Czy w Olsztynie są potrzebne punkty szczepień dla bezdomnych?

2021-06-27 16:08:09 (ost. akt: 2021-06-27 09:56:25)

Autor zdjęcia: Archiwum KO

W większych miastach ruszyły specjalne punkty szczepień dla bezdomnych. Czy takie punkty powstaną także w Olsztynie?
20 czerwca w Łodzi w mobilnym punkcie szczepień zaszczepiono preparatem Johnsona ponad 100 bezdomnych. Są tam szczepione m.in. osoby, które z powodu sytuacji życiowej nie mogą osobiście zarejestrować się na szczepienie. Łódź powtórzą tę akcję 27 czerwca. Warszawa idzie w jej ślady i również organizuje punkty szczepień dla bezdomnych.

Na miejscu będą obecni strażnicy miejscy, którzy są również ratownikami medycznymi i na co dzień pomagają osobom w kryzysie bezdomności — pomogą m.in. w wypełnieniu kwestionariusza kwalifikacji do szczepień, zweryfikowaniu tożsamości i zadbają o bezpieczeństwo osób, które zgłoszą się na szczepienia.

W Olsztynie podobne punkty prawdopodobnie nie powstaną. Według Roberta Kuchty, dyrektora schroniska dla bezdomnych w Olsztynie, organizowanie specjalnych punktów szczepień jest zbędne. Dlaczego?

— Bo bezdomni bardzo chętnie szczepili się w oficjalny sposób — wyjaśnia Robert Kuchta. — W Olsztynie nie ma aż tylu osób dotkniętych tym problemem, jednak w większych miastach i aglomeracjach faktycznie może być taka potrzeba.

Prawie 90 proc. osób nocujących w schronisku dla bezdomnych zaszczepiło się. Tylko 7 bezdomnych nie wyraziło zainteresowania szczepieniem. Jednak podejście bezdomnych do szczepień zmienia się.

— Nawet dzisiaj (25 czerwca) przyszła do mnie osoba, która początkowo nie wyrażała chęci zaszczepienia, ale zmieniła zdanie. Od razu zadzwoniłem na infolinię i mężczyzna od razu został zaszczepiony. Osoby chętne nie czekają długo na termin — twierdzi Robert Kuchta. — Inna jest sytuacja osób na koczowiskach. Staramy się ich zachęcić do szczepień, ale większość z nich nie chce.

Szef schroniska jest bardzo pozytywnie zaskoczony tym, że osoby pomieszkujące w placówce tak chętnie chodziły na szczepienia. Większość osób została zaszczepiona preparatem Pfeizera. W większych miastach te osoby są szczepione aparatem Johnsona, jednak w Olsztynie był problem z załatwieniem tej szczepionki, ponieważ trzeba by było bardzo długo na nią czekać.

— Ale wszystkie osoby, które zaszczepiły się pierwszą dawką, szły na drugą — podkreśla Kuchta. — Jedna osoba poważnie gorączkowała, ale po dwóch dniach była jak nowonarodzona.

Lidia Wieczorek