Monika Falej o wiedźmach z Miłakowa: To są stosy XXI wieku

2021-07-20 17:47:08 (ost. akt: 2021-07-20 19:04:07)

Autor zdjęcia: Wiedźmuchy/Facebook

W Miłakowie zawrzało. Lokalna grupa artystyczna "Wiedźmuchy" jest pod ostrzałem kościoła i części radnych, którzy zarzucają artystkom działania okultystyczne. W sprawę włączyła się posłanka Lewicy Monika Falej.
Przedstawiciele parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Miłakowie w powiecie ostródzkim skierowali do Urzędu Gminy pismo w sprawie grupy artystycznej "Wiedźmuchy", które miało zostać rozpatrzone przez radnych. Sprawa zostanie rozwiązana na spotkaniu w którym będą uczestniczyć radni, założycielka grupy artystycznej "Wiedźmuchy" — Alicja Tomaszewska i proboszcz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Miłakowie.

Co zarzucają autorzy pisma Wiedźmuchom? I kim są Wiedźmuchy, dlaczego ich działania są krytykowane?

To grupa artystyczna, skupiająca kobiety, które wzajemnie się wspierają, podejmują akcje charytatywne. Występują podczas regionalnych festynów, wieczorów artystycznych. Stylizują się na postacie z bajek, czarownice — ubierają się w długie, ciemne suknie, zakładają kapelusze i mają doczepione długie nosy oraz trzymają w rękach nieodłączny atrybut czarownic — miotły. Grupa artystyczna Wiedźmuchy jest aktywna zarówno podczas różnych imprez, jak i mediach społecznościowych. Kobiety często publikują zdjęcia promujące ich działania, zarówno w przestrzeni artystycznej, jak i charytatywnej. Działają od kilku lat. Autorzy skargi na Wiedźmuchy odbierają ich działania jako okultyzm.

Komisja miała rozpatrzyć wniosek Akcji Katolickiej w zeszły czwartek (15 lipca), ale radni stwierdzili, że muszą dogłębniej zbadać sprawę i zorganizować spotkanie z założycielką grupy artystycznej Wiedźmuchy i proboszczem parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Miłakowie.

Fot. Wiedźmuchy/Facebook

— Jest to sytuacja zupełnie niezrozumiała. W Polsce artyści są wolni i możemy dawać wyraz swojej sztuce. Oprócz tego, że jesteśmy grupą artystyczną, jesteśmy również grupą wsparcia. Podczas występów inne kobiety widząc nasze ubrania, solidaryzują się z nami i opowiadają nam o swoich problemach. Jeździmy w różne miejsca, w których jesteśmy potrzebne i wspieramy kobiety, które nas potrzebują. Każdy występ naszej grupy jest występem artystycznym, a my jesteśmy grupą artystyczną, a nie okultystyczną. Oddzielam swoje obowiązki zawodowe, od obowiązków założycielki grupy. Promuję lokalną kulturę w Miłakowie, staram się pokazać naszych uzdolnionych mieszkańców — mówi Alicja Tomaszewska, "Matka Wiedźma Kieźliniucha", założycielka grupy artystycznej „Wiedźmuchy” w komentarzu dla "Gazety Olsztyńskiej".

Grupa artystyczna Wiedźmuchy jest aktywna zarówno podczas udziału w różnych imprezach jak i mediach społecznościowych. Kobiety często publikują różne zdjęcia promujące ich działania, zarówno w przestrzeni artystycznej, jak i charytatywnej.

W sprawę zaangażowała się posłanka Lewicy z Elbląga Monika Falej, która zamierza przeprowadzić w Miłakowie interwencję poselską. Polityczka zwraca uwagę, że w Polsce obowiązuje rodział państwa od kościoła, a instytucje religijne nie powinny wpływać na kulturę i sztukę. Posłanka uważa, że ten temat wcale nie powinien być podejmowany przez radnych.

Fot. Wiedźmuchy/Facebook

— Takie działania to są stosy XXI wieku. Wcześniej ustawiano stosy i podpalano drewno, a teraz stosuje się inne dostępne narzędzia. Dla mnie to jest kuriozalna sytuacja. Będę apelowała do radnych, żeby się nie podejmowali tego tematu, bo to jest kompletnie absurdalne, przecież mamy rozdział państwa od kościoła. Panie z grupy artystycznej „Wiedźmuchy” mają moje pełne wsparcie — mówi posłanka Monika Falej dla "Gazety Olsztyńskiej".

