Zatorze. Czy nowy projekt pomoże?

2021-05-03 08:11:00 (ost. akt: 2021-05-01 14:32:03)
Stadion Leśny

Stadion Leśny

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Plany wprowadzenia nowego modelu zarządzania dzielnicą wkraczają w decydującą fazę. Wraz z początkiem maja startuje biuro dzielnicy, które będzie pierwszym fizycznym przejawem nowego projektu. Czy niemiecki model sprawdzi się w polskim Olsztynie?
Za nami pierwsze pilotażowe spotkanie, na którym pani Joanna Szymańska w bardzo szczegółowy sposób opisała niemiecki model zarządzania dzielnicą, który funkcjonuje w Aachen. Podczas trwającego ponad godzinę webinaru prelegentka zaprezentowała wiele sytuacji, których była świadkiem jako członkini Konferencji Dzielnicy niemieckiego miasta Aachen. Jednak jak to przenieść na olsztyński grunt?

Moim zdaniem na razie brakuje choćby ogólnego zarysowania pomysłu na przeniesienie tego sposobu myślenia i działania na olsztyńskie realia. Szczegółowo omówiono niemiecki model zarządzania dzielnicą, ale jak to zrealizować u nas? Zapewne są w Polsce miasta, w których lepszy kontakt pomiędzy mieszkańcami a urzędnikami, większa otwartość i zaufanie pozwalają zastosować ten model niemal bez poprawek. Sytuacja w Olsztynie jest inna- mniej optymistyczna i liczyłem na to, że organizatorzy mają już konkretną propozycję dopasowaną do olsztyńskich warunków. Na Zatorzu, jak i w całym mieście, pilnie potrzebny jest sposób na przełamanie wzajemnej niechęci i braku realnej współpracy pomiędzy mieszkańcami a Ratuszem. Niestety, po wczorajszym spotkaniu wiem dokładnie tyle samo co wcześniej — mówi Mirosław Arczak, radny Olsztyna — Dla mnie najistotniejszy jest wynik zapowiadanych konferencji dzielnicy i sposób w jaki ten nowy mechanizm zarządzania dzielnicą będzie umocowany w oficjalnej strukturze miejskiej. Przecież od wielu lat w Olsztynie istnieją Rady Osiedli, które są oficjalną jednostką pomocniczą samorządu, określone kompetencje ma również Rada Miasta oraz radni wybrani z okręgu obejmującego teren tzw. Zatorza. Interesuje mnie także sposób finansowania tego eksperymentalnego mechanizmu. Dopóki tak zwane "środki norweskie" gwarantują działanie Biura Dzielnicy, szkolenia i dostęp do grupy ekspertów, to co będzie z uruchomionym mechanizmem i potencjalnie rozbudzonymi oczekiwaniami mieszkańców po zakończeniu projektu? — komentuje radny.

Inne zdanie prezentuje pani Zdzisława Łukaszewska, która od wielu lat podejmuje działania społeczne mające na celu dobro mieszkańców zatorza.

Kilka lat temu powstała „Koalicja dla Zatorza”, moim zdaniem jest to swego rodzaju kontynuacja tego oddolnego działania, w którym też brali udział zarówno mieszkańcy Zatorza jak i członkowie olsztyńskich stowarzyszeń. Wtedy udało nam się zablokować m.inn. konsultacje na temat wprowadzenia tramwaju na ulice Zatorza, które były sprzeczne z poprzednimi ustaleniami. Dlatego takie inicjatywy mieszkańców są bardzo ważne, i będą z tego zadowalające efekty — mówi Zdzisława Łukaszewska, prezes stowarzyszenia „Nasze Jakubowo” — Uważam, że mieszkańcy Zatorza są na tyle zmobilizowani żeby podjąć takie działania. Z moich obserwacji wynika, że na Zatorzu potrafimy zrobić dużo, jeśli mamy jakiegoś przywódcę. Dlatego wierzę, że ten projekt będzie przynosił korzyści przede wszystkim mieszkańcom, którzy będą mogli wpływać na losy dzielnicy — kończy.

Projekt bez wątpienia jest czymś zupełnie nowym, jednak wraz z jego rozwojem powstają wątpliwości czy uda się go zrealizować na gruncie olsztyńskim. Będziemy śledzić rozwój tego przedsięwzięcia i na bieżąco o nim informować.

kg

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ewa Kurowska #3065763 3 maj 2021 13:44

    Dawno, dawno temu byłam członkiem rady osiedla za czasów P. Bochira. Podpisywał pisma do RM w sprawie usunięcia ciężarówek z naszych nędznych , wąskich uliczek - bez efektów. Żalił się, że w RM nikt go nie słucha. W końcu wypowiedział się konkretnie na temat i zrezygnował z funkcji. A zatem - jakiekolwiek pośrednictwo pomiędzy mieszkańcami a RM jest bez sensu. Druga sprawa - co oznacza model zarządzania dzielnicą? To są puste słowa. Zatorzu potrzebne są pieniądze, których od lat "nie ma". Na konieczne remonty infrastruktury, na wyprowadzenie dzikich korków, a także najprymitywniejszą edukację w zakresie cywilizowanego zachowanie się. Przykład: dzisiaj zastałam mój kosz na śmieci (stojący poza ogrodzeniem) wypełniony nie moimi śmieciami z tzw. górką. Były to resztki po grilu i butelki po alkoholu. Tymczasem, my segregujemy śmieci, w efekcie czego w koszu ląduje tygodniowo jeden, max, dwa woreczki ze śmieciami zmieszanymi. Więc teraz będziemy musieli wstawiać kosz na posesję za ogrodzenie, ponieważ wybieranie z przepełnionego kosza cudzych śmieci nam nie pasuje. A skoro się rozpisałam, to powiem, że kilka lat temu byłam na wycieczce na Białorusi. Co mnie zdumiało? Ano CZYSTOŚĆ ! wszędzie, czy na biednej wioseczce, czy w dużym mieście - ani papierka ! I wiem, że przy pomocy kar takich efektów się nie osiągnie. Decyduje kultura osobista. Nie wierzycie? Pojedźcie - zobaczycie na własne oczy. I nie tylko to, łącznie z zachowaniem się kierowców na drodze. W tym zakresie jesteśmy daleko za .....

    odpowiedz na ten komentarz