPA, który od 16 marca 2014 roku jest hotelem bez dzieci. Polacy szukają zarówno miejsc wypoczynku z licznymi atrakcjami dla swoich pociech, jak i hoteli tylko dla dorosłych. Takich, gdzie wypoczynku nie będzie zakłócał dziecięcy gwar, pisk i płacz.

Czy taki podział jest w porządku?


Zapytaliśmy naszych internautów o zdanie. Wielu pisało, że chętnie by się udało w takie miejsce.

— Jako rodzic jestem za. To żadne wykluczenie. Tak samo jak są hotele z masą atrakcji dla dzieci, to te będą w drugą stronę: miejscem odpoczynku lub nocnych rozrywek — pisze Bartosz, nasz internauta.

Artur podziela zdanie przedmówcy: — Bardzo dobry pomysł! Każdy może żyć jak chce! W takich miejscach na pewno będą chcieli odpocząć sami rodzice.
W takim hotelu chętnie odpoczęłaby Dominika: — Sama mam dziecko i wiem, że czasem rodzicom należy się trochę ciszy i spokoju. Nawet jeśli ma to być tylko weekend dla nich. Wyjechałabym do takiego miejsca naładować baterie.

Ania:
— Jeżeli chcesz spędzić romantyczny wieczór lub urlop z ukochanym chcesz odpocząć zrelaksować się to płacz, krzyk za ściany dziecka może to zakłócać....

Odmiennego zdania jest Jagoda:— Dzieci są naszą przyszłością, uczą się obserwując innych, zwłaszcza dorosłych, czyżby dorośli się bali? Niech młodość będzie zawsze przy nas — przekonuje.

Z kolei Irmina pisze, że w Szkocji było jej bardzo ciężko znaleźć nocleg z dzieckiem.— Większość była dla gości 18+. Ale udało się. Myślę, że jest tak duży wybór noclegów w kraju, że można pozwolić sobie na taki podział. Rozumiem potrzebę odpoczynku bez dzieci — czytamy w komentarzu.

Czy tworzenie hoteli dla dzieci to forma zadbania o swoje potrzeby czy wykluczenie?


O odpowiedź poprosiliśmy psycholog Bożenę Rychlik z Olsztyna. — Gdybyśmy mówili w tym wypadku o wykluczeniu, to moglibyśmy również powiedzieć o tym w drugą stronę. Przecież mamy hotele, restauracje i inne miejsca w których są dzieci. Czy to znaczy, że w ten sposób wykluczamy osoby starsze, które potrzebują spokoju, ciszy i tego, żeby móc odpoczywać zgodnie ze swoimi preferencjami i potrzebami? Nie!— odpowiada. — Trudno jest pogodzić potrzeby osób dorosłych z dziećmi i bez dzieci. Sama obserwowałam taką sytuację w jednym z eleganckich hoteli w naszym regionie: do basenu krytego wchodziły mamy albo tatusiowie z maleńkimi dziećmi w pampersach oraz inne dorosłe osoby, ale bez dzieci. I wiem, że te osoby nie miały szans, żeby sobie swobodnie popływać, musiały uważać, żeby nie popryskać dzieci. I mogły też nie mieć ochoty kąpać się w basenie, w którym pływają dzieci w pampersach.

Zdaniem Bożeny Rychlik, najważniejszy jest szacunek dla innych oraz wzajemne rozumienie potrzeb. — Ale to musi działać w jedną i w drugą stronę. Na przykład: Młoda mama może swobodnie karmić dziecko na żądanie w restauracji. I jest to absolutnie w porządku. Ale jeżeli na przeciwko tej młodej mamy siedzą osoby starsze, to może być to dla nich krępujące. Mogą czuć się źle w tej sytuacji. Oni nie muszą przecież podążać za nowymi standardami. Każda taka sytuacja wymaga uważności na to, aby każdy mógł odpoczywać zgodnie ze swoimi pragnieniami i jednocześnie szanować potrzeby innych — tłumaczy. — A więc takie strefy typu: hotele dla rodziców z dziećmi, które potrzebują dużo ruchu, aktywności, bo są żywiołowe, są jak najbardziej ok. I odwrotnie: hotele dla dorosłych. Myślę, że to trend, który przypomniał sobie o tym, że ludzie, którzy jadą na wypoczynek mają różne potrzeby. A potrzeby dojrzałych osób i młodych małżeństw z dzieciaczkami niestety są w kolizji.

Niektórzy zarzucają, że wybieranie miejsc wypoczynku bez dzieci to forma wygodnictwa i wymysł naszych czasów. Bo przecież dawniej nie było takich opcji. Jeżdżono z dziećmi i wszyscy byli szczęśliwi. — Dawniej Polacy w ogóle bardzo rzadko przebywali w hotelach. To, że teraz jeżdżą na rodzinny wypoczynek, to wyraz zamożności. Społeczeństwo się bogaci, Polacy mają różne opcje wyboru. Kiedyś tego nie było — zauważa Bożena Rychlik. — Ludzie wyjeżdżali na biwak, pod namiot czy do domku letniskowego. Od jakiegoś czasu coraz szersze grupy mogą sobie pozwolić na różne formy wypoczynku. Każda forma odprężenia się poza domem jest wspaniała. Powinniśmy być jednak uważni wzajemnie na siebie, aby swoim stylem bycia nie wprowadzać innych w zakłopotanie. Dobrze, że są oferty które zapraszają osoby z różnymi potrzebami.

Aleksandra Tchórzewska
a.tchorzewska@gazetaolsztynska.pl