Bliskość, która działa cuda. 15 maja to Dzień Kangurowania

2021-05-15 14:56:56 (ost. akt: 2021-05-15 19:39:56)

Autor zdjęcia: Robert Bussey/ Unsplash

O leczniczej mocy kontaktu „skóra do skóry” rozmawiamy z Beatą Jaroszewską-Świątek, koordynatorem Oddziału Klinicznego Patologii i Wad Wrodzonych Noworodków i Niemowląt w szpitalu dziecięcym w Olsztynie.
— Mam wrażenie, że tego wypracowanego standardu, jakim jest dzisiaj kontakt „skóra do skóry”, kobiety nie dałyby już sobie odebrać. Skończyły się, na szczęście, czasy, kiedy maluch zamiast w objęcia mamy czy taty, trafiał natychmiast do szpitalnego łóżeczka.
— Tak, aktualnie takie chwile bliskości są gwarantowane odpowiednimi przepisami dotyczącymi tzw. standardu opieki okołoporodowej. Oczywiście, jest to możliwe wtedy, kiedy stan kliniczny mamy i dziecka na to pozwala. Jeśli oboje czują się dobrze i nic im nie grozi, mają dla siebie dwie godziny bliskości.

— A gdyby mama jednak wymagała innych zabiegów, to czy może ją zastąpić w tym czasie tata?
— Oczywiście. Dzisiaj już nie musimy przekonywać rodziców, jak bardzo jest to wartościowe i potrzebne, nawet w takich mniej przyjaznych warunkach, jakimi są warunki szpitalne.

— Bo ta bliskość jest na wagę złota, prawda?
— Zgadza się. Dużą zaletą kontaktu „skóra do skóry” jest fakt, że utulony noworodek jest dużo spokojniejszy niż takie, które zostają oddzielone od matki. Co ważne, spotykając się najpierw z mamą, a nie ze szpitalnym sprzętem, zostaje skolonizowany florą bakteryjną rodzica, czyli tym, z czym spotka się w domu. To bardzo ważne dla jego przewodu pokarmowego i późniejszej odporności. W tych pierwszych chwilach bliskości liczymy też na to, że dziecko podejmie próbę ssania piersi, bo naturalne karmienie jest najlepsze dla jego rozwoju.

Fot. Archiwum WSSD w Olsztynie

— Zanim to przytulanie stało się elementem witania dziecka na świecie, kangurowane były przede wszystkim dzieci przedwcześnie urodzone. Dla nich to chyba szczególnie ważne?
— Pomysł na kangurowanie dzieci w szpitalach pojawił się w latach 70. Badania dostarczały dowodów na to, że wśród dzieci, które były przytulane przez mamę, zmniejszyła się śmiertelność, mniej były one też narażone na ciężkie infekcje. Później okazało się także, że są one spokojniejsze, odnotowuje się u nich lepsze przyrosty masy ciała, a ich mamy nie miały takich problemów z karmieniem piersią, co jest naprawdę bardzo ważne w przypadku wcześniaków. Z obserwacji wynikało też, że dzieci kangurowane mają bardziej stabilne parametry życiowe: ciśnienie, czynność serca, saturację… Taka bliskość ma duży wpływ na samopoczucie rodziców, ale i dzieci, które są narażone na nasze medyczne działania, często dla nich, mimo naszych ogromnych starań, by takimi nie były, traumatyczne. Badania wskazują, że u kangurowanych dzieci poziom hormonów stresu jest niższy.

— Pamiętam, że jakiś czas temu informowaliśmy naszych czytelników o tym, że w szpitalu dziecięcym poprawia się, że tak powiem, infrastruktura, która pozwala to kangurowanie uczynić przyjemniejszym.
— To prawda, dążymy do tego, żeby pojawiały się u nas wygodne fotele, na których mamy czy ojcowie będą mogli przytulać swoje dziecko. Pamiętam, że kiedy zaczynaliśmy promować te miejsca do kangurowania, mieliśmy trzy fotele. Dzisiaj jest ich 16. Mają różne funkcje, bo pozwalają np. na delikatne kołysanie maluszka.

— A czy u nas, wzorem szpitali amerykańskich, pojawiają się wolontariusze, którzy kangurują np. te dzieci, z którymi w szpitalu nie ma żadnego z rodziców?
— Nie, u nas to się nie zdarza. Nie oznacza to jednak, że dzieci, które są w szpitalu same, nikt nie przytula, nie dotyka. Wiemy, jakie to ważne i jaki ma wpływ na dzieci, dlatego personel oddziału, czyli m.in. pani opiekunka, która pracuje na naszym oddziale, czy panie pielęgniarki nie zapominają np. o przytuleniem dziecka. Myślę, że na drodze do takiego kangurowania przez osoby niespokrewnione, stoją nie tylko przepisy, ale i nasza mentalność.

— Nie jesteśmy zbyt ufnym narodem?
— Chyba nie. Przykładem tego jest chyba także to, że banki mleka kobiecego, które są bardzo popularne w innych krajach, u nas dopiero zaczynają się rozwijać i zyskiwać popularność.

— Ale w moc kangurowania wierzymy?
— Dzisiaj nie musimy już przekonywać żadnego z rodziców do tego, jak bardzo wartościowa i potrzebna jest bliskość z dzieckiem, nawet w takich miejscach, jakim jest szpital.

Daria Bruszewska-Przytuła
d.bruszewska@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ToraTora #3066472 15 maj 2021 19:55

    Czy naprawdę w tym kraju niczego NIE można zrobić tak zwyczajnie, normalnie, bez tej fanfaronady, bez pompy? Dzień, babci, dzień dziadka, dzień wagarowicza, dzień sąsiada, dzień konia, dzień kota, dzień bez samochodu, dzień z samochodem. Litości...........nie wystarczy być zwykłym, skromnym człowiekiem zdolnym do empatii, łagodnym, uśmiechniętym, chętnym do pomocy DOSTRZEGAJĄCYM potrzeby innych???????

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5

GRUPA WM Sp. z o.o. realizuje projekt dofinansowany z Funduszy Europejskich w ramach działania 1.5 Dotacje na kapitał obrotowy Programu Operacyjnego Polska Wschodnia 2014-2020.

Unia Europejska

VISA MASTER CARD