Junior Basket Club: koszykówka to coś więcej niż sport

2021-07-16 07:31:14 (ost. akt: 2021-07-15 16:57:09)

Autor zdjęcia: Jakub Chmielewski

Sport może stać się pasją na całe życie, zwłaszcza gdy mamy odpowiedniego trenera. Tomasz Panewski z Michałem Czarneckim dzielą się z dziećmi swoją pasją — koszykówką, która dzięki nim jest nie tylko dyscypliną sportową, ale też sposobem na rozwój ciała i ducha.
— Całe życie gram w koszykówkę amatorsko lub zawodowo. Pomysł zorganizowania dzieciom zajęć z kosza pojawił się w ubiegłym roku pod koniec wakacji, kiedy trener klasy sportowej o profilu koszykarskim z SP 3 w Olsztynie zrezygnował z pracy. Z moim kolegą Michałem Czarneckim przejęliśmy stowarzyszenie i założyliśmy klub Junior Basket Club Olsztyn. Musieliśmy przygotować się w odpowiedni sposób do tych zajęć. Bo żeby prowadzić treningi z dziećmi, potrzebne były specjalne kursy na trenera i wychowawcę — wspomina Tomasz Panewski.

Głównym celem trenerów jest przekazanie dzieciom miłości do sportu, zwłaszcza koszykówki. Podczas treningów dzieci mają się dobrze bawić oraz rozwijać.

— Zależy nam, by nasi podopieczni podczas zajęć rozwijali się zarówno pod kątem koszykówki, jak i relacji społecznych. Koszykówka jest grą zespołowa, więc komunikacja jest tutaj kluczowa. Dzięki grze dzieci uczą się współpracy — twierdzi Tomasz Panewski.

Fot. Jakub Chmielewski

— Na treningi koszykówki chodzę od pół roku. Wcześniej trenowałem piłkę nożną przez kilka lat, ale chciałem spróbować nowego sportu. Poszedłem na pierwszy trening i spodobało mi się. Mam bardzo fajnych kolegów w drużynie, treningi są super, czasem zajmujemy się też innymi rzeczami, a nie tylko koszem. Treningi zacząłem z trzema kolegami z klasy, ale w drużynie poznałem innych znajomych z różnych szkół. Spotykamy się też poza treningami, razem chodzimy na plażę, gramy w kosza — mówi 13-letni Olaf.

Dzieciaki dzięki treningom uczą się również odpowiedzialności i samodzielności, bo często same muszą dojechać na zajęcia. Młodzi koszykarze bardzo się w to angażują i sami zaczynają pilnować rozkładu dnia.

— Bardzo nas cieszy, że dzieci rozmawiają z rodzicami o tym, żeby przyjść na nasze zajęcia. Teraz są potworne upały, ale dzieciaki i tak przychodzą na treningi, chociaż mogłyby pojechać gdzieś na wakacje lub pójść nad jezioro — dodaje trener.

Chłopcy i dziewczyny podczas zajęć nawiązują przyjaźnie, chociaż są z różnych szkół i rejonów. Ale to właśnie dzięki temu mogą wymienić się doświadczeniami i opiniami.

Oprócz koszykówki, trenerzy organizują dzieciom również inne zajęcia: wspólnie chodzą do kina czy na basen oraz prowadzą zajęcia z innych dyscyplin, np. MMA. Chcą, aby ich podopieczni poznali też inne sporty.

— Moim zdaniem, żeby pokochać koszykówkę, trzeba poznać też inne dyscypliny sportowe. Wszystko opieramy na sporcie, który nas połączył. Chcemy pokazać, że zdrowy tryb życia pozytywnie na nas wpływa, a dzięki innym sportom pracujemy nad różnymi partiami ciała — podkreśla Tomasz Panewski.

Fot. Jakub Chmielewski

Kto może chodzić na treningi?
— Chcemy stworzyć klub dla wszystkich dzieci. Starszych i młodszych. Zaczynaliśmy od 10 podopiecznych, a teraz mamy 50 lub 60. Przyjmujemy dzieciaki w różnym wieku, najstarsze są z rocznika 2007. W naszych grupach też są dziewczynki w różnym wieku: od 8 do 11 lat, więc nasz klub jest otwarty na każdą osobę w określonym wieku — mówi Tomasz Panewski. — Robimy to wszystko dla naszych dzieciaków, jesteśmy dumni z naszych działań i czujemy satysfakcję, gdy widzimy zaangażowanie i uśmiech na twarzach naszych podopiecznych po treningu. Dużego kopa dają nam również opinie rodziców, według których robimy świetną robotę. Zależy nam, żeby dzieciaki chciały się rozwijać, bo dzięki temu będzie im łatwiej w przyszłości, a nasz klub również będzie stawał się coraz lepszy.

Gdzie odbywają się treningi?

— Podczas wakacji trenujemy na olriku przy SP 34, ale szukamy też innych obiektów — odpowiada Tomasz Panewski. — Od września ruszymy z oficjalnymi treningami 3 razy w tygodniu.

Lidia Wieczorek