Od dzisiaj wracają koncerty. Muzycy nie są jednak z tego zadowoleni

2021-05-26 14:50:47 (ost. akt: 2021-05-26 15:41:48)

Autor zdjęcia: pixabay

W nocy z 25 na 26 maja zmieniło się rozporządzenie dotyczące organizacji koncertów i wydarzeń kulturowych. Artyści wracają na sceny, a publiczność do sal koncertowych i na koncerty plenerowe.
Pierwszą reakcją na wiadomość o odmrożeniu branży koncertowej była niepohamowana radość. Jednak po przeczytaniu informacji na temat maksymalnej liczby osób — radość zniknęła. Za to pojawiło się pytanie: czy jest sens organizowania koncertów w takich warunkach?

Od 4 czerwca mają ruszyć koncerty do 250 osób (nie licząc osób zaszczepionych), a od dziś (26 maja) można organizować koncerty w pomieszczeniach, ale pod warunkiem, że będzie zajętych do 50 proc. liczby miejsc siedzących. Jeśli nie ma wyznaczonych miejsc na widowni, odległość pomiędzy widzami lub słuchaczami musi wynosić 1,5 m. Organizator musi zadbać, żeby w pomieszczeniu przebywała jednocześnie nie więcej niż 1 osoba na 15 mkw. To oznacza, że w sali koncertowej o powierzchni 1000 mkw może znaleźć się tylko 66 osób.

Olsztyńscy muzycy są niezadowoleni z tych decyzji, bo — jak mówią — przy takich warunkach organizacja koncertów nie jest opłacalna oraz jest trudna do zrealizowania.

— Dzisiaj cały dzień toczą się dyskusje na ten temat, ponieważ to dzisiaj jest Finał Ligi Europy na stadionie w Gdańsku, gdzie będzie ponad 9 tys. widzów. A na koncertach na świeżym powietrzu może być zaledwie około 250 osób. Mam nadzieję, że jest to to tylko niedopatrzenie i cała sytuacja zostanie szybko wyjaśniona. Nie mam pojęcia, jaki jest powód takiej decyzji — zastanawia się Piotr Sołoducha z zespołu Enej. — Bądźmy szczerzy, jeśli organizator miałby zorganizować koncert plenerowy dla 250 widzów, to ta impreza nie odbędzie się, ponieważ samo opłacenie ochrony i punktu medycznego wyniesie więcej niż zysk ze sprzedaży biletów.

Piotr Sołoducha
Fot. Zbigniew Woźniak
Piotr Sołoducha

Wymogi ograniczające koncerty uderzają nie tylko w muzyków. Organizacja wydarzenia angażuje również mnóstwo osób z innych branż: ochroniarskiej, technicznej, gastronomicznej czy rękodzielniczej.

— W tej sytuacji nie chodzi wyłącznie o muzyków. Na tej decyzji tracą też technicy, osoby przygotowujące wydarzenie. Na imprezach miejskich pojawia się mnóstwo stoisk i straganów, które współtworzą takie wydarzenia — dodaje Piotr. Sołoducha.

Zdanie kolegi po fachu podziela Bartosz Krusznicki, wokalista olsztyńskiego zespołu Łydka Grubasa.

— Dobrze, że w ogóle coś ruszyło, natomiast to, w jaki sposób to zostało zrobione, pozostawia wiele do życzenia, dlatego że limit 250 osób to jest paranoja. Nie ma żadnych przepisów wykonawczych, nikt nie wie, jak miałoby to być zorganizowane. Jest to zupełny absurd. Impreza plenerowa na tyle osób nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia, ponieważ przychody biletów nie zwrócą kosztów. A nikt nie będzie ryzykował i organizował imprezy niespełniającej wymogów. Pojawił się też absurdalny zapis, że od dzisiaj można grać pod dachem. Jeśli nie ma wyznaczonych miejsc siedzących, to obowiązuje ograniczenie do 1 osoby na 15 mkw. Ilu wtedy widzów wejdzie do knajpy na 1000 osób? 50? Jest to bardzo nieprzemyślane. Zwłaszcza, że 20 tys. kibiców wejdzie na mecze w czerwcu...

Muzycy z Łydki Grubasa starają się nie poddawać. Wciąż planują nowe koncerty, jednak nie wiadomo, kiedy uda im się zrealizować te plany...

— Koncerty planujemy bez przerwy, jednak bilety na niektóre wydarzenia są w zawieszeniu już od roku — podkreśla wokalista. — Ludzie bez przerwy nas o to pytają. Jednak broni nie składamy i jeśli pojawi się jakakolwiek forma, która po koncercie pozwoli nam wyjść chociaż na zero, to oczywiście zagramy. Trzeba pokazywać ludziom, że kultura działa. Trzeba walczyć o swoje. I tyle.

Bartosz Krusznicki z Łydki Grubasa
Fot. Ewelina Zdancewicz
Bartosz Krusznicki z Łydki Grubasa

Lidia Wieczorek

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Luki #3067304 26 maj 2021 18:27

    "Trzeba pokazywać ludziom, że kultura działa. Trzeba walczyć o swoje. I tyle." Mówi autor tekstu "Moja była to dziwka..." albo "Rapapara miała ryja jak kopara". Chłopie Ty nie masz pojęcia o kulturze. Zdobyłeś sławę wśród "chamksiego" środowiska za pomocą swoich obleśnych prostych piosenek wałkowanych do upadłego przez lata i śmiesz nazywać siebie artystą ?

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz