Siła i słabość Konstytucji 3 maja

2021-05-03 12:12:00 (ost. akt: 2021-04-30 15:46:19)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Moment uchwalenia Konstytucji 3 maja był pełen sporów i waśni z próbą morderstwa w tle... Ten ważny akt dziejowy, mimo że nie zdążył wejść w życie, istniał jednak w naszej mentalności przez kolejne lata, budując świadomość narodową.
Kiedy mówimy o Konstytucji 3 maja, niemal jednym tchem dodajemy, że została uchwalona jako druga na świecie po konstytucji Stanów Zjednoczonych i pierwsza w Europie — przed konstytucją francuską, która została przyjęta kilka miesięcy po naszej. Czy jest się czym szczycić?

— Konstytucja wyrosła z ducha oświecenia i narodziła się w głowach ludzi, którzy chcieli zreformować ustrój państwa — mówi prof. Norbert Kasparek. — Oprócz Stanów Zjednoczonych czy Francji, pamiętajmy chociażby o wrzeniu w Szwecji oraz w kilku innych europejskich państwach, gdzie dochodziło do podobnych zmian. To, co działo się w Polsce, nie było odosobnione. Warto dodać, że w Królestwie Polskim każdy sejm kończył się swego rodzaju konstytucją.

Koncepcję Konstytucji w grudniu 1790 roku królowi przedstawił Ignacy Potocki, przywódca stronnictwa patriotycznego na Sejmie Czteroletnim i członek Komisji Edukacji Narodowej. Król opracował jej projekt w języku francuskim z pomocą osobistego sekretarza, włoskiego księdza Scipione Piattolego. Ten redagując dokument, przekazywał swoje opinie Potockiemu. Współpracował także z Hugo Kołłątajem w kwestii m.in. odniesień do Kościoła oraz mieszczaństwa. Na kształt konstytucji miały wpływ zdobycze myśli oświecenia europejskiego takie jak m.in. trójpodział władzy oraz idea suwerenności narodu. Prace nad wspólną wersją Konstytucji trwały w marcu i kwietniu 1791 roku. W tym czasie uchwalono prawo o miastach. Dzięki niemu mieszczanie uzyskali prawo nabywania dóbr ziemskich oraz mogli zajmować niższe stanowiska urzędnicze.

KONSTYTUCJA NIOSŁA ZMIANY

Najwyższą władzę miał sprawować dwuizbowy sejm, gdzie uchwały miały zapadać większością głosów. Zniesiono więc nieszczęsne liberum veto. Sejm miał być złożony z 204 posłów wybieranych na sejmikach przez szlachtę oraz 24 przedstawicieli większych miast. Jeżeli chodzi o króla, wprowadzono zasadę dziedziczności tronu. Sam król miał stanąć na czele rządu, jako przewodniczący straży praw. Jego stanowisko było nieco zbliżone do pozycji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Utrzymano poddaństwo chłopów, ale po raz pierwszy w polskim prawodawstwie chłopi zostali objęci ochroną, zwłaszcza w przypadku umów zawieranych z dziedzicami. Skutkiem tego zaczęli lgnąć na tereny Rzeczypospolitej z Rosji, co nie mogło zyskać uznania w oczach carycy Katarzyny II. Ograniczono udział w życiu publicznym szlachty nieposiadającej, tzw. gołoty, która podatna była na wpływy magnaterii. W ten sposób utraciła ona prawa polityczne, a co za tym idzie, niechętna Konstytucji przyłączyła się do konfederacji targowickiej. Mimo wszystko Konstytucję poparła znaczna część szlachty oraz zamożnego mieszczaństwa. Temu ostatniemu umożliwiono nobilitację z tytułu nabycia majątków ziemskich czy zasług w gospodarczym rozwoju kraju.

MIAŁO TO BYĆ 5 MAJA

Uchwalenie Konstytucji przewidziano na 5 maja, ale z obawy przed interwencją jej przeciwników, obrady przyspieszono.

— Chciano wprowadzić ją szybciej, aby część posłów jej nieprzychylnych nie zdążyła przyjechać na obrady — mówi prof. Norbert Kaparek. — Zdaje się, że król także przez moment myślał kategoriami państwa. Niestety, wieloma decyzjami z jego trzydziestoletniego panowania nie wypada się chwalić.

Obrady rozpoczęto 3 maja około godz. 11.00. O zabranie głosu samego króla poprosił Ignacy Potocki. Po jego mowie, w sali senatorskiej Zamku Królewskiego w Warszawie, odczytany został projekt Konstytucji.

W czasie obrad doszło do tragicznego w skutkach wydarzenia. Jan Suchorzewski poseł województwa kaliskiego na Sejm Czteroletni próbował nie dopuścić do uchwalenia Konstytucji. — Rzucił się pod nogi króla i groził, że zabije swojego sześcioletniego syna. Twierdził, że nie chce żyć w niewoli, jaką daje konstytucja — opowiada prof. Kasparek. — Próbował również ograniczyć dostęp posłom do króla. Nieszczęśliwe dziecko miało umrzeć w wyniku doznanego szoku.

Wstrząśnięty tymi gestami biskup kamieniecki Adam Krasiński miał wypowiedzieć zdanie: ogolić łeb wariatowi i odesłać do czubków. Po podpisaniu manifestu przeciwko uchwaleniu Konstytucji 3 Maja Jan Suchorzewski wyjechał do Sankt Petersburga. Później znalazł się wśród posłów i senatorów, którzy poparli Rosję w obaleniu historycznego aktu. W czasie insurekcji kościuszkowskiej sąd skazał go na karę śmierci przez powieszenie. Wobec nieobecności skazanego, wyrok wykonano na jego wizerunku.