Parafia pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Miłakowie, zamieszcza na swojej stronie internetowej homofobiczne teksty jak np. "Homoseksualizm – czym jest i jak z niego wyjść?", w którym tłumaczy "niemoralność czynów homoseksualnych". Księża również edukują wiernych w sprawie szkodliwości pornografii i niepłodności mężczyzn. Do tej sprawy wrócimy jutro.

Zdaniem socjologa:


O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy prof. Marka Sokołowskiego, socjologa z UWM. Głównym wątkiem rozmowy był wpływ Kościoła Katolickiego na sztukę i kulturę.

prof. Marek SokołowskiGrecy przed kilkoma tysiącami lat wynaleźli teatr, dlatego do dzisiaj terminologia teatralna związana jest z językiem greckim. Na początku było dwóch aktorów – mężczyzn, później do teatru dołączył chór komentujący wydarzenia i tak było do upadku kultury antycznej. Przeskakując kilka tysięcy lat dalej – mamy średniowiecze i rozwój kultury związanej z duchowieństwem i Kościołem Katolickim. Teatr pojawia się głównie podczas widowisk maryjnych, jednak dosyć szybko księża przestają to akceptować i teatr wyniósł się przed drzwi kościoła, z tego ponownie odrodził się teatr klasyczny i rozwijał się on przez kolejne 600 lat. Ingerencja Kościoła Katolickiego w teatr miała ciągle miejsce. Kościół nakazywał palenie pewnych ksiąg, bo hierarchowie kościelni myśleli, że niektóre myśli naruszają dogmaty kościelne. Nic bardziej mylnego. Gdyby nie rozwój sztuki, nie mielibyśmy wspaniałych fresków w kościołach — mówi prof. Marek Sokołowski, socjolog z UWM — Ksiądz z Miłakowa najwidoczniej poszedł w ślady świętej inkwizycji sprzed wieków i stwierdził, że powinien cenzurować niektóre wydarzenia kulturalne. Chcę tylko przypomnieć, że niektórzy księża doszukiwali się wątków satanistycznych i okultystycznych w serii książek o Harrym Potterze. Zakładam, że panie z grupy artystycznej „Wiedźmuchy” nie naruszają norm religijnych ani nie łamią tabu. Nazwały się tak jak się nazwały – mają do tego pełne prawo, równie dobrze ksiądz mógłby występować przeciwko podlaskim Szeptuchom, którzy są bardziej na bakier z kościołem katolickim — komentuje profesor Sokołowski.

Zbigniew Zabłocki, radny powiatu ostródzkiego z Prawa i Sprawiedliwości, oraz członek Akcji Katolickiej zaznacza, że póki co nie chce nikogo osądzać i wstrzyma się z komentarzem do czasu decyzji Komisji Skarg, wniosków i petycji.

Agnieszka Bułak, zastępca prezesa Akcji Katolickiej w Miłakowie odmówiła rozmowy z „Gazetą Olsztyńską”, działacze czekają na decyzję Komisji Skarg, wniosków i Petycji.

Komisja miała rozpatrzyć wniosek Akcji Katolickiej w zeszły czwartek (15 lipca), ale radni stwierdzili, że muszą dogłębniej zbadać sprawę i zorganizować spotkanie z założycielką grupy artystycznej „Wiedźmuchy” i proboszczem parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Miłakowie.

Karol Grosz

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. hehe #3071343 21 lip 2021 14:10

    Sam pomysł Pań bardzo fajny i brawa za kreatywność i zaangażowanie. Ale panią Monikę chyba przyciągają inne sprawy, chyba chciała do prawdziwych czarownic...

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz

  2. basilo #3071320 21 lip 2021 09:18

    Brawo Dziewczyny z Miłakowa. Precz z płaskoziemcami z KK. A ta głupia rada niech kontroluje proboszcza i jego podwładnych bo tam tkwi zło i ciemnota

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) odpowiedz na ten komentarz

  3. prawdziwy krzroy #3071303 21 lip 2021 07:35

    Ja bym przesłuchał Smętka, Bazyliszka i niejaką Kociubińską Hermenegildę ... kontakt może być słaby ale dobre nocne czuwanie pomoże

    Ocena komentarza: warty uwagi (12) odpowiedz na ten komentarz

  4. Neskens #3071262 20 lip 2021 18:23

    No to teraz, miłakowianie, wiecie na kogo (nie) głosować.

    Ocena komentarza: warty uwagi (25) odpowiedz na ten komentarz