DZIEŃ UCHWALENIA

— Została przyjęta w trybie nagłym, niektórzy nawet mówią, że w drodze przypominającej zamach stanu — mówi dr Waldemar Brenda. — Bo rzeczywiście ze świątecznej przerwy w obradach sejmu nagle wezwano tych posłów, którzy znani byli z przychylności do proponowanych, radykalnych zmian ustrojowych w Rzeczypospolitej. Na ulicach Warszawy pojawiło się wojsko.
Dysputy i kłótnie trwały niemal siedem godzin.

— Proszę sobie wyobrazić zwielokrotniony hałas i kłótnie naszego dzisiejszego Sejmu... Tak to mniej więcej mogło wyglądać. Czasy się zmieniają, a zwyczaje pozostają — mówi prof. Kasparek. — Konstytucja uchwalona była w dosyć przypadkowy sposób. Król Stanisław August Poniatowski, chwiejny, niepewny podnosi rękę, aby zabrać głos. Wtem dwóch posłów Józef Zabiełło oraz Stanisław Kublicki/b] zaczęło krzyczeć, że król podnosi rękę w geście przysięgi.

Gest ten zwolennicy Konstytucji odczytali jako jej aprobatę. Wybrzmiały okrzyki: „Wiwat król! Wiwat Konstytucja!”
— Znaczenie Ustawy Rządowej uchwalonej 3 maja 1791 roku daleko wykracza poza jej postanowienia. Były one znaczącą, wręcz radykalną odmianą ustroju Rzeczypospolitej, wyrastającą zarówno z naszej tradycji jak i z intelektualnych prądów oświeceniowych —[b] mówi dr Brenda.
— Mimo dyskusyjnego sposobu, w jaki została przyjęta przez Sejm Wielki, została dość sprawnie ratyfikowana przez sejmiki ziemskie, co raczej wytrącało zarzuty przeciwników, podważające jej legalność.

DRUGI ROZBIÓR STAŁ SIĘ FAKTEM

Niestety, rok później magnaccy przeciwnicy zmian ogłosili w Targowicy konfederację, która formalnie zwróciła się do rosyjskiej imperatorowej Katarzyny II o zbrojną interwencję. Rozpoczęła się wojna, król – tak wcześniej zasłużony dla dzieła reform — przeszedł na stronę targowiczan.

— Konstytucja była wypadkową wydarzeń i zarazem wielkim kompromisem jeśli chodzi o potrzebę reformy państwa — mówi z kolei prof. Norbert Kasparek. — Tak naprawdę nie zadowalała nikogo. Ani radykalnych osób skupionych wokół obozu reform czyli Stronnictwa Patriotycznego oraz tych, którzy byli przeciwni Konstytucji, krótko mówiąc, zwolenników Targowicy.

Równo dwa lata po podpisaniu Konstytucji, również 3 maja 1793 roku, po przegranej wojnie z Rosją i wkroczeniu na teren Królestwa Polskiego oddziałów pruskich, król Stanisław Poniatowski za namową posła rosyjskiego Jakoba Sieversa podpisał uniwersały zwołujące sejm grodzieński. Pod lufami rosyjskich karabinów przekupiony tłum biednej szlachty wybrał na sejm posłów desygnowanych przez agentów cesarzowej Katarzyny. Uznali oni Sejm Czteroletni za niebyły i uchylili wszystkie ustanowione na nim akty prawne łącznie z Konstytucją. Drugi rozbiór stał się faktem.

konstytucja 3 maja

NSPIRACJA DLA POLAKÓW

— Konstytucja była ostatnim aktem konającej ojczyzny, jak mówił o niej Hugo Kołłątaj — puentuje prof. Kasparek. — Był to dokument świadczący o tym, że sami potrafiliśmy odejść od anarchii oraz wszechogarniającego, jak byśmy dziś to nazwali, partyjniactwa służącego magnaterii. Brzmi to bardzo współcześnie, ale tak to niestety wyglądało. Tak właściwie Konstytucja nigdy nie weszła w życie. Od początku jednak została okryta legendą. Święto Konstytucji 3 Maja stało się momentem, kiedy ją hołubiono i niestety, przeceniano jej znaczenie. Przegrana wojna w obronie konstytucji w 1792 roku przyniosła jej kres i zaryzykuję tezę, że gdyby Polska nie upadła, to o Konstytucji pewnie byśmy zapomnieli. Pamiętamy ją po prostu dlatego, że była swego rodzaju ostatnim aktem I Rzeczypospolitej. Zasługi w jej uchwaleniu nie były tak duże, jak legenda, która ukształtowała się później.

— Sama idea majowej konstytucji była źródłem inspiracji dla Polaków marzących o państwowej suwerenności — mówi dr Brenda. — To właśnie dlatego do „świetnej tradycji wiekopomnej Konstytucji 3 maja” odwołano się m.in. w preambule jednego z aktów założycielskich II Rzeczypospolitej po odzyskaniu niepodległości, czyli w konstytucji z 17 marca 1921 roku, której setną rocznicę uchwalenia obchodziliśmy w tym roku.

Wojciech Kosiewicz